28/01/2026
Wiersz p.t. „A Ty?”
Dedykuję go sobie
za tydzień, miesiąc, rok….
I Tobie
kiedykolwiek będziesz chcieć
spojrzeć w to lustro…
Żyłem
nie po to, żeby zrozumieć.
Żyłem, bo żyłem.
Budziłem się i zasypiałem,
oddychałem, widziałem,
rozmawiałem, jadłem,
pracowałem, odpoczywałem.
Tak właśnie mijałem.
Z przyzwyczajenia.
Bo cóż innego by robić?
Na co innego czas tracić?
Czym innym wypełniać lukę w kalendarzu?
między styczniem a grudniem,
między młodością a starością.
Tak właśnie by minęło.
Żyłem, bo tego świat mnie nauczył.
Ale czy żyłem?
Czy może raptem rolę statysty
Grałem w sztuce innego artysty?
A może te stroje i akcent
Są cudze, nie moje…
Kto słowa w mych ustach formuje,
kto rekwizyty wkłada w dłonie,
kto każe stanąć w miejscu tym,
nie innym?
Wegetowałem – nie żyłem
Pod płaszczem stagnacji
W namiocie z lenistwa
W państwie… Rezygnacji