26/05/2026
Bycie mamą i prowadzenie własnego biznesu to czasem niezły maraton. Tylko bez mety, za to z bidonem, małym człowiekiem pod pachą i listą zadań dłuższą niż poranna kolejka do kawy ☕️
Wstajemy mega rano.
Ja zbieram się na siłownię, maluch do żłobka.
Szybki trening, powrót do domu i od razu tryb: projekty, maile, klienci, poprawki, koncepcje, terminy.
A później przychodzi moment, w którym komputer idzie w bok, bo zaczyna się family time 🤍
Spacer, zabawa, nauka, przytulasy, czasem negocjacje z małym człowiekiem o wszystko.
Do tego trochę prac domowych, ogarnianie rzeczy, kolacja, kąpiel i to magiczne oczekiwanie na godzinę 19:00, kiedy zaczyna się misja: kąpiel i spać.
A potem?
Czas dla rodziców.
Albo… druga zmiana przy laptopie, bo własna działalność to nie zawsze praca od 9:00 do 17:00.
Czasem trzeba pocisnąć po godzinach.
Czasem trzeba dokończyć projekt, odpisać klientowi, przygotować ofertę albo zrobić coś „na spokojnie”, kiedy w domu w końcu jest cisza.
Nie narzekam.
Bo bardzo lubię to, co robię.
Ale prawda jest taka, że łączenie macierzyństwa z biznesem wymaga ogromu organizacji, cierpliwości i elastyczności.
Są dni, kiedy czuję, że ogarniam wszystko.
I są dni, kiedy ogarniam tylko minimum — i to też jest okej.
A Wy jak macie, mamy biznesmanki?
Też pracujecie czasem w trybie: dziecko śpi, laptop odpalony? 😅
mama i biznes, własna działalność, mama przedsiębiorczyni, kobieta w biznesie, praca po godzinach, prowadzenie firmy, życie mamy, organizacja czasu, family time, biznes online, studio graficzne, freelancerka