TTFarma

TTFarma Merytoryczne wsparcie firm farmaceutycznych Sukces w sektorze farmaceutycznym wymaga współdziałania ekspertów w wielu dziedzinach.

Marketing farmaceutyczny, posiada szereg znaczących odrębności, które czynią ten sektor rynku obszarem wymagającym bardzo specjalistycznego podejścia i umiejętności. Kluczowym czynnikiem sukcesu jest gruntowna znajomość produktu –leku, jaki całego otoczenia terapeutycznego którym dany lek funkcjonuje. Otoczenie terapeutyczne to wiedza o leku i jego interakcjach,
To wiedza o jednostce chorobowej i

innych lekach stosowanych do jej leczenia. To wiedza w jaki sposób dany lek lub suplement diety oddziaływuje z innymi lekami stosowanym w danej jednostce chorobowej, a także innymi lekami jakie statystyczny pacjent może stosować. To wiedza o wzajemnej komplementarności leków ale także o ich wzajemnym niekorzystnym wpływie. Ta wiedza to potencjalne skuteczne narzędzie komunikacji marketingowej – a my wiemy jak je stworzyć!!!

2 MAGNEZ – jak to w końcu z nim jest ? C.D.Badania, bo co innego może nam o tym powiedzieć, wskazują że mamy problem z p...
02/11/2019

2 MAGNEZ – jak to w końcu z nim jest ? C.D.

Badania, bo co innego może nam o tym powiedzieć, wskazują że mamy problem z prawidłową ilością magnezu w diecie – spożywamy za mało tego pierwiastka. Dane te pochodzą ze źródeł amerykańskich, w których analizowano dokładnie kilkutysięczną populację ludzi (w wieku 20 lat i więcej). Na podstawie tych badań można zalecić dzienną, uzupełniającą dawkę na poziomie mniej więcej 100 mg czystego magnezu. Piszę czystego, ponieważ na rynku dostępnych jest wiele soli magnezu, których sam magnez stanowi czasem niewielki procent. Zawsze więc kupując preparat magnezu dopytujmy się lub sami sprawdzajmy ile 1 tabletka zawiera czystego magnezu.

Ostatnio bardzo modne są organiczne połączenia magnezu (np. cytrynian, mleczan, asparginian). Producenci podkreślają ich wysoką przyswajalność (biodostępność), która ma wynikać z faktu, że związki te dobrze rozpuszczają się w wodzie, co w wielu przekazach marketingowych utożsamiane jest właśnie z wysoką przyswajalnością. Niestety sprawa nie jest aż tak jednoznaczna jak to słyszymy w reklamach.

Kwaśne środowisko żołądka sprawia, że organiczne połączenia magnezu (najczęściej słabe kwasy) natychmiast wypierane są przez kwas solny i tworzone są połączenia magnezu z chlorem – powstaje chlorek magnezu. To samo dzieje się jednak po spożyciu węglanu magnezu lub jego tlenku. Również powstaje chlorek magnezu, związek dobrze rozpuszczalny. Jest to zresztą podstawa do stosowaniu tych substancji w tzw. mieszankach zobojętniających mających łagodzić objawy nadkwaśności soku żołądkowego. Substancje te mają zobojętniać obecny w soku żołądkowym kwas solny, a zobojętnianie to zachodzi tylko wtedy gdy związki te (węglan lub tlenek magnezu) wejdą z nim w reakcję. W każdym przypadku chodzi o to aby doprowadzić spożywany magnez do formy zjonizowanej (zdysocjowanej), bo tylko taki magnez może być wchłonięty w jelitach.

