By Madejska Introligator Gliwice

By Madejska Introligator Gliwice Pracownia od pudełek, etui, ksiągi i pamiętników, kronik do klasycznych albumów foto, renowacji Szersza oferta znajduje się na Naszej stronie. F. Krause

Zajmujemy się wykonywaniem klasycznych albumów fotograficznych, dostosowując je do potrzeb indywidualnego klienta. Pasja rodzi się z zauroczenia, a wręcz zakochania w twórczym działaniu. Ta miłość wyzwala w nas zdrowy upór, ponieważ dążymy do wyrażenia siebie poprzez coraz trudniejsze, a zarazem coraz lepiej wykonane zadania. Droga samorealizacji w pracy rękodzielnika nie zna końca. Pokusiłabym si

ę nawet o stwierdzenie, że jest pełna pułapek, które trzeba ominąć, murów, które trzeba przeskoczyć oraz fos, które należy zręcznie przepłynąć. Każdy dzień pracy to nowe wyzwanie zarówno dla umysłu jak i ciała, ponieważ pasja jest jak ogień, który rozpala wizje i pozwala tworzyć plany, a także daje niezwykły napęd do ich realizacji. Tą pasją zaraził mnie mój Mistrz sztuki introligatorskiej, Jacek Tylkowski. Dziękuję mu za to, bo to najwspanialsza „choroba”, z której nie chcę leczyć. Stałą cechą wielkiej pasji jest upór. Nie da się osiągnąć czegoś wielkiego bez (…) postanowienia, że chociaż zrobiło się już wiele, wciąż można o wiele więcej.

