01/08/2026
Lipiec to był jeden wielki test z podzielności uwagi. Zamiast klasycznego podsumowania, mała dekonstrukcja tego, co tu się działo:
July: tryb chaosu - zaczęło się niewinnie, a potem jakoś samo poszło w stronę totalnego miksu nastrojów, planów i stylówek.
Mikrozarządzanie detalami - kiedy wszystko dookoła pędzi, ja z pełną powagą i skupieniem dobieram broszkę czy apaszkę.
Czasem to jedyne, na co mamy w życiu 100% wpływu.
Słodko-gorzko - mój osobisty life balance. Z jednej strony testowanie najlepszych słodkości w mieście (podobno moje wypieki wygrywają 😎), z drugiej holter i sprawdzanie, czy serce nadąża za tym lipcowym tempem.
Miało być szybko - słynne ostatnie słowa przed wejściem do IKEI. Weszłam tylko po jedną rzecz, a skończyło się na akrobacjach z wózkiem magazynowym i vege klopsikach. Potem już tylko „przyjemności”: drapanie, malowanie, skręcanie. Ach i nie zapomnijmy o Miśce, która nie odstępowała mnie na krok i mocno oceniała moje decyzje.
Krab wygrywa casting - pamiętacie moje przygotowania do imprezy urodzinowej? (rolka śmiga na profilu) Taki był ostateczny wybór. Zdradzę Wam sekret: Pan Krab absolutnie skradł całe show.
A jak Wasz lipiec? Też tryb chaosu, czy udało się utrzymać zen?
lipiec, podsumowanie miesiąca, lato w mieście, codzienność, life balance, zdrowie, stylizacje, moda na co dzień, dodatki, detale, torebka krab, broszka, vintage, wypieki, słodkości, wege jedzenie, remont, zakupy ikea, życie z psem, tryb chaosu