Staranny przegląd piśmiennictwa pokazuje, że wyższość organicznych soli magnezu jest wątpliwa. Co więcej - w jednym z badań porównywano tlenek magnezu (według wielu opinii najgorzej przyswajalną formę magnezu) z jego cytrynianem. Okazało się, że wewnątrzkomórkowy wzrost poziomu magnezu był większy u pacjentów stosujących właśnie tlenek magnezu a nie cytrynian. Trzeba pamiętać o tym, że właśnie kompartment wewnątrzkomórkowy jest głównym adresatem spożywanego magnezu a mniej istotny jest jego poziom we krwi. W płynie pozakomórkowym, a więc także we krwi poziom magnezu powinien być niewielki. Może być więc tak, że spożywając duże porcje magnezu bardziej aktywizujemy mechanizmy usuwania magnezu z krwi (hamowanie wchłaniania jelitowego, wzrost eliminacji przez nerki), nie zasilając faktycznie należycie środowiska wewnątrzkomórkowego.

Zatem podsumowując najważniejsze rzeczy. Przeciętny Ziemianin nie zjada odpowiedniej, dziennej porcji magnezu. Aby uzupełnić niedobory magnezu w diecie powinniśmy spożywać ok 100 mg czystego magnezu każdego dnia. Mniej istotna jest forma magnezu (połączenie organiczne lub nie organiczne). Najlepiej przyjmować magnez w małych porcjach kilka razy dziennie (np. 40-50 mg x trzy). Tego typu wzór spożycia powinien zapewnić najlepsze uzupełnienie niedoborów.

Czekam na ewentualne pytania? 😊
A jeżeli treść zostanie uznana za interesująca, to proszę o polubienia i udostępnianie. :) :)

MAGNEZ – jak to w końcu z nim jest ?Prześladuje nas wszędzie. Radiu i TV pełna jest reklamy produktów zawierających magn...
09/10/2019

MAGNEZ – jak to w końcu z nim jest ?

Prześladuje nas wszędzie. Radiu i TV pełna jest reklamy produktów zawierających magnez. W aptekach pełno go na półkach. Pytania czy trzeba go stosować, jaki magnez stosować i w jakiej dawce jeżeli już zdecydujemy, że chcemy.
Magnez co do ilości jest czwartym kationem w ludzkim organizmie. Jest niezbędny i niesłychanie istotny dla prawidłowej czynności neuronów, mięśni oraz kilkuset reakcji enzymatycznych w których współuczestniczy, w tym tych reakcji związanych z wytwarzaniem energii. Dzienne zapotrzebowanie na magnez ocenia się na około 350 mg czystego jonu. Panowie potrzebują go trochę więcej (400 mg) niż panie (300mg). Dotyczy to statystycznie średniego obywatela, więc żeby uwzględnić swoją wagę można korzystać z przelicznika 5 mg magnezu na 1kg masy ciała. Zatem aby utrzymać prawidłowy poziom magnezu musimy regularnie dostarczać organizmowi dzień w dzień ok 350 -400 mg tego pierwiastka.

Pomimo, że magnez jest tak ważnym składnikiem naszej diety, stan wiedzy na jego temat daleki jest od ideału. Na przykład nie bardzo umiemy określić stan zaopatrzenia organizmu w magnez. Problem jest tym większy, ponieważ prawie 99% tego pierwiastka znajduje się w kościach, mięśniach, innych narządach a tylko 1 % we krwi, czyli tam gdzie możemy najłatwiej zmierzyć jego poziom. Prawidłowy zakres stężenia magnezu wynosi 0,7-2,4 mg/dL (0.7–1 mmol/L). Niestety badania pookazują, że często pacjenci z deficytem magnezu mają te właśnie wartości prawidłowe. Z klinicznego punktu widzenia naprawdę zaczynamy się martwić jeżeli poziom magnezu we krwi jest mniejszy od 1 albo większy od 4,0 mg/dL, ale to zdarza się rzadko. Istniej wiele innych metod pomiaru stężenia magnezu, które sięgają bardziej do puli wewnątrz-komórkowej, ale żadna z nich nie doczekała się powszechnej akceptacji lub też metody te są zbyt inwazyjne (np. biopsja mięśni).

