Sztuka Polityki

Sztuka Polityki Polityka i nie tylko...

No i stało się - Łukasz Gibała zarejestrował listy poparcia w przedterminowych wyborach prezydenckich w Krakowie. Czyli ...
04/09/2026

No i stało się - Łukasz Gibała zarejestrował listy poparcia w przedterminowych wyborach prezydenckich w Krakowie. Czyli Łukasz Gibała będzie nowym prezydentem miasta Krakowa.
Czy ktoś ma jeszcze wątpliwości, że Łukasz „Wieczny Kandydat” za kilka tygodni zmieni się w Łukasza Gibałę „Prezydenta Miasta Krakowa”🤔 My nie mamy żadnych🤭
I chociaż nie jesteśmy zwolennikami Pana Gibały, to jedną rzecz musimy przyznać. Miejsce, w którym się teraz znalazł ŁG, to efekt profesjonalnej, dobrze zrealizowanej kampanii politycznej. Oczywiście, taka kampania jest kosztowna, ale jak możemy zobaczyć na przykładzie krakowskiej Platformy Obywatelskiej (Koalicji Obywatelskiej), można mieć fundusze i struktury, a na końcu przegrać. I to przegrać koncertowo mecz, na przegranie którego wydawałoby się nie było żadnych szans. Aż się prosi, by przypomnieć słowa piosenki Rojka:

„Powiedz Georgy Best co poszło źle
I jak mogłeś wszystko tak spieprzyć
Powiedz Georgy Best co poszło źle
Dlaczego nie udało się Tobie
Powiedz Georgy Best….🥲

A na koniec tylko przypominamy, że oprócz Łukasza Gibały, Kraków dostanie w pakiecie również nowego wiceprezydenta - kiedyś działającego w spektrum KO, a dzisiaj gotowego do współpracy z każdym. O kim mowa 🤔 To oczywiście Jan „Twarz Referendum” Hoffman. Na bazie naszego doświadczenia dajemy pakietowi H+G maksymalnie pół roku na spijanie sobie z dzióbków. A później zapewne będzie🤔 Ale to później ⏰

Kandydatka na prezydenta Krakowa, pani Monika Piątkowska postanowiła podjąć populistyczną rękawicę Jana „Twarzy Referend...
19/07/2026

Kandydatka na prezydenta Krakowa, pani Monika Piątkowska postanowiła podjąć populistyczną rękawicę Jana „Twarzy Referendum” Hoffmana. I dlatego wymyśliła, że Strefę Czystego Transportu wystarczy ograniczyć do granic ll obwodnicy. Czyli podobnie jak kandydat Hoffman, pani Piątkowska uważa, że w Krakowie można oddzielić niewidzialną ścianą fragmenty miasta i wtedy wszystko będzie git. To znaczy, że w chwili dotarcia do np. al. Mickiewicza smog zawróci i popędzi z powrotem w stronę Balic, a z Balic wyleci samolotem w świat🙈 Podpowiemy - niestety, ale tak to nie działa. Dlatego sugerujemy, aby pomyśleć o bardziej konstruktywnych pomysłach dla dobra mieszkańców Krakowa🤔 No chyba, że zamiast „prezydentem” chce Pani zostać „prezy-dętką”🤭

Niejaki Dziwisz kardynał po raz kolejny nie stawił się w sądzie w charakterze świadka, bo … zaplanował sobie wcześniej u...
16/07/2026

Niejaki Dziwisz kardynał po raz kolejny nie stawił się w sądzie w charakterze świadka, bo … zaplanował sobie wcześniej urlop i wycieczkę do Watykanu🫣🤭😆
Cytując klasyka, Don Stanislao stwierdził, że nie ma płaszcza pani sędzi i co pani sędzia mu zrobi🤔
Ale to nie koniec żartów kardynalskich. Don Stanislao - tu kolejny cytat z tego samego klasyka - stwierdził również, że w sprawie, w której miałby świadczyć, nie ma nic do powiedzenia. „Nie ma żadne „tylko”! Nic! Do żadnego sądu nie przyjdę. Nic nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiony jestem. A poza tym, ja chcę wreszcie spokojnie zjeść” - napisał Don Stanislao do sądu.
No tak - teraz to wreszcie „Staś” będzie mógł jeść. Na przykład Saltimbocca alla Romana lub Spaghetti Cacio e Pepe, a może Fettuccine alla Papalina, zupkę minestrone, czy też grilowane kalmary🤔 Nie ważne co - ważne, że mu sąd przestanie zawracać gitarę i do świąt będzie mógł spokojnie jeść😁

