Dzień dobry, Milicz

Dzień dobry, Milicz Najnowsze wiadomości dotyczące naszego pięknego miasta. Informacje, polityka, sport, kultura. Kom

Cytując klasyka: Czy Tobie czasem Chlistun sufit na łeb się nie spadł ?
26/04/2026

Cytując klasyka: Czy Tobie czasem Chlistun sufit na łeb się nie spadł ?

Mijają właśnie dwa lata od momentu, gdy Wojciech Piskozub, z uśmiechem na twarzy i „Dekalogiem” pełnym obietnic w dłonia...
22/04/2026

Mijają właśnie dwa lata od momentu, gdy Wojciech Piskozub, z uśmiechem na twarzy i „Dekalogiem” pełnym obietnic w dłoniach, przejął stery w milickim magistracie. W kampanii słyszeliśmy o nowej jakości, o dialogu i o „wyciskaniu KPO jak cytrynę”. Dziś, w połowie 2026 roku, czas na sprawdzian z rzeczywistości. A ta, jak pokazują puste konta po utraconych dotacjach i rekordowe wotum nieufności, jest dla mieszkańców Milicza wyjątkowo gorzka.
​Jeśli mielibyśmy wskazać symbol tych dwóch lat, nie byłyby to nowe drogi, lecz 15 milionów złotych, które przeszły nam obok nosa. Mowa o dofinansowaniu na Cyklostradę Dolnośląską. Milicz, niegdyś rowerowa stolica regionu, pod wodzą burmistrza Piskozuba stracił szansę na inwestycję cywilizacyjną. Do tej listy dopisać trzeba zagrożone 4 mln zł na „Trasę Złotą” (termin mija w październiku, a budowa nie ruszyła) oraz 4,75 mln zł na żłobek. Zamiast obiecanych 10 dróg rocznie, mamy zapaść. Z budżetu wyparowały remonty we Wziąchowie Wielkim, Sułowie czy Niesułowicach. Sąsiednie gminy wyprzedzają nas w tempie, którego nie nadrobimy przez dekadę.
​Burmistrz zapewniał: „Gmina zainwestuje w małe szkoły”. Dziś mieszkańcy Wróblińca czy Nowego Zamku widzą „inwestycję” na wspak. Zaoszczędzenie 60 tys. zł na autobusach dla dzieci z sąsiednich gmin poskutkowało utratą 350 tys. zł subwencji. To nie zarządzanie – to dewastacja fundamentów. Do tego dochodzi front walki z przedszkolami: spór o „Świat Malucha” i próba skrócenia wakacji w Przedszkolu Samorządowym, wycofana dopiero pod ogromną presją nauczycieli. Nowa władza traktuje oświatę nie jako misję, ale jako pozycję do wycięcia w arkuszu kalkulacyjnym.
​OSiR stał się poligonem niezrozumiałych decyzji. Trzykrotna zmiana prezesa w dwa lata to wynik godny klubu w kryzysie, a nie spółki komunalnej. Wisienką na torcie jest audyt Jana Fuksa za 21 tys. zł – dokument uznany za „subiektywny bełkot”, który musiał zniknąć z BIP-u.
​W tle mamy "cenowy kataklizm" odpadowy. Podwyżka o 50% (43 zł od osoby) to tylko wierzchołek góry lodowej. Przez amatorszczyznę przy przetargu i forsowanie "wigilijnej spółki" (co skończyło się dymisjami w Jarocinie i kontrolą CBA), gmina musi dopłacać do śmieci 5 milionów złotych rocznie. To pieniądze, które nie pójdą na drogi, bo łatają dziurę po nieudolności władzy.
​W urzędzie nie ma pieniędzy na remont ul. Przemysłowej, ale znalazły się na 15-osobowy Wydział Komunikacji Społecznej. To tam schronienie znalazła "ferajna": syn byłej starościny, koledzy i znajomi. Z urzędu odeszło 17 fachowców, a ci, którzy zostali, mówią o atmosferze inwigilacji i "tonie śledczo-tabelkowym". Najbliższe otoczenie burmistrza tworzy osobliwe persony, czego dowodem jest surrealistyczny incydent z oblaniem petenta mlekiem w sekretariacie urzędu. To obraz profesjonalizmu w wydaniu Wojciecha Piskozuba.
​Wszystko o nas – bez nas
​Burmistrz obiecywał transparentność, a przez dwa miesiące ukrywał przed radnymi informacje o odrzuconych dotacjach. Obiecywał dialog, a dziś protestujących mieszkańców nazywa „zmanipulowanymi pionkami”. Finał zobaczyliśmy w czerwcu 2025 roku: wynik 14:2 w głosowaniu nad wotum zaufania. To nie jest zwykła przegrana – to całkowita utrata mandatu moralnego do rządzenia.