Nie bardzo więc jest jak go ocenić, a konsekwencję niedoboru mogą być liczne i niemiłe. Niedobór magnezu zwiększa ryzyko cukrzycy typu 2, może zwiększać insulinoporność , zwiększa skłonność do rozwoju zespołu metabolicznego - ZM (ZM-o tym też wkrótce napiszemy), pogłębia zaburzenia lipidowe i zwiększa ryzyko chorób serca i naczyń (wpływa również na stabilizacje ciśnienia krwi i właściwą jej krzepliwość). Deficyt magnezu może powodować nasilenie ataków migrenowych, nadmierne pobudzenie nerwowe, kłopoty ze snem oraz bolesne skurcze mięśni (w tym przypadku ważne jest też prawidłowe nawodnienie, potas i wapń), uczucie zmęczenia, słabość itd. Prawidłowy poziom magnezu jest czynnikiem, który warunkuje prawidłowy stan szkieletu (kości i zębów), to od właściwego poziomu magnezu zależy prawidłowa wielkość kryształów hydroksyapatytu w naszych kościach i ściśle z tym związana ich wytrzymałość biomechaniczna. Mało kto wie, ale najszybszą metodą wywołania osteoporozy jest ograniczenie ilości magnezu w diecie. Właśnie magnezu a nie wapnia!! Po tym wszystkim co zostało napisanie trudno jest nie doceniać tego pierwiastka.

Zatem czy mamy problem z niedoborem magnezu? Dokładnie pytając czy przeciętny P***k, Europejczyk ma problem z lekkim chronicznym niedoborem magnezu? Wygląda że tak! Więc jaki magnez zażywać, i w jakich ilościach (a sprawa wcale nie jest taka prosta jak komunikaty z reklam), to już w następnym wpisie.

15/01/2019

Przełom w leczeniu osteoporozy (!) – kamień milowy na drodze do rozwiązania zagadki starzenia ??