Klasa❤️🎸🎵
02/02/2026

Klasa❤️🎸🎵

„Napisał największy hit Queen, zarobił 200 milionów dolarów, a potem zmarł Freddie Mercury – więc na zawsze zniknął ze sławy i nie widziano go od 28 lat.
Żadnej pożegnalnej wycieczki.
Żadnych wspomnień.
Żadnego ponownego spotkania.
Brak ostatniej rozmowy kwalifikacyjnej.
Po prostu cisza.
John Deacon – cichy basista, który napisał „Another One Bites the Dust” – po prostu zniknął z życia publicznego w wieku 46 lat i nigdy nie wrócił.
I oto co czyni to niezwykłe: On wciąż żyje.
Wciąż tam.
Mieszka w tym samym domu w południowym Londynie, który kupił w latach 70.
Gra w golfa.
Wychowuje szóstkę dzieci, które są już dorosłe.
Zbieranie milionów rocznie z tantiem królowej.
Mógłby występować na scenach całego świata, zdobywając owacje na stojąco.
Mógłby napisać bestsellerowy pamiętnik.
Mógłby udzielić jednego wywiadu i trafić na pierwsze strony gazet na całym świecie.
Zamiast tego wybiera całkowitą niewidzialność.
Przez 28 lat.
Powiem Ci, dlaczego to ma znaczenie.
1971. Chelsea College w Londynie.
John Deacon miał 19 lat – poważny, introwertyczny student elektroniki, który grał na basie w amatorskich zespołach, ale bardziej zależało mu na ukończeniu studiów niż na sławie rocka.
Trzej goście, Freddie Mercury, Brian May i Roger Taylor, od miesięcy szukali basisty.
Przesłuchali dziesiątki.
Nikt nie pasuje.
Wtedy pojawił się Jan.
Zagrał jedną piosenkę.
Ledwo mówiłem.
Freddie, Brian i Roger spojrzeli na siebie: To jest nasz facet.
Nie dlatego, że John miał największą osobowość – miał najmniejszą.
Ale właśnie tego potrzebowali.
Trzy wulkaniczne ego potrzebowały stabilizatora.
Ktoś uziemiony.
Spokojny.
Praktyczne.
John dołączył do Queen.
Najpierw jednak – i to mówi o nim wszystko – nalegał, aby ukończyć studia.
Podczas gdy Queen nagrywał swój pierwszy album i grał większe koncerty, John uczęszczał na zajęcia i zdawał egzaminy.
Ukończył studia z wyróżnieniem w dziedzinie elektroniki w 1971 roku. Dopiero wtedy w pełni zaangażował się w zespół.
Większość 19-latków natychmiast by rzuciła naukę.
„Zespół rockowy?
Sława?
Chodźmy!”
John pomyślał: „Pozwól mi najpierw zdobyć dyplom.
Na wszelki wypadek.”
Ten pragmatyzm zdefiniował go na następne 20 lat.
Cichy geniusz.
Podczas gdy Freddie dowodził scenami, a Brian tworzył symfonie gitarowe, fundamentem, którego nikt nie zauważył, był John.
Rowek.
Kieszeń, która trzymała wszystko razem.
Ale oto, czego brakuje zwykłym fanom: John Deacon napisał kilka największych hitów Queen.
„Another One Bites the Dust” (1980) – ta funkowa, nie do zatrzymania linia basu?
Jan to napisał.
Piosenka stała się najlepiej sprzedającym się singlem Queen w historii.
Ponad 7 milionów egzemplarzy.
Numer jeden w Ameryce.
„Chcę się uwolnić” (1984) – ogromny hit.
Jan to napisał.
„Jesteś moim najlepszym przyjacielem” (1975) – John napisał go dla swojej żony Veroniki.
„Rozwiń skrzydła” (1977) - kompozycja Johna.
Nie był płodny jak Freddie czy Brian.
Ale kiedy John pisał piosenkę, często był to przebój.
A wszystko to robił będąc najcichszą osobą w każdym pokoju.
Gwiazda rocka, która żyła jak księgowy.
Podczas gdy Freddie ekstrawagancko imprezował, John wrócił do domu, do żony i dzieci.
Ożenił się z Veroniką Tetzlaff w styczniu 1975 r. – zanim królowa stała się masowa – i pozostał w związku małżeńskim.
Żadnych rozwodów gwiazd rocka.
Żadnych skandali.
Żadnych tabloidowych dramatów.
Prawie 50 lat razem.
Kupili skromny dom w Putney w południowym Londynie i mieli sześcioro dzieci.
John mieszkał tam przez cały okres świetności Queen – podczas wycieczek po stadionach, światowej sławy i setek milionów tantiem.
On po prostu... nie brał udziału w tym stylu życia.
Brian May powiedział kiedyś: „John zawsze był tym rozsądnym.
Kiedy byliśmy gwiazdami rocka, John martwił się kredytami hipotecznymi i opłatami za szkołę.”
Roger Taylor nazwał go muzycznie „cichym, ale zabójczym” - niewidocznym w wywiadach, niszczycielskim w studiu.
Freddie polegał na stabilności Johna.
Najwyższy ekstrawertyk i najwyższy introwertyk, doskonale się rozumiejący.
Potem przyszedł 24 listopada 1991 r.
Dzień, w którym skończył się świat Johna.
Freddie Mercury zmarł na zapalenie płuc związane z AIDS.
Pozostali członkowie próbowali kontynuować.
W kwietniu 1992 roku na stadionie Wembley zorganizowali ogromny koncert w hołdzie Freddiemu Mercury'emu.
Jan brał udział.
Grał.
Ale każdy, kto obserwował, widział: był zdruzgotany.
Queen podjęła próbę jeszcze kilku projektów.
Made in Heaven (1995) z wykorzystaniem ostatnich nagrań Freddiego.
John zagrał na nim niechętnie.
Kilka jednorazowych występów w 1997 r. John uczestniczył minimalnie.
A potem przestał.
Jego oświadczenie było proste i druzgocące: „Jeśli o nas chodzi, to jest to.
Nie ma sensu tego kontynuować.
Nie da się zastąpić Freddiego.”
Brian i Roger chcieli kontynuować w jakiejś formie.
