06/01/2026
Właśnie dostałem roczne podsumowanie moich rozmów z ChatGPT za 2025… i muszę przyznać: to jest trochę jak spojrzeć w lustro, tylko zamiast zmarszczek widzisz statystyki 😄
W skrócie:
jestem w TOP 3% najbardziej aktywnych użytkowników,
a w najbardziej „rozgadanym” dniu wpadłem nawet do TOP 1% pod względem liczby wiadomości.
I teraz najważniejsze: nie piszę tego, żeby się chwalić (chociaż człowiek lubi, jak cyferki się zgadzają), tylko dlatego, że to świetnie pokazuje, jak szybko zmienia się sposób, w jaki uczymy się i pracujemy.
Co mi dał ChatGPT?
Dużo. Naprawdę dużo.
Pomógł mi ogarnąć tematy, których normalnie bym nie ruszył albo ciągnął tygodniami: od technicznych rozwiązań, przez treści, po analizowanie problemów i szybkie porównania różnych opcji. W wielu sytuacjach działa jak „drugi mózg” — podpowiada kierunek, robi szkic, układa myśli w porządek.
Ale (ważne „ale”)
Ja też mam świadomość jednej rzeczy: ChatGPT nie jest wyrocznią.
To narzędzie, nie święta księga.
Dlatego mam zasadę:
sprawdzam informacje w innych źródłach (zwłaszcza jeśli temat dotyczy pieniędzy, prawa, zdrowia, technicznych szczegółów albo decyzji biznesowych). Chat potrafi pomóc szybko, ale potrafi też pewnie brzmieć… nawet gdy się myli. A pewność w głosie nie jest dowodem.
To i tak jest rewolucja
Pamiętam czasy, gdy żeby coś sensownie sprawdzić, trzeba było: książki, encyklopedie, fora, telefon do kogoś „kto wie”, a czasem pół dnia szukania.
Dzisiaj możesz zadać pytanie i w minutę masz: plan, warianty, argumenty, ostrzeżenia, checklistę, a nawet gotowy tekst do klienta.
To trochę jak przejście z mapy papierowej na GPS — tylko nadal warto patrzeć na drogę, a nie ślepo jechać w pole, bo „tak mówi” 😄
Puenta
Jeśli jeszcze nie używasz narzędzi typu ChatGPT — spróbuj.
Ale używaj mądrze: jako wsparcie, inspirację i przyspieszenie pracy, a nie jako jedyne źródło prawdy.
Bo zmiany już się wydarzyły. I raczej nie planują się cofnąć.