Wiktoria Czarnecka Ułan PR

Wiktoria Czarnecka Ułan PR Ułan PR. Budowanie tożsamości i wizerunku marki. Specjalistka od marketingu historycznego. W swojej pracy łączę PR & marketing z wiedzą pedagogiczną.
(1)

Wierzę w siłę ułańskiej fantazji, którą z odwagą można stosować przy działaniach marketingowych dla marek. Tak prowadzę komunikację moich klientów: z kawaleryjską kreatywnością i odwagą, aby stali się legendą! Skontaktuj się ze mną jeśli faktycznie ja i mój zespół mamy realnie wpłynąć na rozwój Twojej marki. Zajmuje się:
- budowaniem tożsamości i wizerunku marki offline i online
- marketingiem his

torycznym
- storytellingiem
- marketingiem sportowym
- marketingiem miejsca
- organizacją eventów,
- projektami społecznymi
- projektami CSR i CCR

Oficjalnie - drugi rok z rzędu jestem sędzią semKRK Awards! 🏆W 2024 roku wygrałam call4papers i wystąpiłam na krakowskie...
29/04/2026

Oficjalnie - drugi rok z rzędu jestem sędzią semKRK Awards! 🏆
W 2024 roku wygrałam call4papers i wystąpiłam na krakowskiej scenie semKRK z prelekcją o marketingu historycznym. Od tamtej pory zostałam z tym wydarzeniem na dłużej — nie tylko jako uczestniczka branżowej społeczności, ale też jako osoba, która dziś ma zaszczyt oceniać najlepsze kampanie w Polsce.

To dla mnie ogromne wyróżnienie, bo jury semKRK Awards tworzą praktycy i prelegenci poprzednich edycji semKRK — eksperci z całej Polski, którzy swoją wiedzą, doświadczeniem i pracą zasłużyli na to, by oceniać kampanie realizowane przez polskie agencje i na polskim rynku.

W tym roku będziemy wybierać najlepsze działania w trzech kategoriach:

🔹 Najlepsza kampania E-commerce
🔹 Najlepsza kampania Google Ads
🔹 Najlepsza kampania SEO

I właśnie to w tych nagrodach cenię szczególnie: kampanie bronią się same. Nie ma opłat za udział, nie liczy się wielkość marki ani rozpoznawalność logo. Liczy się jakość strategii, efektów, egzekucji i realna wartość pracy zespołów.

Wśród zgłoszeń są kampanie dla dużych, znanych marek i liderów rynku, ale też dla mniejszych firm, które potrafią robić świetny marketing, często z ogromną kreatywnością i bardzo konkretnym wynikiem biznesowym. Możliwość przyglądania się tym projektom z perspektywy jurorki to naprawdę niesamowite doświadczenie.

Bardzo cenię też ludzi, którzy stoją za semKRK. DevaGroup to profesjonaliści z krwi i kości, ale z ludzką twarzą — bez nadęcia, bez „branżowej sodówki”, za to z ogromnym szacunkiem do jakości, wiedzy i społeczności.

📅 Harmonogram konkursu:

📌 5 maja, 12:00 — ostatni dzień na zgłoszenia
📌 13 maja — ogłoszenie finalistów
📌 3 czerwca — finał i wręczenie nagród podczas semKRK #24 BIG

Masz kampanię, która powinna znaleźć się wśród najlepszych?

Zgłoś ją tutaj: [http://dva.pl/semkrkawards2026](http://dva.pl/semkrkawards2026)

Do zobaczenia przy ocenach — i mam nadzieję, że także podczas finału! 🚀

Historia w Polsce coraz rzadziej jest przestrzenią zrozumienia. Coraz częściej staje się pałką.Mam coraz silniejsze wraż...
28/04/2026

Historia w Polsce coraz rzadziej jest przestrzenią zrozumienia. Coraz częściej staje się pałką.

Mam coraz silniejsze wrażenie, że opowieść o historii zaczęliśmy zamieniać w czarno-białe bajeczki, w których nie ma miejsca na kontekst, dylematy, złożoność ani prawdziwe pytania.

Z Żołnierzy Wyklętych robi się albo bandytów i zbrodniarzy, albo świętych polskiego patriotyzmu. A gdzie przestrzeń dla pracy historyków, którzy chcą mówić o nich serio a nie z emocjonalnym populizmem?
Z Katynia robi się nie tylko temat pamięci o zbrodni, ale także narzędzie do zamykania ust wtedy, gdy kończą się argumenty, a zaczynają emocje.
Z rozmowy o historii robi się coraz częściej test plemiennej lojalności.

I tak kopiemy coraz głębsze okopy.

Coraz mniej w tym rozmowy.
Coraz mniej rozumienia.
Coraz mniej wspólnoty.
Coraz więcej haseł, etykiet i wyzwisk.
Coraz więcej rzucania sobie w twarz, kto jest patriotą, a kto „potomkiem ubeków”.

Polaryzacja polskiego społeczeństwa hula pięknie.
A historia staje się dla niej idealnym paliwem.