Ostatecznie wyruszyli w trasę z Paulem Rodgersem, a następnie z Adamem Lambertem jako „Queen +”.
John nie chciał w tym uczestniczyć.
Powiedział nie.
I odszedł.
To był rok 1997. Miał 46 lat.
Wciąż młody.
Nadal zdrowy.
Wciąż zarabia miliony rocznie.
A on po prostu... zniknął.
28 lat milczenia.
Na początku ludzie myśleli, że to przejściowa żałoba.
Że w końcu wróci.
Zrób jeden występ zjazdowy.
Zaakceptuj nagrodę.
Coś.
Ale lata mijały.
Dekada.
Dwie dekady.
Prawie trzy.
Nic.
John Deacon nie udzielał publicznych wywiadów od 1997 roku. Nie pojawiał się na scenie.
W 2001 roku wziął udział w przyjęciu do Queen's Rock and Roll Hall of Fame, ale nie mówił.
Potem całkowicie przestał uczestniczyć w wydarzeniach publicznych.
Kiedy Queen + Adam Lambert koncertują na wyprzedanych stadionach na całym świecie, John odmawia jakiegokolwiek zaangażowania.
Nadal otrzymuje swoją część tantiem – miliony rocznie – ale nie chce mieć nic wspólnego z występami ani reklamą.
Brian May czasami o nim wspomina: „Pozostajemy w kontakcie.
Nic mu nie jest.
Jest szczęśliwy.
Po prostu nie chce już brać w tym udziału.
I szanujemy to.”
Roger Taylor jest bardziej dosadny: „John chce, żeby zostawiono go w spokoju.
On nie wróci.
kiedykolwiek.”
Gdzie więc jest John Deacon?
Wciąż w Putney w południowym Londynie.
Ten sam dom.
Teraz 73 lata.
Od prawie 50 lat żonaty z Weroniką.
Sześcioro dorosłych dzieci, wnuki.
Gra w golfa.
Zarządza swoimi finansami (opłaciło się szkolenie z elektroniki).
Prowadzi zupełnie zwyczajne życie na przedmieściach.
Bardzo rzadko pojawia się zdjęcie.
Ktoś zauważa go w sklepie spożywczym lub na polu golfowym.
Grzecznie odmawia autografów, nie nawiązuje kontaktu, odchodzi.
Jego majątek szacuje się na 200 milionów dolarów.
Sam „Bohemian Rhapsody” generuje miliony dolarów rocznie.
Mógł mieszkać wszędzie i robić wszystko.
Decyduje się żyć spokojnie w okolicy, w której wychowywał swoje dzieci.
Dlaczego to ma znaczenie.
John Deacon osiągnął wszystko, o czym marzy muzyk.
Światowa sława.
Historyczny sukces.
Piosenki, które słyszały miliardy.
Bezpieczeństwo finansowe na pokolenia.
A potem odszedł.
Na zawsze.
W branży zbudowanej na ego, uwadze i niewiedzy, kiedy odejść – John zrezygnował w idealnym momencie.
Kiedy przestało to mieć znaczenie.
Dotrzymał obietnicy złożonej Freddiemu: „Nie możesz go zastąpić”. Więc nie próbował.
Podczas gdy Brian i Roger wyruszają w trasę (ich wybór, ważny, w porządku) – John pozostaje niezmienny.
Dla niego Queen umarł wraz z Freddiem.
Kontynuowanie działalności bez Freddiego zhańbiłoby to, co wspólnie zbudowali.
Jest coś niemal świętego w jego lojalności.
Z łatwością mógłby uzasadnić jedną trasę koncertową.
Jeden dokument.
Ostatni dzień wypłaty.
On odmawia.
Za każdym razem.
Przez 28 lat.
Ostatni publiczny cytat przypisywany Johnowi, z około 1997 roku: „Nie chcę znowu występować na scenie.
Moje życie skupia się teraz na rodzinie.”
I on to miał na myśli.
Poprzez pokusy, oferty, naciski – nigdy się nie zawahał.
Czego możemy się nauczyć.
W świecie, który wymaga od wszystkich ciągłego zwracania na siebie uwagi, John Deacon wybrał niewidzialność i odnalazł spokój.
Wiedział, kiedy przestać.
Wiedziałem, co tak naprawdę się liczy.
Sława, oklaski, uznanie ze strony nieznajomych – nic w porównaniu z życiem, które zbudował z Veroniką i swoimi dziećmi.
Nie musiał niczego udowadniać.
Nie potrzebowałem jeszcze jednej trasy koncertowej, kolejnego wywiadu, ani jednej chwili w centrum uwagi.
Powiedział to, co chciał powiedzieć poprzez muzykę.
Potem poszedłem do domu.
To nie jest emerytura.
To coś rzadszego: całkowite zadowolenie z ciszy.
Większość ludzi nigdy nie wie, kiedy wystarczy.
John Deacon doszedł do tego w wieku 46 lat i nigdy nie oglądał się za siebie.
On wciąż tam jest.
W Putney.
Gra w golfa.
Żyjąc życiem, które wybrał zamiast sławy.
I najwyraźniej właśnie tam chce być.
Basista, który wiedział, kiedy przestać grać.
John Deacon: Urodzony w 1951 r. Dołączył do Queen w wieku 19 lat. Napisał ich największe hity.
Grane na każdym albumie z lat 1971-1995.
Potem Freddie zmarł.
John powiedział: „To koniec”.
I to miał na myśli.
Wciąż żywy.
Nadal cicho.
Wciąż gotowe.
28 lat później świat nadal tego nie rozumie.
Ale John nie potrzebuje naszego zrozumienia.
Dokonał wyboru.
Dotrzymał słowa danego Freddiemu.
Zbudował życie, które jest dla niego ważniejsze niż oklaski.
W epoce influencerów desperacko pragnących uwagi, gwiazd rzeczywistości produkujących dramaty, celebrytów trzymających się znaczenia – John Deacon jest kontrapunktem.
Człowieka, który miał wszystko, co oferuje świat, a zamiast tego wybrał coś innego.
Rodzina.
Prywatność.
Golfa.
Cisza.
I ani razu tego nie żałował.
To nie tylko historia o odejściu basisty.
To opowieść o tym, jak wiedzieć, co jest naprawdę ważne.
I mieć odwagę odejść od wszystkiego, co nie działa.”

