07/09/2026
Przez kilka lat pracowałem jako automatyk w dziale utrzymania ruchu. Kiedy maszyna przestawała działać, nie zaczynało się od wymiany losowych części. Najpierw trzeba było zrozumieć proces, znaleźć miejsce awarii i sprawdzić, czy naprawa rzeczywiście zmieniła wynik.
Dzisiaj zajmuję się marketingiem produktów cyfrowych, ale sposób myślenia pozostał mi bardzo podobny.
Kiedy sprzedaż spada, nie zakładam automatycznie, że potrzebujemy nowych reklam. Problem może znajdować się w ofercie, lejku, komunikacji, ekonomii produktu, danych albo w sposobie pracy z klientami.
Właśnie dlatego rozwijam własne akceleratory AI.
Nie są to chatboty z zapisanym jednym sprytnym promptem. Pakuję w nie procesy, pytania, kryteria oceny oraz kontekst z kampanii, premier, konsultacji i analiz sprzedaży.
Dzięki temu mogę szybciej:
• analizować dane z kilku źródeł,
• kwalifikować potencjalnych klientów,
• badać rynek i buyer personę,
• przygotowywać kierunki kreacji,
• znajdować wąskie gardła,
• porównywać możliwe decyzje.
Nie chodzi jednak tylko o oszczędność mojego czasu.
Jeszcze niedawno podobna skala analizy wymagała całego zespołu, własnych narzędzi i budżetu, którego mniejszy twórca zwyczajnie nie miał. AI obniżyło koszt wykonania tej pracy.
Nie wyrównało budżetów reklamowych. Nie zagwarantowało również takich samych wyników.
Wyrównało za to dostęp do części analiz i procesów, które wcześniej były zarezerwowane głównie dla większych firm.
I właśnie w tym kierunku rozwijam dziś markę Sebek od Meta Ads.
Nadal korzystam z doświadczenia reklamowego. Tyle że reklamy są dla mnie jednym z elementów większego systemu, a nie odpowiedzią na każdy problem.
Jeśli czujesz, że w Twoim biznesie dzieje się dużo, ale nie wiesz, co naprawdę ogranicza wzrost, możemy przyjrzeć się temu wspólnie:
sebekodmetaads.pl/konsultacja-wstepna