Wygląda na to, że jesteśmy o krok od przełomu w leczeniu osteoporozy. Niesłychanie skutecznego leczenia osteoporozy. Amerykańscy (tak zaczyna się większość doniesień tego typu – co byśmy zrobili bez tych amerykańskich naukowców !! 😊 ) naukowcy z uniwersytetu w San Francisco odkryli mechanizm związany z kontrolą anaboliczną kości. Szefem grupy badawczej jest pani profesor Holly Ingraham. Anabolizm to ta część metabolizmu związana z budowaniem masy tkankowej, jej przeciwieństwem jest katabolizm czyli degradacja tkanek. Na razie eksperymenty wykonano na zwierzętach ale, tego samego typu mechanizmy regulacyjne występują u ludzi. U dojrzałych osobników reakcje anaboliczne i kataboliczne są w równowadze, w dzieciństwie i młodości dominuje anabolizm (rośniemy, powiększamy się), a na starość na scenę wychodzi katabolizm i raczej zmniejszamy się, zmniejsza się masa mięśniowa a także kostna, przez jakiś czas możemy nadrabiać te ubytki tkanką tłuszczową 😊. Masa kostna szczególnie u kobiet lubi zmniejszać się bardzo szybko i często mamy do czynienia z osteoporozą (inaczej z zrzeszotnieniem kości). Ilość wapnia w kościach zmniejsza się i zmniejsza się również ich wytrzymałość mechaniczna. Łamiemy się więc, a potem mamy problemy ze zrastaniem. Często takie złamanie oznacza już trwałe inwalidztwo, a nawet ryzyko zgonu. Od wielu lat medycyna stara się zwiększać społeczną świadomość tego problemu i roli stylu życia (RUCH!!!) , a jej najstarsza z córek - farmakologia dostarcza narzędzi do walki z tym problemem. Mamy dziś świadomość konieczności stałej suplementacji witaminy D3, wapnia a także magnezu. Poza tym mamy szereg leków takich jak bisfosfoniany (kilka substancji czynnych o wspólnym mechanizmie działania ale o różnej farmakokinetyce), ranelinian strontu, raloksyfen, kalcytonina (produkowana naturalnie w komórkach tarczycy), analog hormonu przytarczyc (teryparatyd), czy najnowszy wynalazek – leki biologiczne czyli przeciwciała monoklonalne skierowane przeciwko czynnikowi aktywującemu osteoklasty (tzw. komórki kościożerne – zmniejszające masę kostną) - najbardziej skuteczna w tej chwili metoda leczenia. Miejscem działania wszystkich tych leków jest tkanka kostna, to tam próbujemy rozgrywać tę walkę co wydaje się intuicyjnie zasadne. Jednak efekty leczenia osteoporozy nie powalają, a intuicja czy jak by to nazwać „oczywiste przekonanie” często bywało w nauce nie do końca zasadne.
Wspomniani na początku amerykańscy naukowcy zostawili kości w spokoju a zajęli się mózgiem, a w zasadzie jego bardzo szczególnym fragmentem zwanym podwzgórzem. Podwzgórze to nadrzędny ośrodek, regulator funkcji życiowych. Sama jego anatomia daje do myślenia. W tej małej strukturze o wielkości średniego orzecha włoskiego jest co najmniej 13 podstruktur (zwanych jądrami) z których każda zawiaduje inną grupą funkcji życiowych. Jest to więc 13 rdzeniowy procesor, a jedną z jego funkcji jest regulacja masy kostnej kontrolowanej m.in. poprzez hormon płciowy estrogen (u mężczyzn testosteron). Okazuje się, że w okresie przekwitania stopniowo uaktywnia się receptor wrażliwy na estrogen konkretnie receptor estrogenowy α (ERα), który pobudzany przez estrogen krążący we krwi, hamuje oś mózg-kości, nasilając zmiany kataboliczne w szkielecie. Zahamowanie tego receptora np. poprzez usunięcie tego rejonu podwzgórza (fragmentu jądra łukowatego) powoduje bardzo szybką odbudowę patologiczne obniżonej masy kostnej. Piszę bardzo szybką, bo znaczący klinicznie efekt występuje już po 4 tygodniach. Masa kostna wzrastała o 50% (!!!), a zmiany były widoczne zarówno w istocie zbitej kości (trzony kości długich) jak i w części gąbczastej (nasady kości). Osiągnięcie takiego efektu stosując dotychczasowy arsenał farmakologiczny zajmuje przy pewnym szczęściu i wzorowej współpracy pacjenta kilka lat!! Odkrycie to wyjaśnia jednocześnie mierne efekty pro-szkieletowe podawanych w ramach tzw. hormonalnej terapii zastępczej (HTZ) hormonów płciowych (estrogenów). Bo te wprawdzie działały jakoś na swoje receptory w kościach hamując jednocześnie, najważniejszą w tym wszystkim oś mózgowo-szkieletową (efekt gazu i hamulca naciskanego jednocześnie). Nie mówiąc już o szeregu niebezpiecznych działaniach niepożądanych HTZ.
Co więcej, odbudowana kość jest bardzo wytrzymała mechanicznie, mamy więc powrót do młodości, przynajmniej w kontekście układu kostnego.
Mam przeczucie, że odkrycie to w najbliższych latach zrewolucjonizuje leczenie osteoporozy, jednak odkryty mechanizm krańcowej zmiany czynnościowej receptorów występujący wraz z wiekiem, może być kluczem do wyjaśnienia/leczenia wielu schorzeń związanych ze starzeniem się. 😉

06/01/2019

Zaczyna dziać się coś …. złego 😞, Alergia pokarmowa jak do niej dochodzi – prawie krok po kroku – i czy da się z nią coś zrobić?