Zazdrość? Nigdy w życiu ...Nie chcę żyć w niewoli, w niewoli pieniądza, szefa, kariery, zawiści, wiecznego pośpiechu... ...
23/11/2025

Zazdrość? Nigdy w życiu ...

Nie chcę żyć w niewoli, w niewoli pieniądza, szefa, kariery, zawiści, wiecznego pośpiechu... Nie zazdroszczę nowoczesnego biura, co rok nowych mebli, korków w weekendy i drogich ciuchów.

Jestem wolna w każdej chwili mojego życia...

Wszystko, prawie wszystko mi wolno. Wolno mi jeździć starym samochodem, chodzić w adidasach i mieć dresowe spodnie na codzień. Nie muszę być co tydzień u kosmetyczki i fryzjera, nie muszę mieć rano uprasowanej garsonki.

Mogę całą noc słuchać francuskiej muzyku lub czytać, mogę w dzień leżeć na lnianym i patrzeć na mijające mnie chmury, mogę śpiewać głośno i biec do lasu po grzyby czy lepic bałwana.
Ale też tak jak dziś, poprostu spoglądać przez okno ogrzane ciepłem z kominka.

Jestem wolna w każdej chwili mojego życia...

A jak Ty dziś spędzisz czas? Wybierasz się na długi spacer?

Każde miasto potrzebuje takich miejsc jak Karmel – z historią, duszą i niepowtarzalnym klimatem, gdzie można na chwilę z...
29/10/2025

Każde miasto potrzebuje takich miejsc jak Karmel – z historią, duszą i niepowtarzalnym klimatem, gdzie można na chwilę zwolnić, napić się aromatycznej kawy i zjeść domowe ciasto, a przy okazji powspominać stare Gliwice.
To właśnie tu całe pokolenia zostawiały swoje serca na papierowych serduszkach, a dziś Karmel wciąż łączy ludzi, wspomnienia i tradycję. Dzięki takim artykułom jak ten w Nowiny Gliwickie i zaangażowaniu dziennikarki Pani Adriana Urgacz-Kuźniak Urgacz-Kuźniak , te wyjątkowe miejsca są doceniane i mogą żyć dalej – każda taka publikacja to realne wsparcie dla lokalnych firm! Jeśli jeszcze nie odwiedziliście Karmelka, koniecznie wpadnijcie – tu czas naprawdę się zatrzymuje. Cukiernia Karmel Gliwice ul. Zwyciestwa 41
Jeśli znacie to miejsce, udostępnijcie ten artykól u siebie i wpadajcie na kawę, pogaduchy czy wspomnienia z Kaśką❤️❤️❤️.
Fot. Michał Buksa

