22/08/2026
Dostałam wczoraj mail, po którym zorientowałam się, że chyba źle komunikuję własne szkolenie.
Jedna z osób zainteresowanych udziałem napisała, że brakuje jej dnia praktycznego. Obawia się, że po dwóch dniach teorii nadal nie będzie wiedziała, jak właściwie analizować człowieka.
I pomyślałam: „Zaraz, zaraz... Jakich dwóch dniach teorii? Przecież cały drugi dzień szkolenia poświęcony jest praktycznej analizie konkretnych ludzkich fenotypów”.
I wtedy dotarło do mnie, gdzie leży problem. Przecież „praktyka analizy kolorystycznej” może oznaczać zupełnie różne rzeczy.
Może oznaczać posadzenie modelki, wyciągnięcie chust i przeprowadzenie przy niej całej procedury usługi.
Ale może też oznaczać naukę samego analizowania — i właśnie temu poświęcony jest drugi dzień mojego szkolenia.
Patrzymy na konkretnego człowieka i pytamy: co właściwie widzimy? Z czego biologicznie wynika jego kolorystyka? Co powoduje obserwowaną jasność, nasycenie i charakter barwny? Jaką hipotezę możemy na tej podstawie postawić? Jakiego efektu określonych barw możemy się spodziewać — i dlaczego?
Nie uczę odtwarzania mojego sposobu przeprowadzania usługi, kolejności przykładania chust ani gotowego scenariusza konsultacji. Chcę nauczyć procesu myślenia, dzięki któremu można później pracować z dowolnym narzędziem — albo bez niego.
Wszystko, rzecz jasna, na solidnym fundamencie z biologii i fizyki, bo bez tego „Analiza” to tylko nazwa własna dla usługi opartej na subiektywnych wrażeniach.
A osobie, która zwróciła mi na to uwagę, bardzo dziękuję — opis szkolenia właśnie przeszedł mały remont.
Czasem człowiek siedzi tak głęboko we własnej pracy, że dopiero ktoś patrzący z zewnątrz pokazuje mu, czego właściwie nie dopowiedział! :)
Pytajcie, jeśli coś jest dla was niejasne. Oferta wraz z rozkładem jazdy: sklep.arsenic.pl
Pięknego dnia!