Bo mechanizm jest stary jak świat.
Ludzie chcą przynależeć.
Chcą czuć, że ich życie opiera się także na ideach i wartościach.
Chcą wiedzieć, kim są „nasi”, a kim „oni”.

Problem w tym, że to jest dziś wykorzystywane perfidnie przez tych, którzy czerpią profity z podziałów społecznych.
Wpływy.
Stołki.
Żelazne elektoraty.
Polityczne bezpieczeństwo.

I właśnie dlatego wielu z tych, którzy żyją z podziału, nie zależy na prowadzeniu prawdziwego dialogu o Katyniu, Żołnierzach Wyklętych i innych trudnych tematach.
Bo dialog nie daje takiego paliwa jak konflikt.
Rozmowa nie daje takiej mobilizacji jak gniew.
Złożoność nie daje takiej skuteczności jak prosty wróg.

A przecież historia nie powinna być od tego, żeby robić z niej broń plemienną.
Historia jest od tego, żeby uczyć myślenia, odpowiedzialności, dojrzałości i rozpoznawania mechanizmów, które mogą zniszczyć wspólnotę.

Do czego to prowadzi?

Do tego, co opisałam w mojej książce w rozdziale „Mroczne Widmo”.
Do nowej formy komunizmu.

Nie w dawnym kostiumie.
Nie pod tymi samymi hasłami.
Ale w logice bardzo dobrze nam już znanej:
zawłaszczania języka,
presji środowiskowej,
dzielenia ludzi na ideologicznie słusznych i niesłusznych,
podporządkowywania pamięci jednej wygodnej narracji,
i odbierania prawa do własnego myślenia tym, którzy nie chcą powtarzać obowiązujących formuł.

I zanim znów ktoś rzuci we mnie błotem, zanim znów usłyszę, że nie wolno tego mówić, przypomnę tylko jedno:

to, co robię, nie bierze się z mody ani z wygody.
To jest dla mnie kontynuacja pracy na rzecz odzyskania niepodległości, którą podejmowali moi przodkowie jeszcze od czasów zaborów. A foto jest z moich badań naukowych na Półwyspie Helskim.

Dlatego nie zamierzam milczeć.

Bo jeśli oddamy historię tym, którzy używają jej wyłącznie do podziału, to w końcu stracimy nie tylko język rozmowy. Stracimy także wolność myślenia.

Posty na "fejsbuka" na rocznicę Katynia "odbębnione", to idziemy dalej. Tak mógłby wyglądać początek treści ostatniego p...
27/04/2026

Posty na "fejsbuka" na rocznicę Katynia "odbębnione", to idziemy dalej.
Tak mógłby wyglądać początek treści ostatniego postu, który wiele instytucji pamięci czy stowarzyszeń wrzuca kończąc temat rocznicy Zbrodni Katyńskiej. Przynajmniej byłoby to autentyczne...
I tak jest z każdą datą związaną z polską martyrologią.

Najtrudniejsza część opowieści o Katyniu zaczyna się wtedy, gdy data przestaje nas wyręcza. Wypada wtedy, gdy rocznicowe emocje już opadną.

27 kwietnia jest właśnie takim dniem.

To moment, w którym widać wyraźnie, czy Katyń był dla nas tylko tematem na kilka dni, czy naprawdę potrafimy prowadzić tę opowieść dalej.

Bo właśnie teraz zaczyna się najtrudniejsza część pracy muzeów historycznych, rekonstruktorów i instytucji pamięci.

Nie wtedy, gdy kalendarz sam podpowiada temat.
Nie wtedy, gdy wszyscy publikują rocznicowe posty.
Ale wtedy, gdy trzeba utrzymać sens bez pomocy samej daty.

I to jest ogromna różnica.

Łatwo jest mówić o Katyniu wtedy, gdy rocznica niesie uwagę.
Znacznie trudniej jest opowiadać go tak, żeby odbiorca został z tą historią również tydzień później.

🔸Właśnie dlatego 27 kwietnia to dobry moment, by zapytać:
co muzea historyczne, rekonstruktorzy i instytucje pamięci robią z pamięcią wtedy, gdy kończy się kalendarzowa mobilizacja?

Czy potrafią zamienić rocznicę w proces?
Czy potrafią zbudować ciąg dalszy?
Czy potrafią poprowadzić odbiorcę od daty do sensu?

🔸Bo jeśli nie, Katyń zostaje zamknięty w jednym modelu odbioru:
wiemy, że trzeba pamiętać,
ale nie wiemy już, jak ta pamięć ma pracować dalej.

Dlatego końcówka kwietnia powinna być dla instytucji pamięci czasem drugiego ruchu.

Nie kolejnej grafiki.
Tylko pogłębienia.

Nie kolejnego komunikatu.
Tylko rozwinięcia.

Nie kolejnego „oddajemy hołd”.
Tylko odpowiedzi na pytanie, co ta historia robi dziś z nami.