Jedno maleńkie zawiniątko. Kilkadziesiąt kartek papieru. Magicznego papieru, który przechowuje wspomnienia o tych, który...
28/10/2025

Jedno maleńkie zawiniątko. Kilkadziesiąt kartek papieru. Magicznego papieru, który przechowuje wspomnienia o tych, których już z nami nie ma. Ich błyszczące oczy, uśmiechy, gesty.

Oglądając stare zdjęcia możesz usłyszeć muzykę w tle, brzmienie ich głosu, zapach skóry i smak jedynej wyjątkowej szarlotki, którą jedliście wspólnie na imieninach u babci.

Wszystko zawiązane nicią czasu. Wspomnienia utkane z małych chwil.

Fotografia to nie tylko obrazy. To magia, która pozwalanam wrócić do czasów dzieciństwa. To magia, która pozwala nam wyruszyć w podróż w czasy zanim się pojawiliśmy.

Albumy w mojej pracowni powstają właśnie po to, by pokolenia mogły podróżować w czasie. Tradycyjne, ręcznie tworzone, każdy wyjątkowy. Zajrzyj do sklepu www.introligatorgliwice.pl i wybierz idealny album na swoje zawiniątka - magiczne podróże w czasie.

Hej, miło że tu jesteś🙂Zapewne ciekwy/a jesteś o czym jest moje konto, co kryje się za słowem introligator.To historia i...
09/05/2025

Hej, miło że tu jesteś🙂

Zapewne ciekwy/a jesteś o czym jest moje konto, co kryje się za słowem introligator.
To historia i pasja dziewczyny, która miała szczęście na początku swojej drogi zawodowej, przekroczyć pewien próg do miejsca, w którym znajdowała się stara drukarnia typograficzna i po latach stworzyć w niej pracownię, ciekawy zakątek pracy twórczej, To moje królestwo wszelakich albumów fotograficznych, lecznicy książek starych i tych nowszych. Jestem też pudełkoholiczką i kocham tworzyć kolorowe pudełka, otulać je miękkimi materiałami albo pięknymi papierami. Zaparz herbatę lub kawę i rozgość się w klimatach sięgających nawet XIX wieku przeplatanych XXI wiecznymi trendami we wzornictwie.

Tak, moje życie dzięki Tobie nabiera pięknego kolorytu🙂. Dzięki Tobie powstaję, gdy jestem słabsza, bo trafiają się taki...
18/03/2025

Tak, moje życie dzięki Tobie nabiera pięknego kolorytu🙂.

Dzięki Tobie powstaję, gdy jestem słabsza, bo trafiają się takie dni,
jesteś piękną cząstką mojej historii, a ja staję się okruszkiem w Twojej. Czyż nie jest to dar od losu?

Wracam tu i teraz po krótkiej chwili, której potrzebowałam dla siebie i swojego ciała🙂 Fakt bezczelnie podstawiło mi nogę ale mu wybaczam😃. Należało mi się za czas zaniedbań.

Co się wydarzyło w międzyczasie?

Piękna historia, którą dzięki mam zaszczyt...

Pani Agnieszko dziękuję❤🙏🏻❤
..pokazać, jak można odczarować książkę i dać jej drugie życie.

A historia tej książeczki zaczęła się tak:

"Moja babcia dostała ja w nagrodę. Potem w trakcie wojny kamienica została zbombardowana ale udało się babci ja odnaleźć jak i kilka innych rzeczy. Po wojnie oddała ja do naprawy do introligatora - efekt jego pracy niestety miała Pani możliwość oglądać.

