Tatiana Szczęch - stylistka

Tatiana Szczęch - stylistka stylistka, doradca wizerunkowy Styl to słowo-klucz w mojej pracy i podejściu do świata. Jest ważniejszy od trendów i świadczy o znajomości samych siebie.

Pomagam go odnaleźć i zatrzymać!

Na zdjęciu miejsce, które zainspirowało mnie do podróży, w którą wybieramy się w sobotę. Pracuję nad tym, żeby pojechać ...
17/06/2026

Na zdjęciu miejsce, które zainspirowało mnie do podróży, w którą wybieramy się w sobotę. Pracuję nad tym, żeby pojechać z "wolną" głową. Póki co, nie nadążam nawet za własnymi myślami, choć staram się bardzo.

Jeszcze jesteśmy, więc macie kilka ostatnich chwil, żeby "złapać" miejsca na moje - lub organizowane w moim miejscu - warsztaty odbywające się w wakacje i jesienią. Na zimowe jest nieco więcej wolnych miejsc, więc na spokojnie.

Terminarz warsztatów:

25.07 instruktaż makijażu dziennego - brak miejsc

18.09 instruktaż makijażu dziennego - brak miejsc
19.09 instruktaż makijażu dziennego - brak miejsc

1.10 sylwetkowe - 2 wolne miejsca
2.10 stylowe jesienno-zimowe - 3 wolne miejsca

24.10 sylwetkowe WARSZAWA - 4 wolne miejsca
25.10 stylowe jesienno-zimowe WARSZAWA - 3 wolne miejsca

6.11 sztuka dobrego stylu - stylowe ogólne

18.11 dedykowane sylwetkom X, H, O
19.11 dla sylwetek A i Y
20.11 tylko dla sylwetek F oraz I

10.12 sylwetkowe
11.12 sztuka dobrego stylu - stylowe ogólne

O warsztatach makijażu nie piszę, bo i tak już bark miejsc. Obiecuję dodatkowe terminy, ale zajmiemy się tym już po powrocie z urlopu. Będę informowała na bieżąco.

Moje warsztaty w Katowicach kosztują 540,-zł, a w Warszawie 590,-zł.

Grupy są kameralne - 8-12 osób.

W sprawie rezerwacji miejsc, piszcie do Maćka, proszę:
[email protected]

Do zobaczenia.

❤
16/06/2026

Się pochwalę. Mój. Zostawiam go tu sobie na pamiątkę. Pięknej soboty i ważnego dnia Tadzika.Tort ma swoją historię…W pią...
16/06/2026

Się pochwalę. Mój.
Zostawiam go tu sobie na pamiątkę. Pięknej soboty i ważnego dnia Tadzika.
Tort ma swoją historię…
W piątek przygotowałam biszkopty i krem…
W sobotę rano wszystko miało pójść super sprawnie.
I tak było, do momentu, kiedy okazało się, że mój krem doskonały - pływa.
Helena tylko skomentowała: „Bez stabilizatora? Czemu się dziwisz?”
No dziwię, życie wciąż mnie zaskakuje.
Czas chyba przekazać pałeczkę nowemu pokoleniu… na pewno w kwestii tortów.
Uratował mnie manager! W sobotę bardziej mąż, do którego tylko krzyknęłam: „Błagam, jedź na targ i kup mnóstwo owoców, którymi przykryję ten mój tort-porażkę.”
Pomógł.
I w ogóle - ostatecznie wyszło tak, jak na zdjęciu. Całkiem ładnie.

To też może być metafora dla Waszych szaf. Z każdej da się wyczarować cuda, może czasem trzeba coś „dorzuć”, ale finał może Was zaskoczyć , a nawet przerosnąć Wasze oczekiwania. Wierzcie, wiem, co mówię.

Agata potrzebowała zestawu na safari w Kenii. Mówisz, masz. ;)
15/06/2026

Agata potrzebowała zestawu na safari w Kenii.

Mówisz, masz. ;)

Wolniutko w domu zaczyna panować nerwowa atmosfera... a wszystko z powodu wakacji. Dla jednych upragnionych, dla innych ...
15/06/2026

Wolniutko w domu zaczyna panować nerwowa atmosfera... a wszystko z powodu wakacji. Dla jednych upragnionych, dla innych mniej.