No powiemy Wam, że robi się coraz ciekawiej w tym naszym Krakowie🙆‍♂️ Niektórym kandydatom na nowego prezydenta miasta, ...
30/06/2026

No powiemy Wam, że robi się coraz ciekawiej w tym naszym Krakowie🙆‍♂️ Niektórym kandydatom na nowego prezydenta miasta, być może na skutek ostatnich ekstremalnych upałów, chyba troszeczkę przegrzały się jednak styki 🥵 i wymyślają kolejne "genialne rozwiązania" dla Krakowa . Na przykład taki Jan 👩‍🦲"Twarz Referendum" Hoffman wpadł na jakże genialny pomysł - jeśli oczywiście lud powierzy mu klucze do miasta - iż Strefę Czystego Transportu ograniczy wyłącznie do obszaru pierwszej dzielnicy😵‍💫 I nawet wraz ze swoim koleżeństwem z rady tejże dzielnicy wysmarowali w tej sprawie uchwałę😁 Rozumiecie nasze Drogie i nasi Drodzy🤔: gość znalazł cudowny sposób na zamykanie powietrza w magicznej bańce. To znaczy, że wewnątrz "Jedynki" turyści i krakowskie elity będą mogli swobodnie oddychać świeżym, niczym nie skażonym powietrzem. A jeśli ktoś nieopatrzenie wyjdzie poza granice krakowskiej dzielnicy pierwszej, to wtedy już Smog Morderca migusiem złapie go za gardło, aby udusić delikwenta na miejscu😱 Chyba, że jednak uznamy, iż latająca swobodnie głupota również powoduje zanieczyszczenie zdrowego rozsądku oraz nieodwracalne zmiany w istocie białej i szarej tkanki mózgowej, to wtedy już nie będzie tak kolorowo🌈
A tak na poważnie 😎 - jeszcze nawet nie ogłoszono terminu przyspieszonych wyborów prezydenckich w Krakowie, a wyścig w konkursie na największą głupotę ruszył z kopyta, niczym Karol Strasburger na Karino (kim był Karino starsi czytelnicy zapewne pamiętają, a młodsi mogą sobie wyguglować). Strach się bać😱, co np. taka Marianna czy inny Marian będą w stanie wymyślić 🤔, aby dorównać do poziomu Jana 👩‍🦲"Twarzy Referendum" Hoffmana 🫣

Ze specjalną dedykacją od Sztuki Polityki dla sezonowego lokatora pewnego pałacu, który orderu nie dał, ale za to go ode...
20/06/2026

Ze specjalną dedykacją od Sztuki Polityki dla sezonowego lokatora pewnego pałacu, który orderu nie dał, ale za to go odebrał 🤔

„Pewnej nocy tak się stanie
Świat rozpęknie się [wstyd] zostanie
Pewnej nocy tak się stanie
Sztuka zdechnie smród zostanie…”

Autor tekstu: Jacek Pałucha
Formacja Nieżywych Schabów

Na zdjęciu po prawej stoi Pan Orzeł Biały (ten od orderu).
Po lewej siedzą…, sami sobie zgadnijcie🫢

🟥 Może nie ze wszystkim zgadzamy się w 100 procentach, ale warto przeczytać 🧐🟠 „UNIA ZMIĘKŁA, POLSKA BRUNATNIEJE, A PAŃS...
18/06/2026

