06/12/2017
Warsaw Comic Con, edycja druga, poprawiona, czyli odrobiona lekcja z wiosny - tradycyjnie w 10 punktach, a na deser piękny klip ze Stacji OldTown, która miałem przyjemność współorganizować :)
1. Generalnie wiadomo było mniej więcej, czego się spodziewać, nie było kilku impreza a jedna i ogólnie poziom informacji przed eventem zdecydowanie na plus. Poza tym, można się było spodziewać targów, a tu miła niespodzianka - drugi WCC miał już "Con" nie tylko w nazwie :)
2. Jeszcze z kwestii organizacyjnych - po pierwsze, impreza mogła się wydawać mała, zwłaszcza tym, którzy byli na wiosennej edycji - niemniej wtedy wraz z WCC odbywały się targi Good Game Expo, których tym razem zabrakło - stąd może ciut mniej stanowisk i nieco więcej wolnych przestrzeni, ale to w sumie detal.
Co ważniejsze - i ten wątek pojawia się już nie po raz pierwszy w komentarzach - Nadarzyn to jest koniec świata, dalej jest tylko rondo, na którym zawracają wrony. To nie jest Copernicon, na którym mamy całą infrastrukturę miejską do wykorzystania (i sleepy), ani Cytadela czy Twierdza - które też nie są zlokalizowane w centrum wszechświata, ale sleepy mają. W przypadku WCC sleepów nie ma, stąd dla wielu potencjalnych odwiedzających z całej Polski, koszt wyjazdu to dodatkowe zapewnienie sobie miejsca do spania i transportu z noclegu na Con i z powrotem - i tak kilka razy. A, jakby nie patrzeć, kilka pustych hal tam jeszcze jest :) I tak, wiem, że inne Comic Cony nie mają sleepów i jest to może i nawet wybitnie polski wynalazek, ale warto się nad nim zastanowić - może dzięki temu zamiast masy uczniów szkół podstawowych i gimnazjalnych, otrzymamy większą ilość fanów fantastyki w jednym miejscu :)
3. Jak się popatrzy na inne Comic Cony (wróciłem właśnie z Milan Comic Con, o którym szerzej niebawem), to jest głównie okazja do spotkania z gwiazdami seriali - na całym świecie podobny schemat. Liczba stanowisk z atrakcjami w Mediolanie i ich wielkość to przysłowiowy "pikuś" w porównaniu ze strefą postapo, wioską wikingów czy obozowiskiem Star Warsów. Ba, ilość i wielkość klimatycznych obozów na WCC pokazuje, że nasza, polska edycja, ma się tu naprawdę dobrze. Co więcej, widać też znaczny rozrost powyższych w stosunku do edycji wiosennej - więc i fani fantastyki są zadowoleni, i na gości imprezy czeka więcej atrakcji - wise choice :)
4. Powyższe działania nie udałyby się bez zaangażowania odpowiednich osób - miło było widzieć znajome twarze (Mikołaj Mrozik, Katarzyna Fit), które pilnowały powierzonych sobie tematów. Dołączenie do organizacji osób z fandomu na pewno wyszło - i w przyszłości wyjdzie jeszcze bardziej - na dobre :)
Inna sprawa, że - pomijając niespodziewaną jak Łódzkie Pogotowie i Święta Inkwizycja wizytę skarbówki - wystawcy mieli trochę powodów do narzekań. Znów komuś czegoś brakowało, nie było miejsca, prądu czy światła - dodając do tego wspomniane liczne grono bardzo młodej młodzieży, nie dziwi fakt, że część wystawców była niezadowolona i do wyjazdu musieli dołożyć - choć oczywiście byli i tacy, którzy zrobili bardzo dobry interes. Tak czy owak, jakkolwiek wystawcą nie jestem, chciałbym, aby było ich więcej, i aby wracali zadowoleni z chęcią powrotu. Jedna kwestia będzie więc organizacja, drugą - poszerzenie audytorium, tak, aby i "dorośli" fani fantastyki mogli znaleźć coś dla siebie :)
5. Wystawcy - no sporo ich było, nie ma co ukrywać. Może nawet w niektórych branżach za dużo, przez co zamiast trzech zadowolonych z utargu imprezę opuszczało sześciu niezadowolonych... Tak czy owak, warto zauważyć:
Tryb - to już taka tradycja, że jak ich widzę, to nie umiem przejść obojętnie i muszę coś kupić :) Polecam, bo dzieła wychodzące spod ich rąk są naprawdę na poziomie world class!
