01/06/2026
Kiedy byłam dzieckiem zawód, który dzisiaj wykonuję nawet nie istniał. Ba, narzędzia, które dziś są podstawą mojej pracy nie były nawet zalążkiem myśli. Nikt nie spodziewał się tego, że stanowisko, takie jak social media manager kiedykolwiek powstanie.
Pamiętam, że najpierw chciałam zostać dziennikarką. Później już trochę bardziej konkretnie - dziennikarką radiową. Kilka lat później bardzo chciałam być autorką książek. Przez chwilę pomyślałam, że mogłabym być prawniczką, ale było to tylko pod wpływem innych i szybko mi minęło. Na studiach zakochałam się w studiach i chciałam zostać na nich na zawsze - być wykładowcą i zgłębiać wiedzę o religioznawstwie starożytnym. I pisać o tym książki.
Po studiach, trochę przez przypadek, a trochę przez to jak bardzo ciągnęło mnie do tekstu pisanego - wpadłam w marketing, a konkretnie w copywriting.
Dalej to już samo poszło. Im bardziej rozwijały się social media, tym więcej było zapotrzebowania na kogoś, kto je ogarnie. W swojej pierwszej pracy na pełen etat usłyszałam od szefowej, że się do pisania nie nadaję, tylko do roboty.
Na szczęście w kolejnej już myśleli inaczej. Do pisania tekstów na strony i sociale doszło wymyślanie pomysłów na te teksty, tworzenie grafik, wideo, akcji promocyjnych, spotów radiowych, eventów w centrum handlowym... Przez tyle różnych odmian marketingu się "przewinęłam"... Kto by pomyślał - na pewno nie ja. 🙂
Jako dziecko nie wyobrażałam sobie, że mogę robić to, co robię. Dzisiaj nie wyobrażam sobie robić niczego innego - póki jeszcze młodsze pokolenie mnie nie wygryzło, póki starcza mi cierpliwości do zmian na ostatnią chwilę, póki pomysły wypływają z niewyczerpanego źródełka kreatywności - będę klikać w te sociale ile wlezie!
I w ten Dzień Dziecka zastanawiam się, czego dzisiaj nie mogę sobie wyobrazić, a co już za kilka lat może stać się moim standardem... Bardzo ciekawe.
A Wy, kim chcieliście zostać w dzieciństwie? 🙂