🟥 Może nie ze wszystkim zgadzamy się w 100 procentach, ale warto przeczytać 🧐

🟠 „UNIA ZMIĘKŁA, POLSKA BRUNATNIEJE, A PAŃSTWO STOI I PATRZY JAK ŚWINIA NA MALOWANE WROTA
W cywilizacyjnym ujęciu wygląda to prosto i brutalnie. Ciężkie czasy rodzą zdeterminowanych i silnych ludzi. Silni ludzie budują stabilne i dobre czasy. Dobre czasy, wygoda, lekkość i przekonanie, że historia już się skończyła, tworzą ludzi miękkich, wygodnych i słabych. A słabi ludzie, pozbawieni odporności, instynktu i umiejętności radzenia sobie z kryzysem, ponownie doprowadzają do ciężkich czasów. I właśnie w tym miejscu dzisiaj jesteśmy. Unia zmiękła jak świnia w zagrodzie. Starła kły, schowała pazury, rozpuściła się w procedurach, deklaracjach, rezolucjach i świętym przekonaniu, że świat będzie grzeczny, bo Bruksela napisze mu ładny regulamin, przybije pieczątkę i wyśle maila z dopiskiem „z wyrazami szacunku”. Wojownika już prawie nie ma. Zostały muzealne zbroje, pomniki, konferencje, plastikowe identyfikatory i opowieści o tym, jacy kiedyś byliśmy twardzi.
A Polska? Polska brunatnieje, bo państwo udaje, że nie widzi ognia. Nie chcę Polski brunatnej. Nie chcę Polski z samozwańczymi patrolami, z zielonymi koszulami na dworcach, z typami bawiącymi się w straż niebiańską od sprawdzania ludzi po ryju, akcencie i nazwisku. Nie chcę też Polski w żółtych kamizelkach, zapierdalającej do Berlina z krzyżem pod pachą, żeby udowodnić, że istnieje Polska idiotów, która pomyliła patriotyzm z pielgrzymką frustratów po zagranicznych dworcach. I nie chcę MMA w Pałacu Prezydenckim, bo to nie jest miejsce na wyciskanie stu na klatę, napinanie bicepsa i walenie snusa pod wargę. Pałac Prezydencki to nie siłownia w remizie, nie klatka, nie mata i nie lokalny turniej samców alfa po przecenie. To symbol państwa. A państwo ma mieć powagę, kręgosłup i instytucje, a nie polityczny fitness, narodowy cosplay i chłopców od teatralnego prężenia klaty.
I nie udawajmy, że oni spadli wczoraj z nieba. Te zielone koszule i żółte kamizelki od dawna łażą po tym polskim pierdolniku, tylko państwo wolało patrzeć w bok, bo tak było wygodniej. Najpierw komentarze. Potem hasła. Potem marsze. Potem patrole. A jutro pójdą dalej, bo każdy radykał idzie dalej, kiedy widzi, że władza boi się pierdolnąć pięścią w stół. To jest stara zasada. Jak państwo cofa się o krok, to ulica robi dwa kroki do przodu, potem bierze megafon, kamizelkę, flagę, krzyż, pałkę moralną i zaczyna urządzać kraj według własnego skrętu kiszek.
Tu trzeba państwa, które reaguje natychmiast. Nie komunikatu z ministerstwa pisanego przez człowieka po kursie unikania odpowiedzialności. Nie miękkiego mruczenia o monitorowaniu sytuacji. Nie kolejnej konferencji, na której trzech panów w garniturach patrzy poważnie w kamerę, jakby właśnie odkryli, że woda jest mokra. Trzeba państwa, które mówi jasno, koniec zabawy, samozwańcze patrole nie zastępują policji, narodowe bojówki nie zastępują prawa, a ulica nie będzie decydować, kto może chodzić po dworcu, jeść w knajpie, mówić z akcentem i żyć w Polsce bez strachu. Bo jak państwo tego nie zrobi, to za chwilę brunatna banda sama sobie dopisze paragrafy, sama zrobi sąd i sama wykona wyrok.
