Hyxa Connect

Hyxa Connect HYXA CONNECT

VISIONARY WITH A BIG HEARTS

Formed in 2009 by two creative minds, Sylwia & Luke, whose ambition is the same today as it was then - to bring together strategic design and intelligent thinking. Since 2013, we have joined our inspiration and creativity in order to work together for the branding and rebranding of several national and international brands.

 #11 CZASEM JEDNO ZDANIE POTRAFI ZMIENIĆ WIĘCEJ NIŻ GODZINA KRYTYKI.Wyobraź sobie pracownika, który przygotował prezenta...
03/09/2026

#11 CZASEM JEDNO ZDANIE POTRAFI ZMIENIĆ WIĘCEJ NIŻ GODZINA KRYTYKI.

Wyobraź sobie pracownika, który przygotował prezentację.

Nie jest idealna.

Jedna rzecz jest źle policzona, kilka slajdów można zrobić lepiej.

Możesz zacząć od:

„Tutaj jest błąd. To trzeba poprawić. A to wygląda słabo.”

Prawdopodobnie wszystko poprawi.

Ale możesz też zacząć inaczej:

„Słuchaj, ten fragment naprawdę dobrze zrobiłeś. Dokładnie o taki sposób pokazania tego mi chodziło. Poprawmy jeszcze dwie rzeczy i będzie bardzo dobrze.”

Czy to oznacza, że ignorujesz błędy?

Absolutnie nie.

Błędy nadal trzeba poprawić.

Tylko człowiek po drugiej stronie dostał właśnie coś jeszcze:

informację, co zrobił dobrze.

I tutaj dzieje się ciekawa rzecz.

Jeżeli ciągle mówisz ludziom tylko, co robią źle, po pewnym czasie zaczynają przede wszystkim pilnować, żeby nie popełnić błędu.

Jeżeli potrafisz również zauważyć to, co robią dobrze, częściej zaczynają myśleć:

„Jak mogę zrobić to jeszcze lepiej?”

To ogromna różnica.

Jedno podejście buduje strach przed pomyłką.

Drugie może budować chęć rozwoju.

I nie chodzi o chodzenie po firmie i mówienie wszystkim:

„Super robota!” 😉

Jeżeli pochwała jest sztuczna, ludzie wyczują ją bardzo szybko.

Chodzi o coś znacznie prostszego.

Zauważaj.

Ktoś został dłużej, żeby dokończyć temat?

Powiedz mu, że to zauważyłeś.

Ktoś dobrze poradził sobie z trudnym klientem?

Powiedz konkretnie, co zrobił dobrze.

Ktoś zrobił postęp w czymś, z czym wcześniej miał problem?

Nie czekaj, aż będzie perfekcyjny.

Zauważ ten postęp.

Ta zasada wracała w naszych szkoleniach wiele razy i z czasem coraz bardziej widzę, jak bardzo wykracza poza biznes.

Bo przecież dokładnie tak samo jest w domu.

W relacji.

W przyjaźni.

A szczególnie w wychowywaniu dzieci.

Czasami potrafimy w sekundę zauważyć jedną rzecz zrobioną źle, a kompletnie przeoczyć dziesięć rzeczy zrobionych dobrze.

I później dziwimy się, że ktoś traci motywację.

Ludzie naprawdę nie potrzebują ciągłych pochwał.

Ale większość z nas potrzebuje od czasu do czasu poczuć:

„Ktoś widzi mój wysiłek.”

Dobry lider nie tylko pokazuje ludziom, gdzie popełniają błędy.

Pomaga im również zobaczyć, w czym stają się coraz lepsi.

Bo czasem jedno szczere:

„Dobra robota. Widzę Twój postęp.”

potrafi zostać z człowiekiem znacznie dłużej, niż nam się wydaje.

 #9 NIE MUSISZ WYGLĄDAĆ NA NAJLEPSZEGO. WAŻNE, ŻEBYŚ BYŁ PRAWDZIWY.Spotykasz dwóch ludzi.Pierwszy od początku opowiada, ...
01/09/2026

#9 NIE MUSISZ WYGLĄDAĆ NA NAJLEPSZEGO. WAŻNE, ŻEBYŚ BYŁ PRAWDZIWY.

Spotykasz dwóch ludzi.

Pierwszy od początku opowiada, jak świetnie mu idzie.

