12/11/2022
Na ustalaniu budżetu reklamowego wykładają się nie tylko początkujący marketerzy. Dzisiaj będzie historia o tym, jak naciąłem się z delegowaniem pracy na zewnątrz 🙁
Ponad 2 lata temu zatrudniłem agencję FB Ads (autorytet w branży) do wypromowania salonu makijażu permanentnego mojej partnerki. Ja niestety nie mogłem zająć się promocją, bo ogromny projekt pochłaniał cały mój czas. Zajmowali się wyłącznie branżą beauty. Na papierze i przez telefon – wszystko pięknie. To była dla niej ostatnia deska ratunku, bo nie miała dużo oszczędności, o czym oczywiście poinformowała. Bardzo się cieszyli, że to właśnie do nich trafiła, bo takie wyniki to dla nich „żaden” problem.
Jej celem było znalezienie 20-30 nowych klientek miesięcznie na usługi za 700-800 zł. Prowizja dla agencji 3000 zł miesięcznie + budżet reklamowy. No nic, za jakość się płaci, prawda?
Na ustawienie kampanii czekaliśmy… bodajże 6 dni. W najgorętszym okresie dla branży w roku 😡
Po 3 dniach… zero nowych leadów (umawiała klientki przez Messengera).
Po 10 dniach… w sumie kilka wiadomości, ale zero zapisów na wizytę (umawia się średnio 1/15-20 zainteresowanych). Zadzwoniła do reklamodawcy.
Co się dzieje? Przecież wiadomości powinny mnie dosłownie zalewać.
Odpowiedź: jeszcze testujemy, za chwilę się zacznie, prosimy o zaufanie…
Po 15 dniach dalej nic. Jej stres zaczął rosnąć… Zaczęła mnie błagać, żebym sprawdzić, co jest grane. Postanowiłem wejść do menedżera reklam i sprawdzić co robią.
Kampania CBO (wspólny budżet na wszystkie zestawy), w sumie 5 zestawów reklam w fazie uczenia, po 5 reklam w każdej. Patrzę na wydatki, a tam limit na wszystko… 15 zł dziennie ‼️
Dzwonię do nich już ja i pytam, co to ma być. Przecież miesięczny budżet to 2000 zł, a nie 450.
Odpowiedź: pomyliło nam się…🤬
I nikomu nie przyszło nawet do głowy, że tego rodzaju kampanie nie sprawdzają się przy tak małych budżetach, bo reklama nie ma szans na wyjście z fazy uczenia się.
Został tydzień do Black Friday, więc moja partnerka chciała im dać jeszcze jedną szansę i poprosiła o zrobienie promocji. Zrobili ją dzień za późno 🤬🤬🤬
Zwrócili swoją prowizję, ale straciliśmy czas i pieniądze. Nie chcę nawet myśleć, ile takich podmiotów obecnie istnieje na rynku. Pomijam już nawet kwestie błędów stylistycznych w reklamach czy przerobionych na chamsko zdjęć.
Wynika z tego prosta lekcja – zawsze trzymaj rękę na pulsie i oczekuj wyników. Czasami trzeba trochę na nie poczekać (przy zbieraniu grupy odbiorców), ale czasami jest wręcz odwrotnie i powinny być od razu (np. przy usługach). Rozliczaj swojego reklamodawcę z jego zapewnień na bieżąco!