Czarnek i Kowalski mogą sobie sprawdzać nazwiska i pochodzenie, ale niech zaczną od własnego podwórka. Niech sobie nawzajem sprawdzą własne papiery, czy już mocno są obsrane od tej narodowej gorączki. A najlepiej niech przejrzą listy własnych posłów, współpracowników i politycznych kuzynów, bo tych wszystkich Wassermannów, Müllerów, Schreiberów i innych nazwisk z niemieckim brzmieniem jest w tej prawicowej rodzinie od cholery. Aż dziw bierze, że ta antyniemiecka i jednocześnie tak niemiecka z nazwisk partia przez tyle lat tego nie zauważyła. Kaczyński z Macierewiczem musieli chyba przespać moment naboru, bo inaczej musieliby własnym ludziom robić komisję pochodzeniową przy wejściu do klubu. Ale spokojnie, pewnie da się to rozwiązać ustawą, komisją, konferencją i trzema paskami w zaprzyjaźnionej telewizji.
I właśnie na tym polega cały ten kabaret. Oni nie bronią Polski. Oni żerują na lęku, bo wiedzą, że radykalizowanie ludzi daje kilka procent. Wystarczy postraszyć Ukraińcem, migrantem, Unią, Niemcem, Brukselą, zgniłym Zachodem i już tłum zaczyna warczeć. Potem oczywiście wszyscy niewinni. Oni tylko zadawali pytania. Oni tylko mówili, co ludzie czują. Oni tylko bronili polskości. Nie, panowie. Wy nie opisujecie pożaru. Wy dolewacie benzyny, a potem zakładacie hełm strażaka do zdjęcia, żeby bohatersko pozować na tle płomieni, które sami podsycaliście.
Mentzen i Braun robią dokładnie to samo, tylko w jeszcze bardziej bezczelnej wersji. Żerują na polskim strachu, na zmęczeniu wojną, na frustracji, na tym, że ludzie chcą prostego winnego. Więc dostają winnego. Ukrainiec. Unia. Obcy. System. Elity. I dziwnym trafem ta melodia często brzmi tak, jakby ktoś stroił instrumenty daleko na wschodzie. Nie trzeba nikomu udowadniać koperty z Kremla, żeby widzieć, komu służy taki s*f. Czasem wystarczy głupota, pycha, cynizm i polityczny apetyt większy niż odpowiedzialność za państwo. Nie każdy musi być agentem. Czasem wystarczy być użytecznym idiotą z mikrofonem, zasięgami i ego większym niż mapa Europy.
Ale Tusk i Siemoniak też niech nie udają, że wystarczy przypiąć serduszko do klapy i świat się sam naprawi. Polityka państwa przyfrontowego to nie jest niedzielny wolontariat, a serduszka w klapie zostawcie Owsiakowi, bo on sobie z tym doskonale radzi i naprawdę nie potrzebuje, żeby się jeszcze ktoś do niego politycznie doklejał jak promocja do paragonu. Tu nie trzeba ciepłych zdjęć, dobrych emocji i miękkiego mruczenia o monitorowaniu sytuacji. Tu ludzie potrzebują realnego wsparcia, sprawnego prawa, twardych decyzji i polityków z kręgosłupem. A jeśli was to przerosło, jeśli boicie się powiedzieć bandycie, radykałowi i prowokatorowi, wypierdalaj z tym z ulicy, tutaj jest państwo, to może faktycznie czas odejść z polityki samemu, zanim wyborcy wystawią wam czerwoną kartkę i pokażą kierunek do szatni.
Bo wojna na Ukrainie nie zniknie z naszej przestrzeni. Ona będzie coraz brutalniej wchodziła w polską ulicę, polski internet, polskie dworce, polskie knajpy, polskie osiedla i polską politykę. Będą prowokacje, dezinformacja, agentura wpływu, przestępstwa, zemsty, porachunki i całe stada pożytecznych idiotów, które z własnej głupoty będą robiły za paliwo dla cudzych służb. Kto tego nie rozumie, nie powinien zarządzać państwem przyfrontowym. Powinien najwyżej pilnować kolejki po watę cukrową na festynie, chociaż i tam pewnie potrzebowałby zespołu doradców, dwóch analiz i komunikatu o trwających czynnościach.