Najlepsi klienci.
Największe projekty.
Same sukcesy.
Wszystko wie.
Na wszystko ma odpowiedź.

Drugi mówi normalnie.

Wie, w czym jest dobry, ale kiedy czegoś nie wie, potrafi powiedzieć:

„Nie wiem. Sprawdzę.”

Jeśli coś mu nie wyszło — nie robi z tego tajemnicy.

Jeśli ktoś zrobił coś lepiej — potrafi to docenić.

Z którym z nich po godzinie rozmowy miałbyś większą ochotę zrobić biznes?

Ja zdecydowanie z tym drugim.

Bo ludzie bardzo szybko wyczuwają, kiedy ktoś próbuje sprzedać im własny wizerunek.

I tutaj przypomina mi się jedna z prostych zasad, które kiedyś przewijały się w naszych materiałach:

Nie udawaj kogoś, kim nie jesteś.

Niby banalne.

A popatrzmy na dzisiejszy świat.

LinkedIn, Facebook, Instagram…

Wszyscy wygrywają. 😉

Każdy projekt jest „niesamowity”.
Każdy sukces „ogromny”.
Każdy jest ekspertem.
Każdy ma receptę na sukces.

Tylko prawdziwe życie wygląda trochę inaczej.

Czasami podejmujesz świetną decyzję.

Czasami kompletnie przestrzelisz.

Czasami coś budujesz przez kilka lat.

A czasami po kilku miesiącach dochodzisz do wniosku:

to nie działa — trzeba zrobić inaczej.

I właśnie to jest rozwój.

Nie tworzenie obrazu człowieka, który nigdy się nie myli.

Tylko umiejętność uczenia się, zmiany zdania i wyciągania wniosków.

To samo widziałem wiele razy w sprzedaży i w biznesie.

Klient pyta o coś, czego nie wiesz.

Możesz kombinować, mówić dookoła i próbować zachować wizerunek eksperta.

Albo powiedzieć:

„Nie chcę Pana wprowadzić w błąd. Nie znam odpowiedzi. Sprawdzę i wrócę z konkretem.”

Paradoks?

Właśnie w tym momencie możesz zbudować więcej zaufania, niż gdybyś znał odpowiedź.

Bo kompetencja jest ważna.

Ale ludzie chcą wiedzieć jeszcze jedno:

czy człowiek po drugiej stronie jest prawdziwy.

Nie musisz wiedzieć wszystkiego.

Nie musisz zawsze wygrywać.

Nie musisz wszystkim imponować.

Bądź dobry w tym, co robisz. Ucz się tego, czego jeszcze nie potrafisz. I nie udawaj reszty.

Na dłuższą metę autentyczności naprawdę trudno wygrać marketingiem.

 #8 NIE OBIECUJ WIĘCEJ. DOWIEŹ WIĘCEJ, NIŻ OBIECAŁEŚ.Wyobraź sobie dwie firmy.Pierwsza mówi:„Spokojnie, zrobimy wszystko...
31/08/2026

#8 NIE OBIECUJ WIĘCEJ. DOWIEŹ WIĘCEJ, NIŻ OBIECAŁEŚ.

Wyobraź sobie dwie firmy.

Pierwsza mówi:

„Spokojnie, zrobimy wszystko. Będzie idealnie. Na pewno zdążymy.”

Druga:

„Realnie potrzebujemy 7 dni. Jeśli uda się wcześniej — damy znać.”

Pierwsza firma kończy po 8 dniach.

Druga po 6.

Która zrobiła lepsze wrażenie?

Teoretycznie różnica to tylko dwa dni.

W praktyce — ogromna.

Pierwsza stworzyła oczekiwanie i go nie spełniła.

Druga powiedziała uczciwie, czego można się spodziewać… a później zrobiła trochę więcej.

I właśnie tutaj jest jedna rzecz, której wiele osób w sprzedaży kompletnie nie rozumie.

Nie musisz obiecywać wszystkiego, żeby ktoś powiedział Ci „TAK”.

Czasami wręcz przeciwnie.

„Tego nie zrobimy.”

„Tego nie wiem, ale sprawdzę.”

„Ta opcja będzie dla Pana niepotrzebna.”

„Konkurencja akurat w tym przypadku ma dobre rozwiązanie.”

Brzmi jak kiepska sprzedaż?