Niestety nie zawsze może być tak dobrze, aby nie działo się „NIC”. Wysypka, świąd, uczucie duszności to sygnał że zaczęło się „COŚ” dziać – alergia! Co właściwie wtedy się dzieje? Jest kilka dróg poprzez które alergeny (to cząstki, które są źródłem reakcji alergicznej – najczęściej białka lub ich połączenia z cukrami) wywołują reakcję alergiczną. Najbardziej typowa alergia pokarmowa, związana z przeciwciałami klasy IgE, jest inicjowana poprzez pierwszy kontakt organizmu np. nabłonka jelit z danym alergenem. Alergenem może być np. któreś z białek jaja kurzego, mleka lub składniki orzeszków ziemnych. Antygeny/alergeny kontaktują się początkowo z powierzchniami barierowymi, takimi jak skóra, nabłonek przewodu pokarmowego lub drogi oddechowe i uważa się, że uczulenie rozwija się właśnie przez jedną lub więcej z tych dróg. W przewodzie pokarmowym białka pokarmowe ulegają denaturacji i degradacji po czym przechodzą przez barierę nabłonkową, gdzie napotykają i są przetwarzane przez komórki prezentujące antygen (APC), takie jak komórki dendrytyczne (DC) czy makrofagi. Oba typy tych komórek pochodzą od monocytów, które krążą w naszej krwi. Każdy monocyt po spędzeniu kilku dni w krwiobiegu osiada gdzieś w naszym organizmie i przeistacza się w jeden z wspomnianych typów komórek. Najczęściej wybieranymi na „osadnictwo” rejonami to miejsca strategiczne, czyli te w których najbardziej prawdopodobna jest inwazja patogenów - bakterii wirusów, czyli miejsc, które kontaktują się ze światem zewnętrznym, czyli np. przewód pokarmowy, oddechowy czy skóra. Komórki dendrytyczne (DC) w blaszce właściwej (blaszka właściwa błony śluzowej – zewnętrzna część ściany jelita) kolekcjonują antygeny, przetwarzają je na małe fragmenty peptydowe (epitopy komórek T, epitopy czyli najbardziej charakterystyczne fragmenty antygenów do których będą się łączyć przeciwciała), migrują do tkanki limfoidalnej, której w naszym przewodzie pokarmowym jest prawdziwa obfitość i prezentują wspomniane epitopy dziewiczym limfocytom typu T. Jak pewnie wszyscy zauważyli opisane do tej pory wydarzenia do złudzenia przypominają te, które prowadzą do powstania tolerancji immunologicznej. Niestety w przypadku alergii proces ten zachodzi od tego momentu odmiennie. Te dziewicze limfocyty typu T (nazywane w przez immunologów komórkami CD4+) rozpoznają prezentowane przez komórki dendrytyczne epitopy (już wiemy co to jest 😊) i wiążą ja na swojej powierzchni do specyficznych dla siebie białek receptorowych. Przyłączenie tych epitopów i dodatkowa stymulacja przez substancję produkowaną przez komórki dendrytyczne (dla ciekawych OX40L ) powoduje, że te dziewicze dotychczas limfocyty T różnicują się do komórek zwanych TH2. W wyniku tego procesu zaczynają wytwarzać i wydzielać do otoczenia zestaw nowych cytokin, takich jak IL-4, IL-5 i IL-13, które pośredniczą w szeregu odpowiedzi komórkowych, w tym w rekrutacji i aktywacji komórek efektorowych i przełączaniu komórek (limfocytów) B z przeciwciał typu IgM do przeciwciał z grupy IgE. Przeciwciała IgE, następnie wiążą się ze swoistymi receptorami na powierzchni komórek tucznych (mastocytów) i bazofilów (granulocyty zasadochłonne) i pośredniczą w reakcjach zapalnych.

