Sławek Sikora Moc Przetrwania

Sławek Sikora Moc Przetrwania Autor książki "Mój Dług", "Osadzony", "Mój Dług Moc Przetrwania". Współproducent, współscenarzysta i pomysłodawca filmu fabularnego "Mój Dług".

Sławomir Artur Sikora[1] (ur. 3 października 1964 w Warszawie) – polski dziennikarz śledczy, działacz społeczny, pisarz, przedsiębiorca, pierwowzór „Stefana” – bohatera polskiego kryminalnego filmu fabularnego Dług (1999), w reżyserii Krzysztofa Krauzego. Sławomir Artur Sikora (ur. 3 października 1964 w Warszawie) – polski dziennikarz śledczy, działacz społeczny, pisarz, podróżnik, przedsiębiorca,

pierwowzór „Stefana” – bohatera polskiego kryminalnego filmu fabularnego Dług (1999), w reżyserii Krzysztofa Krauzego. Prowadzi na Youtubie kanał "Moc Przetrwania"

Liverpool vs. Wrocław: Jak lotnisko Lennona przegrywa z Dolnym Śląskiem ✈️💔 Mówi się, że "all you need is love", ale na ...
04/06/2026

Liverpool vs. Wrocław: Jak lotnisko Lennona przegrywa z Dolnym Śląskiem ✈️💔

Mówi się, że "all you need is love", ale na lotnisku w Liverpoolu przydałoby się raczej "all you need is remont".
Choć patronem portu jest sam John Lennon, wizualnie bliżej mu do seryjnej produkcji z poprzedniej epoki niż do muzycznego arcydzieła. Szare korytarze, mało intuicyjny układ i klimat, który potrafi przytłoczyć jeszcze przed kontrolą bezpieczeństwa.
Jeśli lądowaliście kiedyś we Wrocławiu, przeżyjecie lekki szok kulturowy – i to w drugą stronę. Nasze wrocławskie lotnisko z jasną, nowoczesną bryłą, przestrzenią i świetnym designem pokazuje brytyjskiemu koledze, jak powinien wyglądać europejski standard XXI wieku.
Lennon miał wielką wyobraźnię (Imagine!), ale projektanci tego lotniska chyba kompletnie jej pozbyli. Kto był, ten wie, o czym mowa. Podróże kształcą, ale czasem też uczą doceniać to, co mamy pod nosem! 🇵🇱🇬🇧

Walia Znalazłem jedno z najbardziej klimatycznych miejsc w Walii. Zobaczcie sami! 🤫🔥Opis:Welshpool skrywa perełkę, o któ...
04/06/2026

Walia Znalazłem jedno z najbardziej klimatycznych miejsc w Walii. Zobaczcie sami! 🤫🔥
Opis:
Welshpool skrywa perełkę, o której wciąż zbyt mało się mówi. Powis Castle zachwyca od pierwszego wejrzenia, ale jego prawdziwą magię widać dopiero z bliska.
Przygotowałem dla Was dłuższą rolkę – bez pośpiechu, za to z najlepszymi kadrami z zamku i jego otoczenia. Jeśli lubicie historię, architekturę i epickie widoki, to te 2 minuty z hakiem zlecą Wam błyskawicznie. podróżepowielkiejbrytanii

04/06/2026

Zamiast kolejnych oklepanych miejsc, tym razem wrzucam coś z zupełnie innej ligi. Oto Powis Castle w Welshpool.
Przeszedłem ten zamek wzdłuż i wszerz, a w tej ponad 2-minutowej rolce zebrałem dla Was najlepsze ujęcia. Potężne mury, niesamowite ogrody tarasowe i klimat, który dosłownie cofa w czasie.
Oglądajcie do końca – końcówka z widokiem na ogrody robi największe wrażenie.
Znaliście to miejsce, czy widzicie je po raz pierwszy? Dajcie znać w komentarzach!

#

ALCATRAZ: CZY CYWILIZACJA ZAWSZE MUSI PRZEGRYWAĆ?Stoję na słynnym spacerniaku w Alcatraz. Miejscu, które kino zamieniło ...
11/02/2026

ALCATRAZ: CZY CYWILIZACJA ZAWSZE MUSI PRZEGRYWAĆ?