A jednak właśnie w takich momentach często zaczyna się coś znacznie cenniejszego:

zaufanie.

Bo klient zaczyna widzieć, że nie próbujesz sprzedać mu wszystkiego za wszelką cenę.

I to samo działa poza biznesem.

Ludzie często chcą zrobić dobre wrażenie, więc mówią „tak”, zanim zastanowią się, czy naprawdę dadzą radę.

Tak rodzą się obietnice bez pokrycia.

A później tłumaczenia.

Kiedyś na szkoleniach mieliśmy prostą zasadę:

nie rozbudzaj oczekiwań, których później trudno będzie spełnić.

Do dziś uważam, że jest w niej więcej niż tylko lekcja sprzedaży.

Bo Twoją wartość bardzo łatwo podnieść słowami.

Ale później przychodzi moment, kiedy rzeczywistość mówi:

„Sprawdzam.”

I wtedy nie liczy się już to, jak dobrze coś sprzedałeś.

Liczy się to, czy dowiozłeś.

Dlatego czasami lepiej obiecać trochę mniej…

i pozytywnie zaskoczyć tym, co zrobiłeś.

 #7 LUDZI NIE INTERESUJE TO, CO CHCESZ IM POWIEDZIEĆ. INTERESUJE ICH TO, CO TO ZMIENI DLA NICH.Wyobraź sobie, że wchodzi...
30/08/2026

#7 LUDZI NIE INTERESUJE TO, CO CHCESZ IM POWIEDZIEĆ. INTERESUJE ICH TO, CO TO ZMIENI DLA NICH.

Wyobraź sobie, że wchodzisz do sklepu po telewizor.

Sprzedawca zaczyna:

„Ten model ma procesor X, matrycę 120 Hz, najnowszy system, cztery porty HDMI, technologię…”

I jedzie dalej.

Wszystko się zgadza.

Tylko Ty przyszedłeś z jednym problemem:

Masz jasny salon i chcesz wieczorem obejrzeć dobry film, a w dzień nie widzieć w ekranie połowy pokoju.

🙂

I właśnie tutaj jest różnica między mówieniem a rozmową.

Dobry sprzedawca nie zacznie od katalogu parametrów.

Najpierw zapyta:

„A co jest dla Pana najważniejsze?”

To jedno pytanie potrafi zmienić całą rozmowę.

I wcale nie dotyczy tylko sprzedaży.

Pomyśl, ile razy chcemy kogoś do czegoś przekonać i zaczynamy od:

„Ja uważam…”
„Ja potrzebuję…”
„Według mnie…”
„Ja bym zrobił…”

A druga osoba siedzi naprzeciwko i myśli:

„OK… ale co ja z tego mam?”

To samo dzieje się podczas negocjacji.

Z pracownikiem.

Z klientem.

Przy prezentowaniu pomysłu.

A nawet w domu.

Jeżeli chcesz kogoś do czegoś przekonać, najpierw spróbuj zrozumieć, co jest ważne dla niego.

Nie po to, żeby nim manipulować.

Po to, żeby znaleźć punkt, w którym Wasze potrzeby mogą się spotkać.

Ta zasada przewijała się kiedyś przez nasze materiały szkoleniowe i jest banalnie prosta:

mów o tym, co interesuje Twojego rozmówcę.

Niby oczywiste.

Tylko spróbuj przez jeden dzień świadomie obserwować swoje rozmowy.

I policz, ile razy naprawdę pytasz drugą osobę, czego ona chce, zanim zaczniesz tłumaczyć, czego chcesz Ty.

Można się trochę zdziwić. 😉

Bo czasami żeby być bardziej przekonującym…

trzeba po prostu mniej przekonywać, a bardziej rozumieć.

 #6 KRYTYKĄ RZADKO KOGOŚ ZMIENISZ. CZĘŚCIEJ SPRAWISZ, ŻE ZACZNIE SIĘ BRONIĆ.Wyobraź sobie prostą sytuację.Ktoś z Twojego...
29/08/2026

#6 KRYTYKĄ RZADKO KOGOŚ ZMIENISZ. CZĘŚCIEJ SPRAWISZ, ŻE ZACZNIE SIĘ BRONIĆ.

Wyobraź sobie prostą sytuację.

Ktoś z Twojego zespołu popełnia błąd.