​Dziś Milicz stoi przed widmem referendum. Czy stać nas na kolejne lata stagnacji? Dokumenty i fakty są nieubłagane. Wojciech Piskozub udowodnił, że potrafi obiecać wszystko, ale w starciu z realnym zarządzaniem jego "uśmiechnięta amatorszczyzna" zamieniła się w cyniczny regres. Ten pociąg jedzie w przepaść na koszt podatnika. A bilet – jak widać po cenach śmieci i braku inwestycji – jest z miesiąca na miesiąc coraz droższy.

Jeśli myśleliście, że w polityce trzeba mieć stałe poglądy, to Andrzej Nestoruk udziela nam ważnej lekcji: stały powinie...
15/04/2026

Jeśli myśleliście, że w polityce trzeba mieć stałe poglądy, to Andrzej Nestoruk udziela nam ważnej lekcji: stały powinien być tylko... uśmiech na plakacie wyborczym. Przyglądając się samorządowej drodze pana Andrzeja można dojść do wniosku, że stałość przekonań jest zdecydowanie przereklamowana, a fundamentem sukcesu jest czysty polityczny koniunkturalizm.
​Początek przygody z milickim samorządem to start z list Platformy Obywatelskiej (proszę nie regulować odbiorników) a co za tym idzie udzielenie poparcia w wyborach wspólnemu kandydatowi na burmistrza Damianowi Stachowiakowi. Wydawało się, że to solidny fundament na lata, jednak ideały PO najwyraźniej wyblakły, bo w 2010 roku radny odnajduje nową polityczną miłość w KWW Dolny Śląsk XXI Dariusza Stasiaka. Tym razem popiera Pawła Wybierałę – głównego przeciwnika obozu... Lecha.
​2014 rok i kolejne wybory to spektakularny zwrot akcji. Nestoruk zmienia barwy i startuje z komitetu Ziemia Milicka, kierowanego przez... Piotra Lecha. Całą kampanię buduje na krytyce Pawła Wybierały – tego samego, którego cztery lata wcześniej wynosił na piedestał. Współpraca w tym przypadku również nie trwała długo. W 2018 roku radny Nestoruk czuje się na tyle mocny, że pod szyldem PSL sam rusza po najważniejszy fotel w gminie, chcąc zostać burmistrzem. Dostaje wsparcie, także finansowe ze strony przestępcy VAT-owskiego, który po kampanii trafi na ławę sądową. Wynik? Przegrana w pierwszej turze i brutalna weryfikacja snu o potędze.
​2024 rok to powrót do przeszłości. Nestoruk po raz piąty startuje z... piątego (innego) komitetu wyborczego: Milicz Ponad Podziałami. ​Nestoruk ramię w ramię z Pawłem Wybierałą, którego wcześniej zostawił, krytykował i próbował odwołać w referendum. Komitet wystawił kandydata na burmistrza Wojciecha Piskozuba. Najwyraźniej „ponad podziałami” oznaczało tu (chwilowe zapomnienie) dawnych urazów w imię wspólnych interesów i wspólnych wrogów.
​Kilkanaście miesięcy wystarczyło, by historia zatoczyła koło i radny Nestoruk mógł ogłosić, że tylko on ma rację, a reszta świata jest w błędzie, wycofując swoje poparcie dla burmistrza Piskozuba – dokładnie tak, jak robił to wcześniej z Lechem i Wybierałą.
​Przed nami wybory 2029. Z jakiego komitetu tym razem wystartuje mistrz politycznej kalkulacji? Kogo poprze, a kogo później będzie obwiniał, krytykował i próbował odwołać?
​Przyglądając się drodze Nestoruka, wyłania się obraz „wiecznego opozycjonisty”, którego jedynym stałym programem jest krytyka wszystkiego i wszystkich. Ponoć radni Ziemi Milickiej coraz ciaśniej ustawiają swoje krzesła w sali obrad Rady Miejskiej, żeby przypadkiem Nestoruk nie chciał się dosiąść, bo obecnie coraz częściej zerka na ławy opozycji.
Łatwo jest wycofywać poparcie i krytykować z bezpiecznej pozycji radnego, trudniej wziąć realną odpowiedzialność za gminę i jej mieszkańców.

