13/08/2026
Ten sam kurs za 997 zł jedna osoba nazwie drogim.
Druga uzna tę cenę za normalną.
Trzecia pomyśli: „Tylko tyle?”.
Cena jest identyczna. Zmienia się jedynie to, z czym klient ją porównuje.
Wyobraź sobie trzy osoby.
1. Pierwsza kupowała dotąd głównie e-booki po 49 zł.
Dla niej 997 zł może wyglądać jak ogromny przeskok.
2. Druga przed chwilą sprawdzała ofertę konsultacji za 1500 zł.
Kurs za 997 zł zaczyna wyglądać całkiem rozsądnie.
3. Trzecia rozważała mentoring za 8000 zł.
Przy tej kwocie kurs może być dla niej tańszą i bardziej samodzielną wersją rozwiązania.
Właśnie tak działa kotwica cenowa.
I nie, nie musi oznaczać wymyślenia przekreślonej ceny „normalnie 4997 zł, tylko dzisiaj 997 zł” (to akurat częściej obniża zaufanie, niż zwiększa wartość).
Dobra kotwica pokazuje prawdziwy kontekst decyzji:
- koszt alternatywnego rozwiązania,
- koszt samodzielnego dochodzenia do efektu,
- zakres wsparcia w poszczególnych pakietach,
- cenę konsultacji lub programu premium,
- koszt pozostawienia problemu bez rozwiązania.
Klient i tak porówna Twoją cenę do czegoś. Jeżeli nie dasz mu uczciwego punktu odniesienia, wykorzysta własny.
Być może porówna sześciotygodniowy program z Twoim wsparciem do e-booka, który kupił dwa lata temu za 39 zł.
Dlatego zanim zaczniesz zastanawiać się, czy obniżyć cenę, sprawdź, czy klient w ogóle rozumie, za co płaci i z czym powinien tę ofertę porównać?
Bo problemem nie zawsze jest sama cena. Czasem problemem jest brak kontekstu, który pozwala ją właściwie ocenić.
Wyślij ten post komuś, kto właśnie próbuje wycenić swój kurs.