Stary felieton, ale nic a nic nie stracił na swej aktualności.

"(...)Trzy dni do wyjazdu. Zjawiskowy miszmasz skrajnych emocji z pogranicza euforii, strachu i ogólnego “nieogaru” dochodzi do głosu. W mojej głowie pojawia się riesefieber, co w wolnym tłumaczeniu znaczy: podróżnicza gorączka. Temperaturę mam w normie, ale jest osobliwie. To co robię, to co myślę i to co czuję trochę nie przystoi osobie, która lada moment ma zmierzyć się z najważniejszym logistycznym przedsięwzięciem w roku. Trzeba się spakować, zdecydować co będzie potrzebne, a co nie. Majtki, skarpetki to wiadomo. Koszulki z długim, z krótkim i średnim rękawem. Bluzy, spodnie, szorty, kurtki i koszule. Robi się tego dużo. Za dużo, bo jeszcze książki, które przeczytamy albo i nie, leki główne i poboczne, jakaś planszówka, kabelki, ładowarki i mnóstwo innych niekoniecznych drobiazgów. Teraz najgorsze, kolejność pakowania. Ręczniki na spodzie czy na wierzchu? Książki do podręcznego, czy w walizce? To nie są proste rzeczy, a wyjazd tuż, tuż. Przeplata się ze sobą poczucie braku czasu i jego wystarczalności. Trzy dni to za wcześnie, żeby drukować bilety. Po co, skoro można zrobić to tuż przed wyjściem w pośpiechu, czwarty raz sprawdzając czy wszystkie okna pozamykane.

Na te kilka dni przed wyjazdem uruchamia mi się również irytujący proces myślowy, który trwa do samego powrotu. Można go skwitować zdaniem: “Miejmy to za sobą”. Będąc w domu myślę o tym, że chcę być już na lotnisku. Tam z kolei chcę być już po odprawie. Następnie pragnę wylądować, potem chcę mieć za sobą zakwaterowanie, które zresztą zgodnie z wolą żony zmieniamy co 2 dni, i tak dalej i dalej. Nie rozumiem tego, bo to by znaczyło, że wyjeżdżając na upragniony urlop marzę o tym, żeby być już w domu, a przecież tak nie jest. Ja chcę tych wakacji, chcę celebrować każdy wolny od pracy i obowiązków dzień. Liczę, że zobaczę coś niesamowitego, że zjem ekstremalnie smaczne pożywienie lokalne, albo, że po prostu coś sprawdzę, ot chociażby swój angielski.

Bo angielski trochę umiem, ale trochę też nie. Momentami wydaje mi się, że jest OK, że ja właściwie już śmigam po angielsku. Próbuję wtedy ogarnąć coś więcej niż “Ekskjuzmi, łer is de tojlet?” i nie muszę wcześniej sobie tego układać w głowie. Tak było w Australii, gdzie miałem okazję zasiąść za kółkiem gigantycznej ciężarówki potocznie zwanej Road Train. W przypływie emocji zuchwale zapytałem swoją, jak mi się wtedy zdawało, poprawną angielszczyzną, ile to cacko pali. Kierowca odpowiedział wtedy coś co było zapewne odpowiedzią na moje pytanie, tylko, że ja nic nie zrozumiałem. Żeby nie wyjść na frajera odpowiedziałem: “Wow, what a monster!”. Facet był wyraźnie zadowolony, w końcu jego fura zrobiła na mnie wrażenie. Gdyby on wiedział…

Urlopy kosztują nas dużo stresu i nerwów, o pieniądzach już nie wspomnę. Cieszmy się zatem tym, co pomiędzy nimi, czyli pracą. Chodźmy do swoich biur i fabryk dziarskim, żwawym i ochoczym krokiem. To tam naładujemy baterie na kolejny wywczas."