Możesz powiedzieć:

„Ile razy mam Ci tłumaczyć, żebyś tego tak nie robił?”

Prawdopodobnie osiągniesz jedno.

Ta osoba zacznie się tłumaczyć.

„Ale przecież…”
„Nie wiedziałem…”
„Nikt mi nie powiedział…”
„Zawsze robiliśmy to w ten sposób…”

I zamiast rozwiązywać problem, zaczyna się walka o to, kto ma rację.

A można inaczej.

„Słuchaj, tutaj coś nam nie wyszło. Zobaczmy dlaczego i co możemy zrobić, żeby następnym razem było lepiej.”

Ten sam błąd.

Zupełnie inna rozmowa.

I nie chodzi o głaskanie wszystkich po głowie.

Czasami trzeba powiedzieć jasno, że coś zostało zrobione źle.

Czasami trzeba być stanowczym.

Ale można ocenić zachowanie, nie niszcząc przy okazji człowieka.

To jedna z rzeczy, które przewijały się kiedyś przez nasze szkolenia i została mi w głowie do dziś.

Bo przecież każdy z nas zna osobę, przy której po błędzie człowiek najchętniej powiedziałby:

„Lepiej nic mu nie mówię…”

I zna też kogoś, do kogo można przyjść i powiedzieć:

„Słuchaj, zawaliłem.”

Pomyśl, z którym z nich chciałbyś pracować.

Któremu powiedziałbyś wcześniej o problemie.

Przy którym szybciej nauczyłbyś się czegoś nowego.

I którego z nich bardziej szanowałbyś jako lidera.

To działa nie tylko w firmie.

Dokładnie tak samo potrafimy rozmawiać z partnerem, dzieckiem, znajomym czy kimś, kto ma po prostu inne zdanie.

Możesz udowodnić komuś, że zrobił źle.

Albo możesz sprawić, że następnym razem będzie chciał zrobić lepiej.

Niby podobne.

A jednak to dwie zupełnie różne umiejętności.

I właśnie takich rzeczy warto się uczyć.

Nie tylko po to, żeby lepiej sprzedawać czy zarządzać.

Po prostu po to, żeby lepiej radzić sobie z ludźmi.

 #5 „POMYLIŁEM SIĘ” — DWA SŁOWA, KTÓRE WYMAGAJĄ WIĘCEJ SIŁY, NIŻ SIĘ WYDAJE.Wyobraź sobie prostą sytuację.Obiecałeś klie...
28/08/2026

#5 „POMYLIŁEM SIĘ” — DWA SŁOWA, KTÓRE WYMAGAJĄ WIĘCEJ SIŁY, NIŻ SIĘ WYDAJE.

Wyobraź sobie prostą sytuację.

Obiecałeś klientowi, że coś będzie gotowe w piątek.

Nie jest.

Możesz zacząć tłumaczyć:

„Bo dostawca…”
„Bo pracownik…”
„Bo system…”
„Bo nie dostałem informacji…”

I być może wszystko to jest prawdą.

Tylko że klient nadal nie ma tego, co miał dostać.

Możesz też powiedzieć:

„Nie dowieźliśmy tego. Przepraszam. Sprawdzę, co możemy teraz zrobić i wrócę do Pana z rozwiązaniem.”

Niby drobna różnica.

A jednak ogromna.

Bo ludzie naprawdę nie oczekują od nas, że nigdy nie popełnimy błędu.

Znacznie częściej patrzą na to, co zrobimy, kiedy już go popełnimy.

I tu zaczyna się coś ciekawego.

Przyznanie się do błędu często traktujemy jak okazanie słabości.

A ja coraz częściej widzę dokładnie odwrotnie.

Trzeba mieć więcej pewności siebie, żeby powiedzieć „moja wina”, niż przez dziesięć minut udowadniać, dlaczego winni są wszyscy dookoła.

Dotyczy to klienta.

Ale też pracownika, wspólnika, znajomego czy zwykłej rozmowy w domu.

Czasami największym problemem wcale nie jest to, że ktoś popełnił błąd.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy za wszelką cenę próbuje udowodnić, że go nie popełnił.

Na jednym ze starych materiałów szkoleniowych mieliśmy prostą zasadę:

„Zanim skrytykujesz innych, przyznaj się do własnych błędów.”

Po latach nadal ma sens.

Może nawet większy niż wtedy.