13/04/2026

Wojciech Piskozub „Nic dla was, wszystko bez was” cz.II

Ten film to podręcznikowy przykład, jak NIE POWINIEN zachowywać się ktoś na stanowisku publicznym. A już na pewno nie burmistrz. I to jest właśnie najlepszy przykład, jak piękne hasła typu „nic o was bez was” rozbijają się o rzeczywistość. Na filmie widać wszystko jak na dłoni – burmistrz nie rozmawia, tylko jedzie po mieszkańcu jak po uczniu na dywaniku. Ton chamski, tupet aż wylewa się z ekranu, a to jego „na pewno?”brzmi bardziej jak próba upokorzenia niż jakiekolwiek zainteresowanie odpowiedzią.

Zero klasy, zero pokory, za to 200% arogancji i poczucia wyższości. Wygląda to tak, jakby stanowisko pomyliło mu się z władzą absolutną nad mieszkańcami.
A przecież miało być „nic o was bez was” i wielki dialog z mieszkańcami… No to mamy dialog pełną gębą. Chociaż czasami można byłoby jej po prostu nie otwierać 🤐 🤡Wojciech Piskozub „Nic dla was, wszystko bez was” cz.II

Ten film to podręcznikowy przykład, jak NIE POWINIEN zachowywać się ktoś na stanowisku publicznym. A już na pewno nie burmistrz. I to jest właśnie najlepszy przykład, jak piękne hasła typu „nic o was bez was” rozbijają się o rzeczywistość. Na filmie widać wszystko jak na dłoni – burmistrz nie rozmawia, tylko jedzie po mieszkańcu jak po uczniu na dywaniku. Ton chamski, tupet aż wylewa się z ekranu, a to jego „na pewno?”brzmi bardziej jak próba upokorzenia niż jakiekolwiek zainteresowanie odpowiedzią.

Zero klasy, zero pokory, za to 200% arogancji i poczucia wyższości. Wygląda to tak, jakby stanowisko pomyliło mu się z władzą absolutną nad mieszkańcami.
A przecież miało być „nic o was bez was” i wielki dialog z mieszkańcami… No to mamy dialog pełną gębą. Chociaż czasami można byłoby jej po prostu nie otwierać 🤐 🤡

13/04/2026

Wojciech Piskozub wchodzi na poziom, gdzie trudno to nazwać inaczej niż pluciem ludziom w twarz.

W kampanii klękał przed wyborcami z hasłem „nic o was bez was”, a dziś nawet nie udaje, że kogokolwiek słucha, tylko z wyższością oznajmia: „ja decyduję”, czyli nie po to mnie wybraliście, żebym was pytał o zdanie. To już nie jest hipokryzja. To jest jawne przyznanie: oszukałem was i co mi zrobicie? Cała ta „misja słuchania mieszkańców” okazała się jednorazową ściemą, która zakończyła swój żywot dokładnie w dniu ogłoszenia wyników wyborów. Można powiedzieć była to misja kadencyjna… trwająca do momentu objęcia kadencji.

Teraz nie ma już potrzeby udawać. Teraz można mówić prawdę: że mieszkańcy są potrzebni tylko do wrzucenia kartki do urny, a potem mają się nie wtrącać. A konsultacje społeczne? Jasne, w wersji autorskiej: burmistrz konsultuje decyzje… sam ze sobą, a mieszkańcom zostawia rolę tła. Najlepiej cichego.

Najbardziej uderza jednak ta bezczelna szczerość. Bo wielu polityków przynajmniej próbuje jeszcze udawać dialog. Tutaj nawet tego nie ma. Jest czyste, nieskrępowane przekonanie, że można wszystko: zamykać szkoły, ignorować ludzi i jeszcze im to wprost powiedzieć.Gratulacje.

Naprawdę trzeba mieć odwagę, żeby tak szybko i tak spektakularnie zamienić hasło „nic o was bez was” w „ nic dla was, wszystko bez was”.