Książeczkę dostała potem moja mama, potem była w naszym domu i ja ja czytałam a obecnie babcia i my z mężem czytaliśmy ja naszym córkom. Mama zawsze powtarzała ze chciałaby ja odnowić bo za tamtych czasów robili to byle jak. Przypadkowo gdzieś natrafiłam na Pani prace i uznałam ze to będzie dla mamy cudowny prezent gdy zobaczy książkę w nowej odsłonie - tak jak marzyła."

A może u Ciebie gdzieś w starej szafie tli się taka iskierka?
Może warto dać jej szansę na rozpalenie w serduchu pięknych emocji?

Jesteś ciekawa/y co składa się na proces wykonania Twojej księgi pamiątkowej? A może albumu? Dlaczego wydane 200 czy 300...
13/03/2025

Jesteś ciekawa/y co składa się na proces wykonania Twojej księgi pamiątkowej? A może albumu? Dlaczego wydane 200 czy 300zł to uczciwa cena?

Przeczytaj zatem do końca, poznaj proces każdego wykonanego ręcznie produktu.
Zacznę może od niezbędnych składników.
1. Czas 🙂
2. Czas 😃
3. Czas 😲
4. Czas 😱
5. Tektura introligatorska, płótno, tonery, kleje czy matryca do tłoczeń.

Ten niby prosty proces składa się:
- ustalenia z klientem,
- kosztorys,
- przedstawienie oferty,
- projektowanie,
- zamówienie materiałów (czasami)
- projekt nadruku,
- nadruk,
- utrwalenie,
- krojenie materiałów,
- wstępne podklejenie,
- prasowanie,
- suszenie,
- docinanie okleiny,
- oklejanie,
- końcowe wygładzenie powierzchni,
- prasowanie,
- suszenie ok.12 godzin,
- kontrola jakości🍁
- zdjęcia 😉
- pakowanie,
- przygotowanie przesyłki i zabezpieczenie
- wystawienie faktury,
- zamówienie kuriera,
- wydanie lub dostarczenie paczki.

Czy Cię zaskoczyłam? Bo przyznam szczerze, siebie bardzo!!! Długą tą lista🙈😃

KONTAKT:[email protected]
Zapraszamy

Tracę zdjęcia - tracę pamięć!!! Niestety tylko ja miałam te zdjęcia... Nie miałem kopii...Dziś żałuję, że nie wkleiłam i...
08/01/2025

Tracę zdjęcia - tracę pamięć!!!

Niestety tylko ja miałam te zdjęcia... Nie miałem kopii...
Dziś żałuję, że nie wkleiłam ich do albumu... Na całe szczęście zachowały się jeszcze zdjęcia dziadków...
Brzmi znajomo?

Kiedyś było jakoś inaczej. Ludzie rozumieli wagę zdjęć, nie chcieli pozbywać się swoich wspomnień.

Christin Grou napisała jakiś czas temu, że zdjęcia są katalizatorem, wyzwalaczem wspomnień.

Trudno się nie zgodzić, kiedy widzimy dzieci, które były małe. Widzimy na kolejnych zdjęciach osoby, którymi byliśmy, ale też miejsca, które możemy na gapę odwiedzić na zdjęciach.

Dlatego warto zatroszczyć się już dziś i włozyć je do albumu, napisać kilka słów czy datę.
Poprostu dla potomności wart je trzymać w suchym i ciemnym miejscu.

Gdzie szukać odpowiednich albumów? Moje albumy są na przykład wykonane z tektury bezkwasowej i z dedykowanych fotografii materiałów. Chroni to w 100% zdjecia przed czasem. Więc jeśli tylko zechcesz, zapraszam Cię do mojego sklepu.
www.introligatorgliwice.pl

Adres

Zwycięstwa 27of
Gliwice
44-100

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 16:00
Wtorek 08:00 - 16:00
Środa 08:00 - 16:00
Czwartek 08:00 - 16:00
Piątek 08:00 - 16:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy By Madejska Introligator Gliwice umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do By Madejska Introligator Gliwice:

Udostępnij