I tak, jestem za Unią. Bez Unii jesteśmy słabsi, bardziej samotni i łatwiejsi do rozegrania. Ale to nie znaczy, że dzisiejsza Unia jest silna, bo nie jest. Jest ospała, przestraszona, często ślamazarna i zakochana we własnych procedurach. Tylko że alternatywą nie jest samotna, dumna Polska z husarską naklejką na zderzaku, ale Polska mniejsza, biedniejsza, bardziej podatna na brunatny s*f, ruską grę i własną głupotę. Unię trzeba naprawiać. Polskę trzeba naprawiać. Prawo trzeba wymienić. A polityków, którzy nie dorośli do skali zagrożenia, trzeba odsunąć od kierownicy, zanim wjadą tym krajem w ścianę, a potem będą tłumaczyć, że przecież mieli dobre intencje, tylko droga była śliska, opozycja przeszkadzała, a GPS pokazywał Berlin.
Brunatniejemy nie dlatego, że większość ludzi taka jest. Brunatniejemy dlatego, że mała, głośna, agresywna banda przez lata przesuwała granice, a państwo udawało, że to folklor. Najpierw w internecie. Potem na ulicy. Potem na dworcu. Potem przy płonącym lokalu. A później wszyscy będą zdziwieni, że ogień, który karmiono dla paru procent poparcia, zaczął żreć własny dom. Tylko wtedy będzie już za późno na zatroskaną minę, konferencję prasową i trzy flagi w tle. Flagi ognia nie gaszą. Miny też nie. A państwo z dykty nie staje się betonem tylko dlatego, że polityk powie to głosem pełnym troski.
Piszecie, żeby dać jeszcze czas Żurkowi, Tuskowi i jego ekipie. Tylko ja im czasu nie zabieram. Oni sami przepierdolili ostatnie trzy lata bez mojej pomocy. Może z wyjątkiem Żurka, bo jest od roku, a o jego poprzedniku nawet nie będę pisał, bo szkoda klawiatury i ludzkiej cierpliwości. Piszecie, że łatwo się krytykuje i jak taki mądry jestem, to mogę spróbować kandydować. Tylko ja ich do polityki nie pchałem. Sami przez osiem lat rządów P*S opowiadali, jak szybko, sprawnie i zgrabnie się z nimi rozprawią. I co? I g***o. Mieli osiem lat, żeby się przygotować. Mieli osiem lat na ludzi, procedury, projekty ustaw, plan działań i twarde decyzje. A dziś znowu słyszymy, że trzeba czasu. Nie, panowie. Czas był. Zegar tykał osiem lat. Teraz tyka już tylko cierpliwość wyborców.
Został rok do wyborów i powiem wprost, ja już nie wierzę w pewną wygraną Koalicji. Na szczęście prawa strona jest tak podzielona, tak rozjechana i tak napompowana własnym ego, że tam jest więcej wodzów niż Indian. Mentzen, Bosak, Braun, Kaczyński, Czarnek, Morawiecki i cała reszta tego politycznego towarzystwa będą się żreć tak, że aż będzie huczało. Jeden będzie zbawiał naród podatkami z mema, drugi krzyżem, trzeci konferencją, czwarty komisją, piąty żalem po utraconym tronie, a szósty własnym odbiciem w telewizyjnym ekranie. Tylko czy to jest dobre dla państwa przyfrontowego? No k***a nie. To nie jest strategia. To jest bójka w politycznej remizie, tylko że za oknem naprawdę stoi wojna.
Może więc czas na nową radykalną partię, ale radykalną w stronę Unii, pragmatyzmu, bezpieczeństwa i twardego państwa. Bardziej proeuropejską, ale nie miękką. Bardziej unijną, ale bez brukselskiego klęczenia przed własnymi procedurami. Walczącą o radykalną zmianę prawa, o sprawne instytucje, o realną odporność państwa i o Unię, która nie jest klubem dyskusyjnym dla przestraszonych urzędników, tylko polityczną, gospodarczą i militarną siłą. Bo Unia jest nam potrzebna. Silna Unia. Twarda Unia. Unia zdolna gryźć, kiedy ktoś wkłada łapy w nasze bezpieczeństwo. To są ciężkie czasy, więc potrzebni są twardzi ludzie, a nie kolejni polityczni ministranci z miękkimi kolanami, mokrymi oczami i pustymi deklaracjami wygłaszanymi na tle flag, których nie potrafią obronić.”