Bo wiedza, techniki i doświadczenie są ważne.

Ale jest coś, czego nie zastąpi żadne szkolenie:

umiejętność wzięcia odpowiedzialności za własne decyzje.

Nie musisz być bezbłędny.

Bądź człowiekiem, który potrafi powiedzieć: pomyliłem się — i teraz to naprawię.

To buduje więcej zaufania niż próba bycia zawsze nieomylnym.

CZEGO W BIZNESIE MOŻE NAUCZYĆ CIĘ… OSIOŁ? 🫏Dzisiaj zobaczyłem tę koszulkę z osłem i pierwsza myśl była prosta:trzeba być...
27/08/2026

CZEGO W BIZNESIE MOŻE NAUCZYĆ CIĘ… OSIOŁ? 🫏

Dzisiaj zobaczyłem tę koszulkę z osłem i pierwsza myśl była prosta:
trzeba być osłem, żeby ją kupić 😂

A chwilę później pomyślałem… kurde, ale właściwie kim jest osioł?

Uparty? Czasami.
Silny? Na pewno.
Potrafi zapieprzać i ciągnąć naprawdę duży ciężar.

I wtedy przypomniała mi się ta stara grafika z dwoma osłami, którą wklejam w komentarzu...

Każdy chce dojść do swojej kupki siana.
Każdy ciągnie w swoją stronę.
Obaj się męczą.
Obaj mają cel przed oczami.
I żaden nie może do niego dojść.

Dopiero kiedy przestają się przeciągać i zaczynają współpracować, najpierw idą razem do jednej kupki, później do drugiej.

I nagle okazuje się, że obaj dostają to, czego chcieli.

Trochę jak w biznesie.

Spotkałem w życiu kilku osłów. 😁
Sam też nieraz zachowywałem się jak osioł.

Chciałem zrobić coś po swojemu. Udowodnić swoją rację. Czasami sam chciałem ciągnąć cały ciężar. Albo uważałem, że skoro to mój pomysł, to ja wiem najlepiej...

Z czasem zrozumiałem, że największe rzeczy rzadko buduje się samemu.

Jeden ma pomysł.
Drugi kontakty.
Ktoś ma doświadczenie.
Ktoś kapitał.
Ktoś potrafi sprzedawać.
A ktoś widzi coś, czego Ty już nie zauważasz.

Ale jest jeszcze jeden rodzaj osła. I na niego trzeba uważać.

Taki, który wcale nie chce iść z Tobą.

On chce, żebyś Ty ciągnął razem z nim do jego kupki siana.

A kiedy już tam dojdziecie, okazuje się, że siano jest jego. 😁

Nie chce się podzielić.
Nie interesuje go, czego potrzebujesz Ty.
Potrzebuje tylko Twojej pracy, kontaktów, wiedzy, ludzi, pieniędzy albo czasu.

A kiedy przestajesz być potrzebny?

Szuka kolejnego osła, który pomoże mu ciągnąć.

Takich ludzi nie próbuj zmieniać. Nie przeciągaj liny mocniej.

Puść ją. Odgryź. Przetnij. Urwij..

Odwróć się i odejdź lub uciekaj 😅

Serio. Od razu będzie lżej.

Bo dobra współpraca nie polega na tym, że jedna osoba wygrywa dzięki drugiej.

Polega na tym, że razem dochodzicie dalej, niż każde z Was doszłoby osobno.

Dlatego warto wiedzieć, z kim ciągniesz linę.

Bo czasami potrzebujesz partnera.

Czasami sam zachowujesz się jak osioł.

A czasami największym sukcesem jest po prostu w porę rozpoznać tamtego łosio osła, puścić linę i pójść swoją drogą. 🫏😉

 #4 TWOJE SŁOWO JEST WARTE TYLE, ILE ROBISZ PO JEGO WYPOWIEDZENIU.„Oddzwonię jutro.”„Wyślę Ci to wieczorem.”„Sprawdzę i ...
27/08/2026

#4 TWOJE SŁOWO JEST WARTE TYLE, ILE ROBISZ PO JEGO WYPOWIEDZENIU.

„Oddzwonię jutro.”

„Wyślę Ci to wieczorem.”

„Sprawdzę i dam znać.”

„Będę o 10:00.”

Małe rzeczy.

I właśnie na takich małych rzeczach bardzo często budujemy swoją opinię u innych.