Gaming Society jak zawsze bardzo ciekawe - raz, że pokazali absolutną nowość i perełkę, czyli zestaw VR ze specjalną podłoga i butami z trackerami - tak, teraz możemy też (stojąc w miejscu w specjalnej uprzęży) poruszać się po wirtualnym świecie - czad! Moi chłopcy byli zachwyceni :) Powyższe stoisko, poza symulatorem wyścigowym (również na VR) miało także znaną z poprzedniej edycji atrakcję, która chętnie miałbym kiedyś na własność - hydrauliczny symulator wyścigowy, z siłownikami które oddają wszystkie przechyły, przyśpieszenia i hamowania - dzięki współpracy z Magazyn Atrakcji po raz kolejny przez kilka minut nie opuszczał mnie uśmiech i odczucia związane z przeciążeniami :)
6. Z atrakcji jeszcze - po raz kolejny fajna oferta gastronomiczna, nie można było narzekać na wybór stanowisk i rozmaitych food trucków (tym razem tego najpyszniejszego zapomniałem niestety), był tez bar z płynnymi darami natury, była impreza i wieczorna potupajka dla wszystkich, także smakowicie i rozrywkowo. Na marginesie tylko warto dodać, że informacja o ostatnich z wymienionych atrakcji nie doszła do wszystkich potencjalnie zainteresowanych wystawców na czas, a szkoda...
7. Nie od dziś wiadomo, że jedną z lepiej zrobionych ekip na konwentach są Renegaci i Nocarze - grupy, które literacko wykreowała Magdalena Kozak nie tylko wyglądają - oni umią :) W taktykę, w pole walki, w mnóstwo rzeczy, które na co dzień możemy oglądać tylko w filmach akcji. Oglądać ich podczas działania i przeprowadzać z nimi symulacje sytuacji taktycznych podczas tej imprezy było prawdziwą przyjemnością. I to nie było nasze ostatnie słowo! :D
8. W ramach Stacji Oldtown na WCC w hali jak i na ogromnej arenie pojawiło się mnóstwo osób i całych frakcji znanych z Wastelandu. Fenomenalne maszyny od RadRatz i klimatyczna, motocyklowa wersja Żelaznego Tronu robiły robotę! Jak zawsze głośne i wesołe plemię Wakatili bębniło aż miło, a w wolnych chwilach można było sobie u nich wytatuować - metodą hand poke - np. logo OldTown ;) CAD uczył walki bronią białą (pewnie prowokatorów na kolejne OT :D) a turniej juggera zgodnie z przewidywaniami wygrała ekipa Gopniki Slav Squad, która byłą po prostu najlepsza :) I w ogóle i bar i kawał jak zawsze świetnej roboty Smer - kto był, ten wie, kto nie był, niech żałuje - takie małe OT w środku jesieni na ukojenie OTblues :)
9. Stalkerzy, moi stalkerzy - fenomenalne ekipy z Grupa Ocalałych i Lubelska Zona, z nieocenioną pomocą Fabrycznazona i Fabryka Słów z którymi miałem przyjemność pracować. Już ich wszystkich raz wymieniałem, każdy z osobna wie dlaczego i za co, mogę tylko powiedzieć, że każdemu życzę takiej ekipy współpracy, trzody i ogólnie klimacenia :)
10. To nie był zły Comic Con jak na standardy tego typu imprez, to nie było też (jeszcze) do końca to, czego - jako polscy fani fantastyki - oczekujemy i do czego jesteśmy przyzwyczajeni przez dotychczasowe doświadczenia konwentowe. Pamiętając cały czas, że jest to format w Polsce nowy, który nigdy nie będzie typowym mega - konwentem typu Pyrkon, chyba warto dać szanse organizatorom - uczą się na swoich błędach (czasem, jak każdy, popełniają zupełnie nowe błędy), robią kroki w dobrą stronę i chyba już na stałe wpisują się w nasz kalendarz fantastycznych imprez.
Relacja ze Strefy Postapo na jesiennej edycji WCC, która odbyła się w dniach 24-26 XII 2017. Serdecznie dziękujemy za udział! Footage from Post-apo Zone at t...