Kafir Afgan

Tak na spokojnie zastanawiamy się, o co w tym wszystkim chodzi. To znaczy, dlaczego Koalicja  Obywatelska wystawiła w pr...
09/06/2026

Tak na spokojnie zastanawiamy się, o co w tym wszystkim chodzi. To znaczy, dlaczego Koalicja Obywatelska wystawiła w przyspieszonych wyborach na prezydenta Krakowa randomową kandydatkę Piątkowską🤔 Czy naprawdę im gorzej, tym lepiej? Przecież w tym układzie już dzisiaj można gratulować wygranej Łukaszowi Gibale. Chociaż znamy się na polityce całkiem nieźle, to pewne rzeczy wciąż potrafią nas zaskoczyć. W szczególności wszystko to, co dotyczy krakowskiej Koalicji Obywatelskiej 🧐🙈😵‍💫

P.S. Zdjęcie dla przyciągnięcia uwagi

✍️Ciało poległej struktury..Polityka bywa brutalna, ale rzadko kiedy bywa tak spektakularnie higieniczna, jak w ostatnic...
02/06/2026

✍️Ciało poległej struktury..

Polityka bywa brutalna, ale rzadko kiedy bywa tak spektakularnie higieniczna, jak w ostatnich godzinach. Uchwała Zarządu Krajowego Koalicji Obywatelskiej z dnia 1 czerwca 2026 roku pociągnęła za sobą tąpnięcie, jakiego małopolskie struktury KO nie widziały od dawna (dokładnie od siedemnastu lat, kiedy to Zarząd Krajowy PO również rozwiązał struktury regionalne partii w Małopolsce🫢).
Paragraf pierwszy uchwały brzmi jak polityczny wyrok śmierci: „Rozwiązuje się strukturę Regionu Małopolskiego Koalicji Obywatelskiej”. A dlaczego tak uważamy? Bo likwidacja regionalnych władz partii pod wodzą odwołanego prezydenta Krakowa, Aleksandra Miszalskiego nie jest takim sobie zwykłym zabiegiem kosmetycznym, tylko bezwzględną egzekucją na żywym organizmie struktury, która uwierzyła w to, że jest wieczna i ponadpartyjna. Oto na naszych oczach runął gmach budowany przez wiele lat na pewności siebie i głębokim przekonaniu, że Kraków to państwo w państwie, a z Warszawy widać mniej.
I teraz, już po samej egzekucji zaczynają się z jednej strony najciekawsze, a z drugiej najmniej etyczne spektakle. Nie minęło jeszcze dwadzieścia cztery godziny od momentu, gdy uchwała weszła w życie, a wokół ciała poległej struktury już zaczęli krążyć pierwsi polityczni oportuniści. To fascynujące, z jaką prędkością lojalni do wczoraj współpracownicy oraz cisi i uśmiechnięci doradcy przeistaczają się w bezwzględnych drapieżników. Jeszcze dobrze nie opadł kurz po referendum i odwołaniu struktur, a w kuluarach już słychać nerwowe poszeptywania i widać próby nowego rozdzielania stanowisk. Choć Zarząd Krajowy KO powołał już posłankę Dorotę Niedzielę na komisarza, lokalni Brutusowie próbują w tym rozgardiaszu wyszarpać dla siebie resztki dawnych wpływów i przymierzają nieswoje garnitury, zanim nowa komisarz formalnie przejmie pełną kontrolę i rozpisze przedterminowe wybory🤔
Ale prawdziwym testem na autentyczność tej wielkiej czystki nie jest to, co stało się na szczeblu regionalnym, lecz to, co przez przedziwne, wręcz kuriozalne „niedopatrzenie” w uchwale pozostawiono nienaruszone. Rozwiązano region, ale oszczędzono struktury powiatowe Koalicji Obywatelskiej w Krakowie🙆‍♀️
Jak to jest możliwe, że głęboka rekonstrukcja struktur regionalnych nie dotknęła kluczowego dla wizerunku partii szczebla miejskiego🤔 Przecież to właśnie tam tli się ognisko największego kryzysu wizerunkowego Koalicji Obywatelskiej. Szef krakowskiej KO w ostatnich miesiącach wyrósł na absolutny, podręcznikowy wręcz symbol „kolesiostwa” w zarządzanym przez prezydenta Miszalskiego Krakowie.
To pod auspicjami obecnego przewodniczącego partyjny aparat krakowskiej KO zaczął przypominać dobrze naoliwioną agencję zatrudnienia dla „swoich”, gdzie kompetencje niejednokrotnie ustępowały miejsca partyjnym i towarzyskim afiliacjom. Pozostawienie nienaruszonych struktur powiatowych pod dotychczasowym przywództwem wygląda jak ponury żart albo – co bardziej prawdopodobne – taktyczny unik, mający pozwolić krakowskiemu układowi przetrwać najgorszą burzę w bezpiecznym schronie.
Jednak przekonanie, że odgórna decyzja o powołaniu komisarza automatycznie zresetuje błędy lokalnej KO, to wyraz politycznej naiwności. Personalne roszady na samej górze struktur regionalnych nie zastąpią głębokich zmian strukturalnych, które mogłyby przywrócić krakowskiej Koalicji Obywatelskiej zaufanie wśród swoich wyborców. Pozostawienie sfery realnych wpływów w rękach ludzi, którzy stali się uosobieniem tak mocno krytykowanych praktyk w krakowskim samorządzie, podważa bowiem sens całej tej operacji. Dlatego dopóki te zależności nie zostaną radykalnie przecięte na poziomie powiatowym, wszelkie działania centrali KO będą postrzegane jedynie jako taktyczny manewr wizerunkowy, a nie realne uzdrowienie sytuacji. Jako szybka zmiana dekoracji w politycznym teatrze, w którym publika już dawno przestała klaskać 🫣