Bo można świetnie mówić. Można zrobić doskonałe pierwsze wrażenie. Można znać wszystkie techniki sprzedaży i mieć świetnie przygotowaną prezentację.

A później powiedzieć:

„Wyślę ofertę do piątku.”

…i wysłać ją we wtorek.

Niby nic wielkiego.

Tylko że druga osoba właśnie dostała o Tobie informację, której nie było na żadnym slajdzie.

Czy można polegać na Twoim słowie.

I działa to również w drugą stronę.

Pamiętam sytuacje, kiedy nie mieliśmy dla kogoś najlepszej ceny albo najłatwiejszego rozwiązania.

A mimo to ludzie wracali.

Dlaczego?

Nie zawsze wygrywa ten, kto obiecuje najwięcej.

Czasami wygrywa ten, o którym człowiek po prostu wie:

„Jeżeli powiedział, że to zrobi, to zrobi.”

To jedna z tych rzeczy, które kiedyś pojawiały się na naszych szkoleniach jako element budowania zaufania.

Ale przecież sprzedaż jest tutaj tylko przykładem.

Umówisz się ze znajomym — przychodzisz.

Obiecasz dziecku — pamiętasz.

Powiesz pracownikowi, że wrócisz z odpowiedzią — wracasz.

Zobowiążesz się wobec klienta — robisz wszystko, żeby tego dotrzymać.

A jeśli nie możesz?

Nie znikasz. Mówisz o tym.

To naprawdę nie jest żadna skomplikowana technika.

I może właśnie dlatego tak łatwo ją lekceważyć.

Przez lata można nauczyć się świetnie prezentować, negocjować, sprzedawać i prowadzić ludzi.

Ale bez jednej rzeczy cała reszta niewiele znaczy:

wiarygodności.

Bo zaufania nie zdobywa się tym, co obiecujesz.

Zdobywa się je tym, co robisz później.

 #3 NIE MUSISZ MIEĆ ZAWSZE RACJI, ŻEBY IŚĆ DO PRZODU.Kiedyś wydawało mi się, że w dobrej rozmowie trzeba mieć argumenty....
26/08/2026

#3 NIE MUSISZ MIEĆ ZAWSZE RACJI, ŻEBY IŚĆ DO PRZODU.

Kiedyś wydawało mi się, że w dobrej rozmowie trzeba mieć argumenty.

Dzisiaj coraz częściej widzę, że czasami najlepszym „argumentem” jest po prostu… zamknąć się na chwilę i posłuchać.

Prosty przykład.

Rozmawiasz z klientem. Przedstawiasz coś, co według Ciebie naprawdę ma sens, a on mówi:

„Nie, dziękuję. Zostaję przy tym, co mam.”

Pierwszy odruch?

Przekonać go.
Pokazać przewagę.
Wyjaśnić, dlaczego się myli.
Dorzucić kolejny argument.

A można zrobić zupełnie inaczej.

„OK. A mogę zapytać, co jest dla Pana najważniejsze w tym, żeby zostać przy obecnym rozwiązaniu?”

I nagle zaczyna się prawdziwa rozmowa.

Może wcale nie chodzić o cenę.

Może kiedyś ktoś go zawiódł.
Może boi się zmiany.
Może nie ufa nowej firmie.
A może po prostu tego dnia nie chce niczego kupić.

I to też jest OK.

Takich rzeczy uczyliśmy się kiedyś przy okazji sprzedaży, ale z czasem człowiek zauważa, że dokładnie to samo dzieje się praktycznie wszędzie.

W pracy. W biznesie. W domu. Między znajomymi.

Ktoś mówi coś, z czym się nie zgadzasz i już w głowie układasz odpowiedź.

Tylko że wtedy często wcale już nie słuchasz.

Czekasz na swoją kolej.

A przecież można zapytać:

„Dlaczego tak uważasz?”

I naprawdę posłuchać odpowiedzi.

Nie po to, żeby za chwilę udowodnić swoje.

Po prostu po to, żeby zrozumieć.

Nie oznacza to, że musisz zmienić zdanie.

Możesz nadal uważać dokładnie to samo.

Ale być może zrozumiesz coś, czego wcześniej nie widziałeś.

I chyba właśnie tutaj jest jedna z większych wartości rozwoju i szkoleń, której czasem nie dostrzegamy.