(SKOMPLIKOWANE ? pamietajmy o konieczności gimnastykowania mózgu jako prewencj zaburzeń poznawczych😁😄😃😀)

Te dwa typy komórek wytwarzają wtedy duże ilości histaminy, a histamina to jedna z głównych substancji odpowiadających za łzawienie z oczu, wodnisty katar, zaczerwienie skóry czy pokrzywkę.
Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego raz jedne substancje rozpoznawane są jako neutralne i nieszkodliwe, a kiedy indziej uznane zostają za antygeny i organizm zaczyna z nimi walczyć uprzykrzając nam życie? Nie wiemy tego do końca, jednak wydaje się, że źródłem procesu alergii pokarmowej jest uszkodzenie bariery jelitowej. Przez taką uszkodzoną barierę jelitową (uszkodzony śródbłonek, który nie jest w stanie efektywnie kontrolować co przez niego może (powinno) przechodzić w głębsze warstwy jelita a co nie) przedostają się nie dostatecznie strawione (nieprzygotowane do wchłonięcia) duże fragment cząsteczek-białek. A na takie „indywidua” stojące na straży naszego zdrowia, komórki odpornościowe nie są przygotowane, nie znają ich po prostu i zaczynają intruzów zwalczać, wywołując swoisty stan zapalny, pogarszając nasze samopoczucie i zmuszając nas żebyśmy uważali na to co jemy, często przez całe życie. Czy jest na to jakaś rada, poza oczywistą - czyli unikaniem alergenu? Otóż uważa się, że wprowadzenie owoców i warzyw zawierających fermentowalne włókna we wczesnym dzieciństwie może zwiększyć różnorodność drobnoustrojów i związanych z nimi krótko-łańcuchowych kwasów tłuszczowych, o których wiadomo, że promują integralność nabłonka i zmniejszają przenikanie nietkniętych/niestrawionych alergenów pokarmowych. Wskazuje się też na pozytywną rolę organizmów probiotycznych w procesie regeneracji i utrzymanie integralności nabłonka.

Ale o ochronie bariery i wolnych kwasach tłuszczowych i probiotykach pewnie w następnych postach.🧐

28/12/2018

Jak to jest, że dzieje się wiele - by nie działo się NIC !!! 🧐

Dynamiczna równowaga pomiędzy proalergicznymi i tolerogennymi komórkami immunologicznymi i wydzielanymi przez nich cytokinami (substancje o dużej aktywności biologicznej wydzielane przez komórki układu odpornościowego – jest ich bardzo dużo) przez cały czas naszego życia odróżniają te niewinne substancje od tych patogennych. W ten sposób utrzymywana jest zrównoważona odpowiedź na wszelkie czynniki środowiskowe, które kontaktują się z naszym przewodem pokarmowym czy oddechowym lub skórą. Nasz układ odpornościowy cały czas biedzi się nad tym aby rozpoznać, nauczyć się i potem zapamiętać na stałe wszystkie nieszkodliwe lub pożyteczne substancje, które wprowadzamy do naszego organizmu i nie wszczynać przeciwko nim żadnej akcji. Ale to, że nie wszczyna jest efektem ciągłej wytężonej pracy określonych komórek układu immunologicznego, które mozolnie wypracowują stan tak zwanej „tolerancji immunologicznej”. I tak większość z nas może pić mleko, spożywać pieczywo z glutenem, jeść orzechy, seler, homary, przeróżne owoce i nic się nie dzieje. I właśnie to „NIC” jest owocem ciężkiej pracy naszych współpracujących ze sobą komórek odpornościowych komunikujących się ze sobą za pomocą specjalnych substancji zwanych cytokinami. Szacuje się że około ¾ pracy układu odpornościowego wykonywane jest na potrzeby tego wielkiego NIC. A dopiero reszta zaangażowana jest do zwalczania chorób (bakterii wirusów, grzybów i komórek nowotworowych które mogą powstać w każdej chwili). W normalnej sytuacji tzw. komórki dendrytyczne wchodzą w kontakt z danym potencjalnym antygenem i pokazują je innym komórkom, czyli dziewiczym (ang. naive) limfocytom typu T (to te których dojrzewanie związane jest z grasicą (Thymus), które różnicują się do tak zwanych komórek regulatorowych typu T (Treg). Te ostatnie z kolei wytwarzają głównie dwie z wspomnianych już cytokin, czyli inerleukinę 10 (IL-10) i tak zwany tranformujący czynnik wzrostu - beta (β (TGF-β), które to działając na inne komórki odpornościowe hamują ich odpowiedz, aktywację przekazując im trwałą informacje „tego nie ruszajcie ten jest „nasz, swój” (tak jakby nakładają im kaganiec). To oczywiście bardzo skrótowy opis, nie mniej w wyniku tych wszystkich reakcji i interakcji nie dzieje się NIC. Jesteśmy więc zdrowi i szczęśliwi, często bez świadomości ile pracy kosztuje to nasz układ odpornościowy. Czasem jednak zaczyna dziać się COŚ - o tym w następnych postach.