To może być:
– wystawa, która po rocznicy rozwija temat kłamstwa katyńskiego,
– oprowadzanie o tym, jak budowano propagandę wokół prawdy,
– post o rodzinach, które latami żyły bez odpowiedzi,
– materiał dla młodych o tym, dlaczego Katyń nadal jest opowieścią o władzy, języku i odpowiedzialności.

Bo prawdziwa pamięć zaczyna się tam, gdzie kończy się rocznicowy automatyzm.

I może właśnie dlatego 27 kwietnia jest tak ważny:
bo pokazuje, czy naprawdę umiemy nieść tę opowieść dalej, kiedy data przestaje nas już wyręczać.

Największa niesprawiedliwość, jaką dziś robimy Jance Lewandowskiej, polega na tym, że najczęściej mówimy o niej dopiero ...
22/04/2026

Największa niesprawiedliwość, jaką dziś robimy Jance Lewandowskiej, polega na tym, że najczęściej mówimy o niej dopiero wtedy, gdy wraca rocznica jej śmierci.
A przecież mamy w Jance Lewandowskiej wszystko, czego potrzeba do mądrej popularyzacji historii: emocje, wartości, odwagę, marzenia i przełamywanie barier. A jednak najczęściej zatrzymujemy się dopiero na dacie, w której jej życie brutalnie się skończyło.

22 kwietnia co roku widzę wiele postów o Jance Lewandowskiej.
O rocznicy.
O śmierci.
O Katyniu.

A ja za każdym razem myślę o tym samym:
czy naprawdę to ma być cała opowieść?

Czy wszystko, co było przedtem, jest dla nas mniej ważne?
Jej odwaga?
Jej pasja?
Jej wolność?
To, że była kobietą, która potrafiła przekraczać granice swojej epoki?
To, że można w niej zobaczyć nie tylko ofiarę, ale także siłę życia?

Właśnie dlatego historia Janki Lewandowskiej została ze mną na dłużej.

Najpierw stała się dla mnie impulsem do pracy ze studentami. To właśnie przez jej historię pokazywałam im, że nawet o tak trudnym temacie jak Zbrodnia Katyńska można prowadzić opowieść narracyjną. Nie przez suchy komunikat. Nie przez samą datę. Nie przez obowiązek wzruszenia. Ale przez człowieka. Przez marzenia. Przez wartości. Przez życie, które zostało brutalnie przerwane.

Bo przecież o to chodzi w storytellingu.

Jeśli chcemy zachęcać do historii, nie możemy stawiać odbiorcy obok opowieści. Musimy postawić go w jej centrum. Musi móc zobaczyć w tej historii siebie: swoje marzenia, swoje lęki, swoje potrzeby, swoje wartości, to, co dla niego ważne i emocjonujące.

A Janka daje taką możliwość niezwykle mocno.

Dla mnie nie jest tylko „jedyną kobietą zamordowaną w Katyniu”.
Jest opowieścią o odwadze.
O wolności.
O przekraczaniu ograniczeń.
O sile.
O życiu, które nadal może mówić do kolejnych pokoleń.

I może właśnie dlatego jej historia stała się dla mnie tym małym kamyczkiem, od którego ruszyło coś większego.

To jej osoba natchnęła mnie później do zajęcia się tematem uporządkowania sposobu promowania historii w Polsce. To ona była jednym z impulsów do napisania mojej książki "Marketing historyczny".

Pisałam ją dzień po dniu.
W pociągu na uczelnię.
Z książkami rozłożonymi na siedzeniu obok.
Jakby coś mnie prowadziło.

I stało się coś, co do dziś odbieram bardzo osobiście: ostatnie strony tej książki napisałam właśnie 22 kwietnia.

Jak tu potem mówić, że historia nie szuka drogi, by upomnieć się o swoje miejsce?
Że nie chce wejść do naszego życia?
Że nie próbuje przemówić do kolejnych pokoleń?

Dla mnie Janka Lewandowska nie jest tylko ambasadorką pamięci.
Dla mnie jest ambasadorką życia.

I właśnie dlatego nie chcę abyśmy mówili o niej tylko w dniu, w którym ją zamordowano.
Chcę abyśmy mówili o niej przez cały rok — jako o historii, która potrafi kształtować postawy, przełamywać niechęć do trudnych tematów i pokazywać, że nawet martyrologię można opowiadać tak, by człowiek naprawdę chciał wejść w tę opowieść.
Foto. 22.04.2023 r.

Jeśli pracownik muzeum historycznego musi wybierać między prawdą a pracą, to znaczy, że jesteśmy w bardzo niebezpiecznym...
20/04/2026

Jeśli pracownik muzeum historycznego musi wybierać między prawdą a pracą, to znaczy, że jesteśmy w bardzo niebezpiecznym miejscu.

Najbardziej przeraża mnie dziś nie to, że w muzeach historycznych brakuje prawdy. Przeraża mnie to, że ludzie, którzy chcą ją powiedzieć, często mogą za nią stracić przysłowiowy chleb.

20 kwietnia w historii Katynia to nie jest tylko kolejna data. To jest data domagania się prawdy.

20 kwietnia 1943 roku Edward Raczyński zażądał od władz sowieckich szczegółowych informacji o losie polskich oficerów z Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa. To był gest odwagi. Gest upominania się o prawdę mimo kłamstwa, propagandy i politycznego nacisku.

I właśnie dlatego ta data tak mocno wybrzmiewa dla mnie dziś.

Kiedy jechałam na Cyfrowy Kongres Kultury, rozmawiałam ze znajomą osobą pracującą w muzeum historycznym. Rozmawiałyśmy o wywiadzie o prawdzie historycznej, którego miała udzielić. I wtedy powiedziałam zdanie, które do dziś we mnie siedzi: jeśli powiesz prawdę, bardzo prawdopodobne, że stracisz chleb, czyli pracę.

To nie była przesada.
To była diagnoza.

Ta rozmowa natchnęła mnie do tego, by podczas jednego z paneli Kongresu powiedzieć wprost, że pracownicy muzeów historycznych w Polsce coraz częściej mierzą się z mechanizmami, które niebezpiecznie przypominają praktyki znane z PRL: presję środowiskową, polityczne oczekiwania, lęk przed konsekwencjami, autocenzurę i konieczność wyboru między prawdą a chlebem.

Bo kiedy polityka wchodzi do muzeów historycznych przez partie, ludzi związanych z partyjnymi środowiskami, układy wpływu i interesów, sens prawdy zaczyna się przesuwać. Zamiast służyć pamięci, zaczyna służyć walce o wyborców, wpływy i stołki.

A wtedy muzeum historyczne przestaje być miejscem odpowiedzialnej opowieści. Zaczyna być miejscem zarządzania politycznie wygodną wersją pamięci.

I może właśnie dlatego 20 kwietnia powinien dziś wybrzmiewać mocniej niż zwykle.

Nie wystarczy wspominać odwagi tych, którzy kiedyś domagali się prawdy o Katyniu. Trzeba też zapytać, czy dziś tworzymy warunki, w których ludzie muzeów mogą mówić prawdę bez lęku, że zapłacą za nią pracą.

Bo jeśli pracownik muzeum historycznego ma do wyboru sumienie albo etat, to problemem nie jest już tylko polityka. Problemem jest stan naszej kultury pamięci.

Dlatego o Katyniu 20 kwietnia warto mówić nie tylko jako o historii zbrodni. Warto mówić o nim jako o historii odwagi w upominaniu się o prawdę mimo nacisku.

I warto zapytać bardzo uczciwie:

🔸czy muzea historyczne w Polsce są jeszcze miejscem niesienia prawdy,
czy coraz częściej miejscem zarządzania pamięcią pod polityczne zapotrzebowanie?

Czy są w Polsce muzea historyczne, gdzie mówi się o prawdzie? Tak są i to nadal daje nam nadzieję⚔️🐎✌️

⚠️Kiedy z ofiar Katynia znów robi się polityczny argument, muzea historyczne i rekonstruktorzy nie mogą milczeć. Dziś ic...
15/04/2026

⚠️Kiedy z ofiar Katynia znów robi się polityczny argument, muzea historyczne i rekonstruktorzy nie mogą milczeć. Dziś ich zadaniem jest uratować pamięć przed zawłaszczeniem.⚔️

Jeśli wasze wystawy, dioramy, rekonstrukcje i posty o Katyniu zatrzymują tylko tych, którzy już wszystko wiedzą, to nie budujecie pamięci. Budujecie zamknięty obieg.

15 kwietnia to jedna z najmocniejszych dat w historii Katynia. To dzień, w którym równolegle ruszyły dwa procesy: publiczne kłamstwo i walka o prawdę.

I może właśnie dlatego ta data tak mocno wybrzmiewa także dziś.

Bo mam coraz częściej wrażenie, że temat Katynia stał się w Polsce nie tylko tematem pamięci, ale także narzędziem walki politycznej. Jakby ofiary były potrzebne nie po to, by uczyć prawdy i odpowiedzialności, ale po to, by rozstrzygać, kto jest „prawdziwym patriotą”, komu wolno mówić o Katyniu, a komu nie. Jakby były dwie Polski — i tylko do jednej ofiary katyńskie miały należeć.

Nic dziwnego, że część ludzi zaczyna dziś traktować Katyń nie jak żywą opowieść o prawdzie i kłamstwie, ale jak kolejną polityczną przepychankę. Jak telewizyjny spór. Jak język populizmu. Jak kolejny pretekst do hejtu.

I właśnie dlatego muzea historyczne, instytucje pamięci i rekonstruktorzy mają dziś tak wielką odpowiedzialność.

Muszą odzyskać Katyń dla wspólnego sensu.

Nie dla jednej strony.
Nie dla jednej narracji politycznej.
Nie dla plemiennej walki o to, kto ma monopol na pamięć.

Bo ofiary Katynia nie zginęły po to, by po latach używano ich jako narzędzia do polaryzowania społeczeństwa. Nie zginęły po to, by ktoś mógł powiedzieć: „prawda i pamięć należą do nas”. Nie zginęły po to, by ich śmierć stała się pałką symboliczną w bieżących sporach.

