03/06/2021
Mój brat, jako dziecko, uprawiał kolejno kilka sportów, jednak do żadnego nie zapałał miłością i pasją. Piłka nożna, piłka ręczna, tenis, żeglarstwo były tylko „zajawkami” na pewien czas.
Po kilku podejściach przyszedł czas na spróbowanie swoich sił w sportach motorowych. 12-letni wówczas Mikołaj, a był to rok 2008, zdawał się odnaleźć swoją pasję na kolejne lata i poczuł się jak ryba w wodzie. Od pomysłu zakupu gokarta skutecznie odwiódł go znajomy taty, a właściciel pięknego pomarańczowego VW Karmanna Ghia. „Kup sobie malucha” - przekonywał.
Pomysł ten musiał w głowie mojego brata dojrzeć. Maluch, czyli popularny Fiat 126p, był jeszcze wtedy autem często spotykanym na polskich drogach, widywanym przeważnie w złym stanie technicznym i blacharskim. Jednym słowem, nie zachęcał.
Po zgłębieniu tematu, zapoznaniu się z historia tego modelu, jego wersjami, okazało się, że owszem można spotkać modele z późnych lat produkcji, pozbawione wielu urokliwych elementów, które zdobiły starsze wersje, natomiast już w 2008 roku trudne do kupienia były egzemplarze prezentujące wartość kolekcjonerską i ukazujące nieoczywiste piękno PRL-owskiej motoryzacji.
Tak doszło do wzbogacenia rodzinnej kolekcji o model Fiata 126p z roku 1979. Mikołaj inwestował wszystkie oszczędności i kieszonkowe i doprowadzeniu go do stanu, który można określić tylko jednym słowem – cukierek.
Wszystkie części są oryginalne, oryginalny jest także lakier w jednym z oferowanych przez Fiata kolorów tak dalekich od szarej PRL-owskiej rzeczywistości – Adriatico Blue.
W przepastnych Internetach można znaleźć wpis z relacji wydarzenia Moto Show Kielce 2010:
Uwagę zwracał też czternastoletni Mikołaj Broniek, który slalom pokonał Fiatem 126p.
http://www.emeryk.wici.info/News,moto_show_kielce_2010_wojna_i_braterstwo_,12455.html
Na słowo „Maluch” pewnie każdemu z nas staje przed oczami charakterystyczny mały samochód, których pełno na polskich ulicach. Ale zdając sobie pytanie, kiedy ostatnio któregoś z nich widziałeś, zdamy sobie sprawę, że te lata bezpowrotnie minęły. A egzemplarza takiego, jak Adriatico Blue z Kielc można ze święcą szukać.
Jak nakręcić wiarygodny film, którego akcja toczy się w Polsce lat 80-tych, bez Fiata 126p?