Stoję na słynnym spacerniaku w Alcatraz. Miejscu, które kino zamieniło w legendę, a historia w symbol ostatecznej izolacji. W języku hiszpańskim to Isla de los Alcatraces – Wyspa Głuptaków. Dla świata to „The Rock” – Skała. Ale dla mnie, w ramach globalnego projektu NO WAR, to memento. Miejsce, które krzyczy o tym, co dzieje się, gdy jako ludzkość pozwalamy, by prymitywna natura wzięła górę nad cywilizacją.

Więzienie, które pożarła sól i historia Alcatraz działało jako więzienie o zaostrzonym rygorze tylko 29 lat (1934–1963). Paradoksalnie, to nie więźniowie je zniszczyli. Zrobiła to natura. Słone, nadmorskie powietrze wdarło się w beton, rozsadzając konstrukcję od środka. To piękna metafora naszych czasów: jeśli nie dbamy o fundamenty naszej cywilizacji – o pokój, etykę i humanitaryzm – one również skruszeją pod wpływem nienawiści i chciwości.

W maju 2025 roku prezydent Donald Trump zapowiedział ponowne otwarcie tego miejsca. To pokazuje, że historia zatacza koło, a społeczeństwa wciąż szukają rozwiązań w sile i izolacji, zamiast w eliminowaniu przyczyn agresji.

Głód wolności silniejszy niż mury Oficjalnie odnotowano tu 14 prób ucieczki. Najsłynniejsza z 1962 roku – Frank Morris i bracia Anglinowie. Wydostali się za mury i zniknęli w zimnych wodach zatoki. System chciał wierzyć, że utonęli. Ale w 2013 roku policja otrzymała list od człowieka podającego się za Johna Anglina. Pisał, że przeżyli.

Dlaczego o tym wspomominam? Bo wolność jest głównym motorem ludzkiego działania. Nawet w tak nieludzkim miejscu jak Alcatraz, człowiek zaryzykuje życie, byle nie być poddanym bezwzględnej dominacji.

Bitwa o Alcatraz – lekcja z 1946 roku Niewielu pamięta o „bitwie o Alcatraz”. Sześciu więźniów, błąd strażników, przejęte klucze i mundury. Zabrakło jednego właściwego klucza do przystani, bo strażnik zdążył go ukryć. Ta desperacka walka przerodziła się w regularne oblężenie z udziałem Marines, weteranów wojny na Pacyfiku, którzy wrzucali granaty przez dziury w dachu.

To brutalny dowód na to, o czym piszę w moim manifeście: w naszej naturze zapisana jest zwierzęca chęć walki i dominacji. Najczęściej kosztem życia. Historia Alcatraz, tak jak historia wojen, to historia agresji, kultu przemocy i siły fizycznej.

Dlaczego rejs NO WAR tu dotarł? Nasz rejs jachtem Borkumriff II to manifest przeciwko wojnom. Wojnom o zasoby, zyski, energię i ziemię. Alcatraz to mikroskala tego, co dzieje się globalnie. Człowiek stworzył cywilizację, by zamknąć agresję w ramach umów i praw. Ale ta cywilizacja właśnie teraz, w wielu miejscach globu, przegrywa.

W Europie od ponad roku czujemy barbarzyństwo na własnych granicach. Reguły wypracowane przez wieki znów są gwałcone. Czy mamy na to patrzeć z założonymi rękami? Miejsca takie jak Alcatraz przypominają nam chwile, w których natura pokonała kulturę. Niech to będzie memento.

Moc Przetrwania to Moc Wyboru Jako ambasador misji NO WAR, po latach spędzonych w systemie penitencjarnym, wiem jedno: wolność to podstawowa cecha człowieczeństwa. Ale wolność nie jest dana raz na zawsze. O nią, tak jak o pokój, trzeba stale i z poświęceniem walczyć.

Podczas tej wyprawy straciliśmy drona, padły nam dwa dyski z materiałami 4K. Ocean Atlantycki wystawił nas na próbę. Ale to, co ocalało, prezentujemy Wam teraz. Bo idea jest ważniejsza niż sprzęt.

Bądźcie świadomi: barbarzyństwo może pojawić się w każdej chwili. Nasz rejs to symbol siły, jaką każdy z nas ma w sobie, by zmieniać otoczenie. Nie pozwólmy, by świat stał się jedną wielką „Skałą”.

NO WAR – Nigdy więcej wojny!

Sławomir Sikora

11/02/2026

Nasza wyprawa dookoła świata na jachcie Borkumriff II to coś więcej niż żeglarski wyczyn. To manifest przeciwko wojnom o zyski i surowce. Właśnie dotarliśmy do Alcatraz – miejsca, które przypomina, co dzieje się, gdy cywilizacja przegrywa z barbarzyństwem. Choć Ocean Atlantycki zabrał nam część sprzętu i drona, nie zatrzymał naszej idei. Dokumentujemy walkę o wolność, rozmawiamy z autorytetami i przypominamy: pokój nie jest dany raz na zawsze. Bądźcie z nami w tej drodze. DOŚĆ WOJEN! 🕊️⚓️

11/02/2026

ALCATRAZ: TU CYWILIZACJA PRZEGRAŁA

Alcatraz. Słynny spacerniak to memento – dowód na to, co dzieje się, gdy górę bierze prymitywna natura człowieka. Nagrałem to w ramach Global Project NO WAR. Nasz rejs to manifest przeciwko wojnom o zyski i surowce. W Europie znów czujemy oddech barbarzyństwa. Nie patrzmy na to z założonymi rękami! Wybieramy wolność. 🕊️⚓️

TU SPOCZYWA CZŁOWIEK, KTÓRY NARYSOWAŁ NASZE DZIECIŃSTWOStoję w miejscu, gdzie cisza cmentarza przy ulicy Grunwaldzkiej w...
10/02/2026

TU SPOCZYWA CZŁOWIEK, KTÓRY NARYSOWAŁ NASZE DZIECIŃSTWO

Stoję w miejscu, gdzie cisza cmentarza przy ulicy Grunwaldzkiej w Bielsku-Białej przecina się z gwarem radosnych wspomnień milionów ludzi. Przede mną skromny nagrobek. Napis: Władysław Nehrebecki (1923–1981). Dla świata – wybitny reżyser i scenarzysta. Dla nas – „tata” Bolka i Lolka.

Z pól naftowych do świata wyobraźni

Mało kto wie, że droga do powstania najsłynniejszej polskiej animacji była wybrukowana trudną historią XX wieku. Władysław urodził się w Bolesławiu, w sercu zagłębia naftowego, w rodzinie cieśli budującego szyby wydobywcze. Choć od dziecka w jego dłoniach zawsze lądował ołówek, marzenia o sztuce brutalnie przerwała wojna. Wywózka na roboty przymusowe do Hanoweru mogła złamać każdego, ale on wrócił do Polski w 1946 roku z jednym celem: odnaleźć rodzinę i tworzyć.

To właśnie w powojennej Polsce, najpierw w Katowicach, a potem tutaj – w naszym Bielsku-Białej – Nehrebecki współtworzył legendę: Studio Filmów Rysunkowych. Razem z takimi postaciami jak Alfred Ledwig czy Leszek Lorek, zamienił miasto u podnóża Beskidów w polski odpowiednik wytwórni Disneya.

Geniusz ukryty w codzienności

Najpiękniejsza w historii Bolka i Lolka nie jest technika animacji, ale jej autentyczność. Władysław Nehrebecki był genialnym obserwatorem życia. Nie musiał szukać inspiracji w dalekich krajach – miał ją w domu. Jego synowie, Jan i Roman, stali się pierwowzorami dwóch urwisów, których imiona zna dziś każde polskie dziecko.

To tutaj, w Bielsku, reżyser podglądał, jak jego chłopcy bawią się w Wilhelma Tella, strzelając z wieszaka, co skończyło się słynną sceną z sąsiadką. To tutaj widział ich braterskie spory, rywalizację starszego Jana z młodszym, nieco bardziej „okrągłym” Romkiem. Choć Nehrebecki często „chodził z głową w chmurach” i zatapiał się w pracy w swoim pokoju na Cieszyńskiej, to właśnie ta ojcowska czujność dała nam bohaterów z krwi i kości.

Bielsko-Biała: Miasto, które dało głos marzeniom

Bolek i Lolek to nie tylko bajka. To fenomen, który podbił ponad 80 krajów na całym świecie. To postacie, które jako jedne z niewielu zza „żelaznej kurtyny” były emitowane w USA. Przez dekady ponad 50 animatorów ręcznie rysowało każdy ruch, każdy gest, każdą klatkę filmu. Jeden dziesięciominutowy odcinek powstawał miesiącami. W tych rysunkach zaklęta jest pasja, cierpliwość i rzemiosło, jakiego dziś próżno szukać w komputerowych animacjach.