Ciekawe, co powiedzieliby nam dzisiaj sami zamordowani.

Czy naprawdę chcieliby, żeby ich nazwiska wracały głównie wtedy, gdy trzeba kogoś uciszyć, zawstydzić albo odebrać mu prawo do patriotyzmu?
Czy po to zginęli — żeby po dekadach być wykorzystywani jako narzędzie politycznej selekcji sumień?

Dlatego właśnie uważam, że o Katyniu trzeba dziś mówić inaczej.

Muzea historyczne nie powinny opowiadać tylko o śmierci.
Powinny pokazywać cały mechanizm: decyzję, zbrodnię, ujawnienie, kłamstwo, śledztwo, polityczne użycie pamięci.

Dioramy i rekonstrukcje nie muszą prowadzić wyłącznie do obrazu egzekucji.
Czasem mocniej działa ślad, przedmiot, dokument, cisza po człowieku, komisja badająca, stół z materiałem dowodowym, moment zderzenia prawdy z propagandą.

Wydarzenia i oprowadzania specjalne mogą być budowane wokół pytań:
jak rodzi się kłamstwo publiczne?
jak wygląda wojna o narrację po zbrodni?
co dzieje się ze społeczeństwem, gdy pamięć staje się narzędziem politycznego podziału?

A posty w social mediach nie powinny zaczynać się wyłącznie od daty i liczby ofiar.
Powinny prowadzić do sensu:
dlaczego Katyń nadal nas dotyczy?
co mówi o prawdzie?
co mówi o propagandzie?
co mówi o tym, jak łatwo śmierć może zostać przejęta przez polityczny interes?

Bo jeśli zostawimy Katyń wyłącznie politykom i telewizyjnym sporom, naprawdę zamienimy go w narzędzie.

A przecież to nie jest temat o tym, kto ma prawo do patriotyzmu.
To jest temat o tym, czy jeszcze umiemy odróżnić pamięć od zawłaszczenia i prawdę od dobrze zorganizowanego kłamstwa.

I może właśnie to jest dziś najważniejsze zadanie dla muzeów historycznych, rekonstruktorów i instytucji pamięci: pokazać, że Katyń nadal rezonuje nie dlatego, że da się go użyć w sporze, ale dlatego, że wciąż uczy nas, co dzieje się z narodem, gdy prawda staje się polem walki, a pamięć — narzędziem podziału.

Rekonstrukcja historyczna nie upada przez brak pasji. Upada przez pychę, zamknięcie i chore ambicje.W Światowy Dzień Rek...
14/04/2026

Rekonstrukcja historyczna nie upada przez brak pasji. Upada przez pychę, zamknięcie i chore ambicje.

W Światowy Dzień Rekonstrukcji Historycznej chcę napisać o ludziach ze zdjęcia. Spotkałam ich w swoim życiu zawodowym i właśnie oni przypominają mi, po co to wszystko ma sens. To są historycy i rekonstruktorzy, którzy mają otwarte głowy. Potrafią słuchać. Potrafią przyjąć refleksję. Potrafią rozmawiać z człowiekiem, a nie tylko przemawiać z pozycji „tego, który wie lepiej”.

I tego właśnie życzę całemu środowisku rekonstruktorów.

Żeby pasja do historii nie służyła tylko budowaniu własnego ego, ale prawdziwej popularyzacji historii. Żebyśmy umieli być otwarci na ludzi, którzy nie znają dat, mundurów, detali, regulaminów i niuansów tak dobrze jak my. Żeby zamiast patrzeć z góry, umieć zaprosić, wytłumaczyć, zaciekawić i zostawić po sobie nie poczucie wstydu, ale zachwyt.

Bo rekonstrukcja ma sens tylko wtedy, kiedy łączy ludzi, a nie kiedy staje się teatrem ambicji, kompleksów i wewnętrznych gierek.

Grupy rekonstrukcyjne, które nie są oparte na poczuciu sensu, wzajemnym szacunku i sprawczości wszystkich członków, prędzej czy później zaczynają gnić od środka. Najpierw pojawia się prywata. Potem toksyczność. Potem zamknięcie. A na końcu zostaje mały, szczelny krąg ludzi przekonanych o własnej wyjątkowości i coraz mniej prawdziwego sensu.

Dlatego dziś życzę rekonstruktorom nie tylko wytrwałości i pasji. Życzę im także pokory, uważności i odwagi do budowania środowiska, w którym historia naprawdę jest dla ludzi.

Bo mundur, wyposażenie i perfekcyjny detal robią wrażenie. Ale to, jakim jesteś człowiekiem w tej pasji, mówi o tobie najwięcej.
Ina Awgutis Paweł Sztama Hubert "Kargen" Bojarski Hubert Bojarski Michał Gruszczyński

⚠️Jeśli po pierwszej linijce o Katyniu zostają tylko ci, którzy już wszystko wiedzą, to nie mówimy do społeczeństwa. Mów...
13/04/2026

⚠️Jeśli po pierwszej linijce o Katyniu zostają tylko ci, którzy już wszystko wiedzą, to nie mówimy do społeczeństwa. Mówimy do siebie.