Maciek Szczęch
Łowcy.B

Czasem słyszę zarzut, że ja nie lubię sukienek. Lubię, ale one zwyczajnie dają mniejsze możliwości stylizacyjne, więc dl...
12/06/2026

Czasem słyszę zarzut, że ja nie lubię sukienek. Lubię, ale one zwyczajnie dają mniejsze możliwości stylizacyjne, więc dlatego częściej namawiam na rozdzielanie gór i dołów - bo dzięki temu, posiadając mniej, możemy "wyczarować" więcej stylizacji.

Moniki. :)

Jakie to mądre!
12/06/2026

Jakie to mądre!

A dziś chcę tylko powiedzieć, że jest pięknie. ♥️
12/06/2026

A dziś chcę tylko powiedzieć, że jest pięknie. ♥️

Basi udało się "złapać" termin spotkania zakupowego w ramach mojej współpracy z Silesia City Center. Nie wiem, jak Ona t...
10/06/2026

Basi udało się "złapać" termin spotkania zakupowego w ramach mojej współpracy z Silesia City Center. Nie wiem, jak Ona to zrobiła, bo podobno wszystko rozegrało się w kilka chwil. Kilka minut i żaden termin nie był już dostępny. ;)

Z Basią troszkę się już znamy. Była kiedyś uczestniczką moich warsztatów sylwetkowych, póżniej też zdecydowała się na indywidualną analizę kolorystyczną. Miałam więc szansę przed wspólnymi zakupami poczuć jej energię. Wiedziałam z Kim będę miała do czynienia i, mówiąc szczerze, pomysł na Basię miałam zanim spotkałyśmy się w centrum handlowym.

To był prawdziwe ekspresowy shopping. 100% zaufania. Tak tak, nie nie. Rozumiałyśmy się bez słów. ❤

P.S.
Wkrótce znikam na dłuższy urlop, ale w lipcu - podczas mojej nieobecności - znowu możecie powalczyć o nowe terminy spotkania ze mną. Jak tylko wrócę - mam nadzieję, że z głową pełną inspiracji i nowych pomysłów - znowu będę Was ubierać. :)

"Wszystko w porządku. Mówi się tak…„Co tam, jak tam?” pytamy. „W porządku” odpowiadamy.U mnie w domu wszystko jest w por...
09/06/2026

"Wszystko w porządku. Mówi się tak…

„Co tam, jak tam?” pytamy. „W porządku” odpowiadamy.

U mnie w domu wszystko jest w porządku.

Dzieci bawią się, jedzą, śpią, uczą się, śmieją się, czasem płaczą. Generalnie są w porządku.

Żonę też mam w porządku. Kocha, gotuje, weseli się, pracuje (czytaj: zarabia), poważnie porozmawia i o pierdołach też pogawędzi. Czasem coś tam załka, sapnie, że to, że tamto, ale tak naprawdę jest bardzo… w porządku.

Jej praca i wszystko co z nią związane też, ogólnie rzecz ujmując, ok.

Jej rzeczy do pracy, ubrania, buty, biżuteria, okulary też… no właśnie.

Jej buty. W mojej szafce 3 pary. Przy drzwiach wejściowych 6 par (serio, ostatnio liczyłem). W garderobie naście par. To tu, to tam jeszcze kilka.

Żona ma wzrok w porządku. Dobry, ostry, wesoły i bez wad. I ma też okulary w sypialni, w aucie, w salonie, na stole, obok telewizora, na parapecie, w torebce, w łazience. I jeszcze parę par w planach.

Kolczyki. Nagle i niespodziewanie, tuż przed wyjściem z domu okazuje się, że tam gdzie zazwyczaj są, ich nie ma.

A wystarczy zajrzeć tam, gdzie leżą okulary…

Przecież wszystko jest w porządku.

No co? Tak się mówi…"

Maciek Szczęch
Łowcy.B

P.S.1
Czy ten tekst jest w porządku... nie wiem. Ale pamiętam, kiedy był pisany i od tamtego czasu niewiele się zmieniło - tak już mam. ;)

P.S.2
Jak pracuje mi się w mężem? W porządku. ;) Całkiem z niego w porządku człowiek.

Adres

Młyńska 4
Gliwice
44-100

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Tatiana Szczęch - stylistka umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Tatiana Szczęch - stylistka:

Udostępnij