Nie chodzi tylko o to, żeby być lepszym sprzedawcą.

Chodzi o to, żeby lepiej radzić sobie z ludźmi.

A czasami również… z samym sobą.

Bo nie każdą rozmowę trzeba wygrać.

Czasem więcej zyskujesz, kiedy zamiast odpowiedzieć — najpierw spróbujesz zrozumieć.

„PANIE, ALE PAN TO ZROBIŁ W 15 MINUT!” 😂To jest chyba jedno z najlepszych zdań, jakie może usłyszeć fachowiec.Bo skoro z...
24/08/2026

„PANIE, ALE PAN TO ZROBIŁ W 15 MINUT!” 😂

To jest chyba jedno z najlepszych zdań, jakie może usłyszeć fachowiec.

Bo skoro zrobił w 15 minut, to przecież powinno być tanio.

Tylko jest jeden mały problem.

On nie bierze pieniędzy za te 15 minut.

Bierze pieniądze za to, że wiedział, co zrobić przez te 15 minut.

Wyobraźmy sobie prostą sytuację.

Dzwonisz do hydraulika.

Coś cieknie.
Ciśnienie spada.
Piec wariuje.
P***a nie działa.
W domu zimno.

Przyjeżdża.

Patrzy.
Sprawdza.
Coś mierzy.
Odkręca.
Dokręca.
Wymienia mały element.

Po 20 minutach wszystko działa.

I wtedy pojawia się legendarne:

„Tyle pieniędzy?! Przecież pan tylko to dokręcił!”

No właśnie.

Tylko dokręcił.

Tyle że wcześniej przez kilka czy kilkanaście lat nauczył się co dokręcić. 😂

Bo można było wymienić pół instalacji.

Można było kupić nową pompę.

Można było rozebrać pół kotłowni.

Można było metodą prób i błędów spędzić tam pół dnia.

A można było przyjechać, znaleźć problem i zrobić to w 20 minut.

I paradoksalnie właśnie za to powinno się zapłacić więcej, a nie mniej.

Bo kupując usługę fachowca, nie kupujesz jego godziny.

Kupujesz:

🔧 lata doświadczenia,
🔧 wiedzę,
🔧 narzędzia warte często dziesiątki tysięcy,
🔧 samochód pełen sprzętu i części,
🔧 paliwo i czas dojazdu,
🔧 szkolenia i uprawnienia,
🔧 odpowiedzialność za wykonaną robotę,
🔧 podatki, ZUS, księgowość, ubezpieczenia i całą resztę tego biznesowego „dobrodziejstwa”.

A przede wszystkim kupujesz coś jeszcze:

święty spokój.

Dzwonisz z problemem.

Ktoś przyjeżdża.

Wie, gdzie zajrzeć.

Wie, czego nie ruszać.

Naprawia.

I możesz wrócić do swojego życia.

Dlatego zawsze bawi mnie argument:

„Ale przecież to zajęło tylko 15 minut”.

Jeżeli dobry fachowiec rozwiązał mój problem w 15 minut, który ja próbowałbym rozwiązać przez trzy godziny, obejrzał 12 filmów na YouTube, pojechał dwa razy do Castoramy, kupił trzy niepotrzebne części, a na końcu i tak zadzwonił do niego…

…to te 15 minut jest właśnie dowodem jego wartości, a nie argumentem za niższą ceną. 😂

Oczywiście — są fachowcy, którzy przesadzają z cenami.
Są partacze.
Są też zwykli naciągacze.

Tak samo jak w każdej branży.

Ale przestańmy mierzyć wartość dobrej usługi czasem, który widzimy na zegarku.

Bo czasami płacisz komuś 300 zł za 20 minut pracy.

A tak naprawdę płacisz mu za 15 lat, dzięki którym potrafił zrobić ją w 20 minut.

I jestem ciekawy jednej rzeczy:

👉 Macie problem z zapłaceniem dobrej stawki fachowcowi, jeśli robota została wykonana szybko, dobrze i bez kombinowania?

Bo ja zdecydowanie wolę zapłacić więcej komuś, kto wie co robi, niż taniej komuś, kto będzie się uczył na mojej instalacji. 😎🔧

Address

Southampton

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Hyxa Connect posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Business

Send a message to Hyxa Connect:

Shortcuts

Share