13 kwietnia 1943 roku Katyń stał się nie tylko ujawnioną zbrodnią. Stał się także narzędziem polityki.

I właśnie dlatego ta data jest dziś tak ważna dla muzeów historycznych, rekonstruktorów i instytucji pamięci.

Bo 13 kwietnia nie oznacza tylko pamięci o ofiarach. Oznacza też moment, w którym prawda o masowych grobach polskich oficerów weszła do międzynarodowego obiegu — natychmiast wciągnięta w propagandę, dyplomację i grę interesów.

Niemcy wykorzystali odkrycie grobów, by uderzyć w Związek Sowiecki i poróżnić aliantów. Sowieci odpowiedzieli kłamstwem i próbowali przerzucić winę na Niemców. Polski rząd na uchodźstwie domagał się niezależnego śledztwa. Kilkanaście dni później Moskwa zerwała z nim stosunki dyplomatyczne.

To znaczy, że Katyń już od chwili ujawnienia nie był tylko historią o śmierci. Był też historią o tym, kto ma prawo mówić prawdę, kto produkuje fałszywą narrację i jak szybko pamięć może zostać wciągnięta w polityczne użycie.

I może właśnie dlatego 13 kwietnia nie powinien być dla nas tylko dniem publikacji kolejnego rocznicowego komunikatu. Powinien być dniem refleksji nad tym, jak mówić o Katyniu tak, żeby ta opowieść naprawdę docierała dalej.

Bo to nie jest tylko temat rocznicowy.
To jest gotowe studium przypadku o:
– dezinformacji,
– walce o prawdę,
– politycznym zarządzaniu pamięcią,
– sile i bezsilności komunikatu.

Jeśli chcemy dziś mówić o Katyniu w social mediach skutecznie, nie wystarczy kolejny post z datą i liczbą ofiar.

Potrzebujemy formatów, które pokażą, że to nie jest martwy temat z archiwum, tylko opowieść o mechanizmach, które znamy także dziś.

👉Jakie posty i formaty widzę tutaj najmocniej?

⚔️1. Post: „Co naprawdę wydarzyło się 13 kwietnia 1943 roku?”
Nie o samej zbrodni, ale o jej ujawnieniu i politycznych skutkach.

⚔️2. Karuzela: „5 sposobów, w jakie Katyń został natychmiast użyty politycznie”
Propaganda niemiecka. Kłamstwo sowieckie. Reakcja aliantów. Polski wniosek o śledztwo. Zerwanie relacji.

⚔️3. Reels / short video: „Katyń jako case study dezinformacji”
Jak po zbrodni zaczyna się walka o narrację.

⚔️4. Post ekspercki: „Dlaczego 13 kwietnia 1943 roku to także data o komunikacji kryzysowej i wojnie informacyjnej”
Bo właśnie wtedy prawda weszła w obieg, ale nie weszła do niego neutralnie.

⚔️5. Post do młodszych odbiorców: „Katyń to nie tylko historia śmierci. To także historia tego, jak tworzy się kłamstwo publiczne.”

To są formaty, które odnoszą Katyń do nas współczesnych.

Bo dziś także żyjemy w świecie, w którym prawda nie zawsze wygrywa dlatego, że jest prawdą. Potrzebuje nośnika, języka, odwagi i instytucji, które umieją ją obronić.

I właśnie dlatego o Katyniu warto mówić nie tylko jako o zbrodni.
Warto mówić o nim także jako o lekcji komunikacji, propagandy i polityki pamięci.

Bo wtedy ta historia naprawdę wychodzi z muzealnej gabloty i zaczyna mówić do współczesności✌️🐎⚔️

⚔️Jeśli na słowo „Katyń” odbiorca zamyka się po trzech linijkach, to nie znaczy, że pamięć umarła. To znaczy, że źle otw...
03/04/2026

⚔️Jeśli na słowo „Katyń” odbiorca zamyka się po trzech linijkach, to nie znaczy, że pamięć umarła. To znaczy, że źle otworzyliśmy opowieść.

🔸3 kwietnia to dla muzeów historycznych, instytucji pamięci i rekonstruktorów nie jest tylko data. To test pierwszego zdania. Bo początek opowieści działa jak okładka książki: jeśli źle go zaprojektujemy, wielu odbiorców nie pójdzie dalej. A właśnie 3 kwietnia 1940 r. NKWD rozpoczęło „likwidację” obozu w Kozielsku; dzień później ruszyły transporty z Ostaszkowa, a 5 kwietnia ze Starobielska.

⚔️I właśnie dlatego uważam, że 3.04 wcale nie trzeba zaczynać od zdania: „to dzień rozpoczęcia egzekucji”. Trzon tej opowieści musi pozostać niezmienny: prawda, pamięć, godność ofiar, polska tożsamość. Ale język, forma, wejście do narracji i punkt emocjonalnego zaczepienia mogą — a czasem muszą — się zmieniać. 👉To jest ruch piwota w storytellingu: rdzeń zostaje, sposób opowiadania się zmienia.

⚔️Bo część społeczeństwa, słysząc dziś słowo „Katyń”, uruchamia już gotowy schemat odbioru: „wiem”, „zaraz będzie patos”, „to nie jest do mnie”. I wtedy zamyka się na dalszą opowieść. Nie dlatego, że temat jest nieważny. Dlatego, że przez lata zepsuliśmy wejście do tej historii.

⚠️Badania pokazują, że ten problem jest realny. W raporcie NCK z 2017 r. 90% badanych deklarowało, że słyszało o zbrodni katyńskiej, ale 10% nie wiedziało o niej nic; największą grupę wśród słabiej zorientowanych stanowiły osoby w wieku 15–39 lat. Ten sam raport pokazał też, że 94% badanych nie upamiętniało ofiar Katynia w żaden sposób w ciągu ostatnich 12 miesięcy, a tylko 26% kojarzyło jakiekolwiek inicjatywy upamiętniające. NCK odnotowało również, że wydarzeniu przypisywano mniejsze znaczenie niż 10 lat wcześniej.

⚠️CBOS w 2020 r. pokazał z kolei niemal powszechną deklaratywną znajomość Katynia — 97% badanych słyszało o zbrodni — ale brak wiedzy najczęściej występował wśród najmłodszych dorosłych 18–24 lata, a lepiej zorientowani byli częściej starsi respondenci. To oznacza, że nie powinniśmy zakładać automatycznej, emocjonalnej więzi z tym tematem, zwłaszcza u młodszych odbiorców. Emocja nie jest dziś punktem wyjścia. Emocja jest efektem dobrze poprowadzonej narracji.

⚔️Dlatego o Katyniu warto myśleć jak o opowieści z szuflad. Nie jednej, ciężkiej, domkniętej narracji, ale struktury, do której odbiorca może wejść różnymi drzwiami.

Jedna szuflada: człowiek.
Druga: przedmiot — guzik, list, fotografia, notatnik.
Trzecia: droga — transport, wywołanie nazwiska, „ostatnia podróż”.
Czwarta: decyzja — państwo, które planuje mord administracyjnie.
Piąta: kłamstwo — jak długo można zabijać także po śmierci.
Szósta: dziedziczenie pamięci — co zostaje w rodzinie, w języku, w Polsce.
albo i to polecam historia życia przed wybuchem II wojny światowej, tutaj będzie również dużo szuflad. Świetnym przykładem jest tutaj Janka Lewandowska i o sposobie nią prowadzenia storytellingu o niej można przeczytać w mojej książce "Marketing historyczny".

⚔️Może więc 3 kwietnia nie trzeba zaczynać od daty. Może trzeba zacząć od ciszy po ostatnim liście. Od guzika. Od pustego miejsca przy stole. Od pytania: co musi się stać z państwem i językiem, żeby mord na elicie dało się przeprowadzić jak procedurę? Jak działa bezlitosny system wobec jednostki? Jak gra się wolnością i emocjami?

✅Jeśli chcemy, by młodzi zostali z tą opowieścią na dłużej, nie możemy zaczynać od końca. Musimy zacząć tak, by chcieli czytać dalej.

Jestem ciekawa, jak to widzicie:
- od jakiej „szuflady” muzea historyczne i instytucje pamięci powinny dziś zaczynać opowieść o Katyniu?

🚩Jeśli młodzi nie rozumieją, dlaczego polska martyrologia miałaby ich obchodzić, to nie jest ich porażka. To jest porażk...
31/03/2026

🚩Jeśli młodzi nie rozumieją, dlaczego polska martyrologia miałaby ich obchodzić, to nie jest ich porażka. To jest porażka naszego sposobu opowiadania.

🔸Wracając do tego, o czym mówiłam podczas Cyfrowego Kongresu Kultury o polaryzacji społecznej i roli muzeów historycznych: cały kwiecień poświęcam rozmowie o storytellingu dotyczącym polskiej martyrologii.

⚔️Bo problem nie polega na tym, że młodzi „nie chcą słuchać”. Problem polega na tym, że od lat opowiadamy im historię tak, jakby sam ciężar cierpienia miał wystarczyć za sens.
Musimy wreszcie powiedzieć to uczciwie: przez lata zbyt często opowiadaliśmy historię cierpienia w sposób zamknięty, sztywny i niedostępny. A przecież badania pokazują jasno, że młodzi wchodzą w kulturę wtedy, gdy mają poczucie wpływu i są traktowani podmiotowo. Takie wnioski płyną z raportu Narodowego Centrum Kultury „Kultura w życiu dzieci i młodzieży”. Jednocześnie NCK podkreśla, że młodzież uczestniczy w wydarzeniach kulturalnych w coraz mniejszym stopniu.

⚔️Do tego dochodzi bezlitosna konkurencja komunikacyjna. Raport NASK pokazuje, że nastolatki spędzają średnio 4 godziny i 59 minut dziennie w internecie w dni powszednie, a w mediach społecznościowych 3 godziny i 23 minuty dziennie. Najczęściej są na Messengerze, TikToku, YouTubie i Instagramie. Jeśli chcemy, by historia do nich dotarła, nie możemy mówić do nich językiem, który przegrywa w pierwszych trzech sekundach.

⚔️Jest jeszcze jeden sygnał ostrzegawczy. CBOS pokazał w 2024 roku, że 31% badanych uważa Powstanie Warszawskie za wydarzenie ważne dziś głównie dla starszego pokolenia, a 49% — dla wszystkich Polaków. To nie jest tylko wynik o pamięci. To jest wynik o pęknięciu języka wspólnoty.

⚔️Polska martyrologia nie potrzebuje dziś mniej powagi. Potrzebuje większej odpowiedzialności narracyjnej. Trzeba opowiadać ją nie tylko jako katalog cierpienia, ale jako opowieść o wyborach, propagandzie, odwadze, wspólnocie, cenie milczenia i konsekwencjach obojętności.

Bo pamięć, której młody człowiek nie potrafi połączyć z własnym światem, przestaje być wspólna.⚔️🐎

Relacje.video www.relacje.video

foto. Marta Weronika Pawłowska:
Insta
Marta Weronika Pawłowska - fotograf wizerunkowy
www.martapawlowska.com

Tolkien nauczył mnie, że opowieść nie służy temu, by historię oswoić. Służy temu, by oddać jej ciężar, sens i prawdę.⚔️J...
25/03/2026

Tolkien nauczył mnie, że opowieść nie służy temu, by historię oswoić. Służy temu, by oddać jej ciężar, sens i prawdę.

⚔️J.R.R. Tolkien był i jest moim ukochanym pisarzem. Kiedy pod koniec podstawówki przeczytałam „Hobbita”, przepadłam w Śródziemiu bez reszty. Potem był „Silmarillion”, czytany w Tatrach, gdzie góry i doliny wokół mnie stawały się w wyobraźni ukrytymi królestwami elfów, ludzi i krasnoludów. To Tolkien nauczył mnie patrzeć na opowieść nie jak na ozdobę, ale jak na sposób rozumienia świata.

⚔️I może właśnie dlatego tak mocno wracam dziś do znaczenia 25 marca w jego literaturze. To przecież dzień zniszczenia Pierścienia. Dzień, który łatwo byłoby nazwać triumfem dobra nad złem. Ale Tolkien nie pisał prostych opowieści o zwycięstwie. Pisał o czymś trudniejszym i prawdziwszym — o ocaleniu, które przychodzi przez wytrwałość, wierność, słabość, ofiarę i nadzieję, która nie gaśnie nawet wtedy, gdy wszystko wydaje się już stracone.

I właśnie tego nauczyłam się z jego książek najbardziej.

⚔️Że storytelling nie polega na upiększaniu rzeczywistości. Nie polega na budowaniu efektownej narracji dla samego wrażenia. Prawdziwe opowiadanie historii — w muzeach historycznych, w grupach rekonstrukcji, w instytucjach kultury, w miejscach pamięci — powinno prowadzić do prawdy, a nie do dekoracji. Powinno nieść wartości, a nie tylko emocje. Powinno przypominać, że historia nie jest zbiorem dat, ale opowieścią o ludziach: ich wyborach, odwadze, słabościach, lojalności i cenie, jaką czasem płaci się za ocalenie tego, co najważniejsze.

⚔️Tolkien nauczył mnie, że największe historie nie krzyczą.
⚔️Nie zawsze kończą się triumfem.
⚔️Nie zawsze dają bohaterom nagrodę.
⚔️Ale zostawiają coś znacznie cenniejszego — sens, prawdę i wierność wartościom.

⚔️Dlatego 25 marca jest dla mnie dniem przypomnienia, że dobra opowieść nie służy temu, by świat uprościć.
Dobra opowieść służy temu, by pomóc nam lepiej odróżniać dobro od zła, prawdę od pozoru, odwagę od pychy, a pamięć od zapomnienia.

I za to właśnie jestem Tolkienowi wdzięczna najbardziej.
Nie tylko za Śródziemie.
Ale za lekcję, że opowieści mogą ocalać to, co najważniejsze.✌️🐎

Wiosna według dawnych wierzeń, to czas naszych współczesnych "postanowień noworocznych", przynajmniej tak mi mówiła moja...
23/03/2026

Wiosna według dawnych wierzeń, to czas naszych współczesnych "postanowień noworocznych", przynajmniej tak mi mówiła moja babcia. Mnie pochłania doktorat, bo piszę go też z myślą o was, o tym jakich rozwiązań wam dostarczy, ale... ponieważ praca naukowa jest z natury zaborcza, takie licho co nie uznaje ustępstwa 😉, to można mnie pogonić, żebym na "socjalach" publikowała więcej, Dzięki ✌️⚔️🐎

Adres

Łódź

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00
Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 17:00
Piątek 09:00 - 17:00

Telefon

+48507604551

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Wiktoria Czarnecka Ułan PR umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Wiktoria Czarnecka Ułan PR:

Udostępnij