Bielsko-Biała stało się dzięki Nehrebeckiemu światowym centrum animacji. To tutaj narodził się Reksio, tu gościł Miś Uszatek, tu w 1973 roku do braci dołączyła Tola. Miasto do dziś oddaje im hołd – pomnik urwisów wskazujących na globus to obowiązkowy punkt na mapie każdego, kto odwiedza nasze strony.

Hołd dla Mistrza – Dziedzictwo Całej Polski
Dziś, stojąc przy tym grobie, czuję ogromną wdzięczność. Władysław Nehrebecki nie tylko stworzył serial. On stworzył wspólny język dla pokoleń i połączył P***ków ponad granicami regionów. Niezależnie od tego, czy oglądaliśmy ich przygody w Bielsku-Białej, Warszawie, czy w Gdańsku – gdy słyszeliśmy charakterystyczną melodię czołówki, wszyscy zasiadaliśmy przed telewizorami z tym samym wypiekami na twarzach.

Jego życie to lekcja tego, jak z trudnych doświadczeń i prostej, domowej codzienności stworzyć coś nieśmiertelnego. Choć Mistrz tworzył u podnóża gór, jego dzieło stało się dobrem narodowym, które z dumą eksportowaliśmy na cały świat. To w Gdańsku, Szczecinie czy Krakowie wychowały się miliony „bolkowych” i „lolkowych” fanów.

Choć Mistrz odszedł w 1981 roku, jego dzieci – te prawdziwe i te narysowane – żyją dalej. Za dwa lata będziemy świętować 60-lecie narodzin Bolka i Lolka. To idealny moment, by zatrzymać się i pomyśleć o człowieku, dzięki któremu nasze wspólne dzieciństwo było pełne przygód.

Dziękujemy, Panie Władysławie. Pańska wyobraźnia nie znała granic – dziś te historie należą do nas wszystkich, od Beskidów po Bałtyk. Polska nigdy o Panu nie zapomni.

Hashtagi (rozszerzone):

10/02/2026

Odwiedziliśmy grób Władysława Nehrebeckiego na cmentarzu przy ul. Grunwaldzkiej. To hołd dla człowieka, który z codziennych psot swoich synów, Jana i Romana, stworzył najpopularniejszą polską dobranockę. 🕯️

Historia mistrza animacji, od wojennych losów w Hanowerze po sukces bielskiego Studia Filmów Rysunkowych, to fundament tożsamości naszego miasta. Choć od premiery przygód Bolka i Lolka minęło ponad 60 lat, ich uniwersalny humor wciąż promuje Bielsko-Białą na całym świecie. 🎞️

10/02/2026

Bielsko-Biała, ul. Grunwaldzka. Stoję przy grobie Władysława Nehrebeckiego – ojca sukcesu polskiej animacji. 🕯️

Jego życie to gotowy scenariusz: od robót w Hanowerze po stworzenie potęgi Studia Filmów Rysunkowych. Choć w pracy „chodził z głową w chmurach”, w domu był uważnym tatą. To podpatrzone u synów zabawy w Zorro czy niefortunne strzały z kuszy stały się kanwą przygód Bolka i Lolka. 🏹

Dziś, odwiedzając to miejsce, oddaję hołd wyobraźni, która od ponad 60 lat łączy pokolenia. Pamięć o Mistrzu wciąż żyje! 🎞️✨

PTASZYN ODLECIAŁ, ALE JAZZ ZOSTAŁ. 🎷 🕯️ SZOKUJĄCA PRAWDA O JEDYNYM POLAKU, KTÓRY PODBIŁ NEWPORT.Stoję w Alei Zasłużonych...
09/02/2026

PTASZYN ODLECIAŁ, ALE JAZZ ZOSTAŁ. 🎷 🕯️ SZOKUJĄCA PRAWDA O JEDYNYM POLAKU, KTÓRY PODBIŁ NEWPORT.

Stoję w Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach Wojskowych. To tutaj, w maju 2024 roku, spoczął człowiek, bez którego polska kultura brzmiałaby zupełnie inaczej. JAN PTASZYN WRÓBLEWSKI. Legenda saksofonu, merytoryczny fundament radiowej Trójki i jedyny P***k, który rzucił wyzwanie Ameryce na festiwalu w Newport, gdy świat był jeszcze podzielony żelazną kurtyną i betonowym murem ideologii.

Dziś na profilu Moc Przetrwania Sławek Sikora odkrywa przed Wami merytoryczne kulisy życia giganta, który udowodnił, że talent i autentyczność to jedyna waluta, która nigdy nie traci na wartości.
JAZZ W CZASACH ZAKAZANYCH – OD KOMEDY DO AMERYKI
Merytoryczna droga „Ptaszyna” to gotowy scenariusz na film o hartowaniu ducha. Pochodził z rodziny adwokackiej w Kaliszu, ale zamiast kodeksów wybrał saksofon tenorowy. Już w 1956 roku dołączył do legendarnego zespołu Krzysztofa Komedy. Wyobraźcie sobie te czasy – jazz był podejrzany, nazywany „muzyką zgniłego zachodu”, a za jego granie można było merytorycznie wypaść z obiegu. A on, z tą swoją niesamowitą upartością, szedł pod prąd.

W 1958 roku wydarzyło się coś, co teoretycznie nie miało prawa się udać. Jako pierwszy polski jazzman i jedyny muzyk z całego bloku wschodniego wystąpił na festiwalu w Newport w USA. To był merytoryczny wstrząs. P***k na amerykańskiej scenie pokazał, że wolność wygrywa się dźwiękiem, a nie tylko politycznymi deklaracjami. Ten moment zapisał go w historii światowego jazzu na zawsze i dał mu mandat do bycia merytorycznym autorytetem przez kolejne siedem dekad.

TRZY KWADRANSE WOLNOŚCI – RADIOWY TESTAMENT
Od 1970 roku do samej śmierci prowadził w Programie Trzecim Polskiego Radia kultowe „Trzy kwadranse jazzu”. To nie był zwykły program o muzyce – to była merytoryczna edukacja całego narodu. Głos Ptaszyna, spokojny, pełen klasy i gigantycznej wiedzy, był dla nas oknem na inny świat. Merytorycznie zmiażdżył dystans między elitarną sztuką a zwykłym słuchaczem. Uczył nas, jak słuchać, jak czuć i jak rozumieć improwizację, która jest przecież metaforą wolnego życia.
Był autorem przebojów, które śpiewała cała Polska: „Zielono mi”, „Żyj kolorowo”, „Kolega Maj”. Pisał dla Zauchy, Rodowicz, Bem i Prońko. Potrafił połączyć powagę koncertu symfonicznego z jazzową lekkością, a radiowy hit z merytoryczną głębią kompozycji. Nigdy nie poszedł w taniość, nigdy nie uprawiał „korpobełkotu” o sukcesie – on po prostu był sukcesem, bo pozostał wierny sobie.

MOC PRZETRWANIA DO OSTATNIEGO TCHU
Zmarł 7 maja 2024 roku w Warszawie. Do samego końca był aktywny, merytorycznie obecny w życiu kulturalnym kraju. Jeszcze w 2023 roku odbierał tytuł doktora honoris causa we Wrocławiu. Jego życie to lekcja tego, jak zachować pasję przez blisko 70 lat pracy twórczej, mimo zmian ustrojów, mód i technologii.
Ptaszyn nie gonił za lajkami – on wyznaczał standardy. Był autentyczny do bólu. Kiedy wchodził na scenę ze swoim saksofonem, czas stawał w miejscu. Dziś, stojąc przy jego grobie, czuję, że polska muzyka merytorycznie osierociała, ale jego dziedzictwo jest nie do wymazania. To jest właśnie Moc Przetrwania – zostawić po sobie dźwięk, który nie milknie nawet po śmierci.

DLACZEGO DZIŚ O NIM MÓWIĘ?
Odwiedzam te groby nie po to, by wspominać śmierć, ale by celebrować życie, które miało merytoryczne znaczenie. Jan Ptaszyn Wróblewski to twarz człowieka, który przetrwał stalinizm, komunę i drapieżny kapitalizm, pozostając wiernym jednej kochance – Muzyce. Jego pogrzeb w maju 2024 roku zgromadził tłumy, bo był dla nas merytorycznym gwarantem jakości i wolności słowa.

💬 MAM DO WAS PYTANIE: Czy pamiętacie te wieczory, gdy w radiu zaczynały się „Trzy kwadranse jazzu”? Który jego utwór merytorycznie zapisał się w Waszych sercach na stałe? Napiszcie w komentarzu – oddajmy hołd Mistrzowi, który nauczył nas, że warto żyć kolorowo, nawet gdy świat wokół bywa czarno-biały.

👇 Zostawcie [🎷], jeśli jego muzyka wciąż gra w Waszych domach. Niech ta merytoryczna lekcja wolności idzie dalej.

obserwuj stronę

Adres

Warsaw

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Sławek Sikora Moc Przetrwania umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij