21/09/2026
Zapiski z codzienności... czyli felieton Maćka. 🙂
"Może nie jestem jakimś anglojęzycznym wymiataczem, ale angielski na poziomie zerówki nie ma dla mnie żadnych tajemnic. Tak przynajmniej mi się wydawało...
Któregoś dnia, mimochodem zapytałem swoich dzieci: “A czy Wy do tej szkoły nie musicie się czegoś uczyć?”
Dziwne, bo odpowiedziały, że musiały.
Dopytałem więc, w ramach rodzicielskiej troski i ciekawości, co też takiego za chwilę pójdzie na warsztat, jak już porzucą swoje nicnierobienie i oddadzą się nauce. Jedno z dzieci zdradziło, że musi nauczyć się warzyw i owoców na angielski.
Pogoniłem towarzystwo do nauki, a w duchu pomyślałem sobie: “Jezu, jaki niski poziom nauczania w tej szkole, skoro dopiero w VII klasie takich banałów się uczą.”
Pewny swoich zdolności lingwistycznych, oddałem się innym domowym czynnościom, powtarzając w głowie te wszystkie warzywa: pomidor - tomato, ziemniak - potato, marchewka - carrot… a w tle rezonował banał, banał, banał…
Z zamyślenia wybiło mnie pytanie z dziecięcego pokoju: “Tato, jak po angielsku jest pietruszka?”
- No jak? - powtórzyłem pytanie, ale nie po to żeby się tego dowiedzieć, bo ja jeszcze wtedy nie wiedziałem, że nie wiem.
Pytałem, ponieważ chciałem, żeby sięgnęła w głąb siebie i tam znalazła oczywistą odpowiedź, która czekała na nią w koszu (ang. basket) pełnym świeżych warzyw z czasów zerówki.
Nic z tego.
Nie sięgnęła do kosza, zamiast tego podbiła pytanie: “No, ale to ja się pytam, bo nie wiem!”
Jako, że miałem nieopodal siebie żonę, nie wahałem się ani chwili. Uniosłem w jej stronę brwi i brodę w pytającym geście. Taki sam gest odwzajemniła Ona, ale jeszcze się śmiała i wtedy już wiedziałem, że grała ze mną w grę… i nie podpowie.
Dziecko w potrzebie, trzeba było coś odpowiedzieć.
- White carrot! - odkrzyknąłem.
- A zielona? - dopytywała córka nieświadomie pastwiąc się nade mną, ku uciesze kochanej małżonki.
- White carrot but green! - dopowiedziałem.
Tak, to prawda, pojęcia nie miałem, co dziecku powiedzieć, ale…kto zawsze wiedział, jak jest po angielsku pietruszka, niech pierwszy rzuci ziemniakiem."
Maciek Szczęch
Łowcy.B
P.S.
Od tamtej sytuacji, na listach zakupowych, które przygotowuję mężowi, zawsze dopisuję "white carrot but green".
Na zdjęciu - moja tegoroczna produkcja kiszonych ogórków. Cyba zrobiłam ponad 60 litrowych słoików. No?... A jak jest ogórek kiszony po angielsku, bo samo "ogórek' to zdecydowanie za proste? 😉