P.S. 1
Z ostatniej chwili: P*S właśnie wskazał Michała Drewnickiego na swojego kandydata w przyspieszonych wyborach prezydenckich w Krakowie. To nie jest dobra informacja dla KO.

PS 2.
Mimo tych wszystkich nieciekawych zdarzeń, Smok Wawelski powiedział nam, że to wszystko dobrze się skończy. A Smok dużo widział i sporo przeżył, dlatego warto mu zaufać😁

No i stało się - Krakowianie odwołali prezydenta Aleksandra Miszalskiego w połowie kadencji 🙆I teraz niezłe jaja w tym n...
26/05/2026

No i stało się - Krakowianie odwołali prezydenta Aleksandra Miszalskiego w połowie kadencji 🙆
I teraz niezłe jaja w tym naszym wspaniałym grodzie Kraka się zapowiadają😎
Najpierw zgłosił się pierwszy kandydat na nowego prezydenta, niejaki Marian. Jaki Marian chcielibyście się zapytać? Marian Banaś oczywiście. Kryształ, nie człowiek - jak to mówią niektórzy. Jakieś tam nieruchomości nawet w Krakowie posiada, chociaż to człowiek rodem z Piekielnika (nie mylić z piekłem). A jak jesteśmy przy nieruchomościach Banasia, to naturalnie zza horyzontu wyłania się kolejna kandydatka, Schreiber Marianna. Tak, tak - to ta sama, która bryluje na Pudelkach, Plotkach i innych Pomponikach😁 A przy okazji, cytując klasyka, "w ryj dać może dać"👊 co zresztą już kilkakrotnie udowodniła swoim przeciwniczkom w oktagonie freak fightów😁
Podobno również niejaki Grzegorz B. rozważa swój udział w wyścigu o fotel prezydencki w Krakowie. Tyle tylko, że nie wiadomo czy zdąży przed długo wyczekiwanym, dłuższym odpoczynkiem od polityki, sponsorowanym przez polskie państwo😁

A na sam koniec zostawiliśmy najlepsze - okazuje się, że w potencjalnym starciu na ringu wyborczym o miano Pierwszego Krakusa, Łukasz "Wieczny Kandydat" Gibała dostałby lanie od Jana "Twarzy Referendum" Hoffmana w stosunku 30 do 70 (procent oczywiście). Ale spokojnie - to sytuacja czysto hipotetyczna, bo nie po to "Wieczny Kandydat" Gibała zainwestował grubą kasę w odwołanie prezydenta Miszalskiego, żeby mu teraz Hoffman "Twarz Referendum" zwinął posadę sprzed nosa🤔 Dlatego już dzisiaj warto się przyzwyczajać do zwrotu "Jaśnie Pan Prezydent Krakowa Łukasz Gibała".
A Jan "Twarz Referendum" Hoffman w takim układzie obejmie jakże zaszczytną funkcję "Pierwszego Wiceprezydenta Krakowa"🙆🏻‍♂️
Ponieważ, jak sama nazwa wskazuje, trochę się na sztuce polityki znamy, dlatego szacujemy, że układ gibałowsko-hoffmanowski w krakowskim magistracie potrwa kilka miesięcy, a może nawet pół roku🫢
A później🤔 Wiadomo - tradycyjnie już się pokłócą🤬 Targany takimi emocjami przez kolejnych kilkanaście miesięcy Kraków dociągnie do terminowych wyborów samorządowych, w których wróci krakowskie status quo, tzn. nie będzie już żadnych celebrytek, kryształów, wiecznych kandydatów, twarzy referendum czy panów B. I znowu będzie dobrze, zobaczycie 🤗

Adres

Kraków

Telefon

+48602699939

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Sztuka Polityki umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Sztuka Polityki:

Skróty

Udostępnij