20/12/2018

Źle z moją pamięcią – muszę sobie zbadać ślinę !!

Diagnostyka Choroby Alzheimera i innych zaburzeń poznawczych i stopnia ich zaawansowania prowadzona na podstawie analizy śliny – niesamowite – powoli staje się faktem. Grupa badaczy z Uniwersytetu w Albercie zidentyfikowała biomarkery, które mogą być pomocne w procesie diagnostycznym. Jest to ważne, szczególnie teraz kiedy liczba zachorowań na te dolegliwości nabiera cech globalnej epidemii. Biomarkery różnicujące osoby zdrowe z osobami cierpiącymi na chorobę Alzheimera (AD) to: metylo-guanozyna, histydinylo-fenyloalanina, cholino-cytydina. Inne substancje pomagają z kolei odróżnić osoby z AD od pacjentów cierpiących na łagodne zaburzenia poznawcze o innej etiologii (dla ciekawych - aminodihydroksybenzen, glukozylo-galaktozylo hydroksylizyna i kwas aminomasłowy). Dzięki tym odkryciom nie tylko będziemy mogli wspierać diagnostykę behawioralną zaburzeń poznawczych (cała bateria testów psychologicznych), ale także monitorować skuteczność ich leczenia. Dochodzą do tego markery genetyczne, które też zostały zidentyfikowane. Genetyczne czynniki niestety niemodyfikowalne ☹ nakładają się jak- wszędzie tak i tutaj, na czynniki modyfikowalne. Dobra wiadomość !!! 😊 😊 Należą do nich ciśnienie tętna (PP- puls pressure - różnica pomiędzy ciśnieniem tętniczym skurczowym i rozkurczowym), BMI (najlepsze w granicach 18,5–24,9 ze wskazaniem na dół tego zakresu ☹), i …stopień wydolności fizycznej (tolerancja wysiłku – im większa tym lepsza). Na te czynniki mamy potencjalnie wpływ modyfikując swój styl życia.
Ale jest jeszcze jeden czynnik, czyli tak zwana rezerwa poznawcza (cognitive reserve) czyli jak by to powiedzieć … góra wiedzy jaką zbudujemy w trakcie naszego życia zmuszając do pracy nasze mózgi. Im wyższa będzie ta góra tym mniejszy wpływ narastających nieubłaganie z wiekiem deficytów poznawczych. Wychodzi więc na to, że Platon miał rację krytykując postępującą znajomość czytania i pisania jako czynników, które zmniejszają obciążenie pamięciowe mózgu !!! (komentarz na podstawie Sapkota i wsp. 2018)

17/12/2018

Nowoczesny lek w rękach pacjentów - kolejny duży krok w samokontroli astmy

Firma Novartis ogłosiła dziś, że Komisja Europejska zatwierdziła ampułko-strzykawkę Xolair® (omalizumab) do samodzielnego podawania, umożliwiając pacjentom z ciężką astmą alergiczną (SAA) i przewlekłą pokrzywką idiopatyczną (CSU) samodzielne podawanie leku. Dzięki tej decyzji KE Xolair jest pierwszym i jedynym bio-lekiem oferującym opcję samodzielnego podawania w astmie i ciężkiej pokrzywce. Do tej pory lek podawano jedynie ambulatoryjnie.

Adres

Kraków
31-926

Telefon

+48601363355

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy TTFarma umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do TTFarma:

Udostępnij