Genialny ruch, Panie Burmistrzu! Rzeczywiście, najprostszym sposobem, żeby wiejskie szkoły stały się 'nowoczesnymi centr...
12/04/2026

Genialny ruch, Panie Burmistrzu! Rzeczywiście, najprostszym sposobem, żeby wiejskie szkoły stały się 'nowoczesnymi centrami', jest pozbycie się z nich dzieci. Zakaz dowożenia uczniów z innych gmin to majstersztyk – puste budynki na pewno łatwiej się 'rozwija' na papierze. Gratuluję tempa: od 'perełek na mapie' do 'zbędnego kosztu' w rekordowym czasie. To są właśnie Fakty, a nie mity!”.

09/04/2026

„Małe wiejskie szkoły to dla mnie osobiście bardzo ważny punkt w edukacji najmłodszych. Gmina zainwestuje wszystkie pieniądze, które pozyska z subwencji oświatowej” – te kojące słowa płynęły z ekranów w czasie kampanii wyborczej z ust kandydata na burmistrza, Wojciecha Piskozuba.
Już na etapie obietnic kandydat wykazał się rażącą niewiedzą (lub głupotą), mamiąc wyborców „pozyskaniem” środków z subwencji. Warto przypomnieć, że subwencję oświatową nalicza się automatycznie na podstawie liczby uczniów. To nie jest uznaniowy grant na remont drogi, o który trzeba zabiegać w ministerstwie. W spotach wyborczych brzmiało to jednak dumnie i profesjonalnie, budując wizerunek sprawnego managera.
Dziś mieszkańcy Wróblińca, Nowego Zamku, Czatowic czy Dunkowej przecierają oczy ze zdumienia. Okazało się bowiem, że owo „inwestowanie” i „pozyskiwanie” w wydaniu burmistrza to nic innego jak systemowa likwidacja wiejskich placówek – tych samych, które w kampanii były dla niego „priorytetem”.
​O ile nieznajomość mechanizmów finansowych u kandydata na burmistrza W. Piskozuba było można uznać za „urokliwą amatorszczyznę”, o tyle niszczenie wiejskiej oświaty przez Burmistrza Wojciecha Piskozuba, pod płaszczykiem oszczędności, to już czysty cynizm i wyrachowanie.
Burmistrz zapewnia, że szkoły nie znikną z mapy gminy. Technicznie pewnie ma rację – budynki zostaną. Będą puste, zimne i martwe, ale na mapie będą. Tyle że już bez Waszych dzieci !!! Gratulujemy „odwagi” w realizowaniu obietnic wyborczych. Szkoda tylko, że między obietnicą a rzeczywistością powstała przepaść, której nie zasypie nawet największa ilość kolejnych obietnic (kłamstw), sprostowań i wyjaśnień. A miało być tak pięknie!!!
​Likwidacja małych szkół stała się faktem, a wszystko po to by desperacko ratować budżet gminy, który pod rządami Wojciecha Piskozuba znalazł się na skraju przepaści.

04/04/2026

Zgadnij kto? Zgadnij skąd?
Wojtek życzy Ci wesołych świąt. Nie myśl sobie, że to bajka burmistzcz życzy Ci smacznego jajka.

Premier Donald Tusk podziękował radnej Dorocie Folmer za lata współpracy. ​Dziś odbyło się wyjątkowe spotkanie premiera ...
01/04/2026

Premier Donald Tusk podziękował radnej Dorocie Folmer za lata współpracy.
​Dziś odbyło się wyjątkowe spotkanie premiera Donalda Tuska z radną Dorotą Folmer. Szef rządu złożył osobiste podziękowania za jej wieloletnie zaangażowanie oraz nieustanne wspieranie lokalnych struktur Platformy Obywatelskiej.
​Podczas spotkania Premier podkreślił znaczenie pracy radnej, mówiąc:
​„Szanowni Państwo, serdecznie dziękuję radnej Dorocie Folmer za zaufanie i wieloletnie wsparcie Koalicji Obywatelskiej. Pani działalność to dla nas silny mandat do dalszej pracy na rzecz nowoczesnej i bezpiecznej Polski. Razem udowodniliśmy, że wiara w demokratyczne wartości ma ogromną moc!”

29/03/2026

Adres

Rynek
Milicz
56-300

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Dzień dobry, Milicz umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij