07/07/2026
ZDRAJCY czyli matematyka stołków.
Zachowanie radnego Okonia i jego politycznego sprzymierzeńca, Strzeleckiego, nie jest dziełem przypadku. Po wyborach, znając układ sił w radzie, obaj panowie mieli jeden główny cel: odwołać ze stanowiska Dorotę Folmer i całkowicie odsunąć od władzy P*S, do którego pałają jawną niechęcią.
Gdyby przewrót się powiódł, Okoń miał zająć fotel starosty, a Strzelecki – pozostać na stanowisku przewodniczącego rady, wygodnie sterując z urzędem z tylnego siedzenia. Zamach opóźniał się tylko dlatego, że Strzelecki dostawał od starościny Folmer wszystko, czego chciał – w tym kolejną umowę w powiecie na 8 tysięcy złotych dla swojej ukochanej. Niestety, obaj nie docenili znienawidzonego przeciwnika i cały misterny plan, jak mawiał klasyk, "poszedł w P*Sdu…", sprowadzając niedoszłych spiskowców na powiatowy margines.
Obrazu sytuacji świetnie dopełniają osobiste ambicje i wątki rodzinne. Pani Okoń (zbieżność nazwisk nieprzypadkowa) za sprawą Alicji, miała dołączyć do sekty walczących o prawdę uczciwość i transparentność w zamian za posadę dyrektora, co tłumaczy jej zaangażowanie na Facebooku. Z kolei Strzelecki, traktując Okonia jako swojego "słupa", chciał zapewnić sobie realny wpływ na wszystkie decyzje podejmowane w starostwie. Co za tym idzie – zagwarantowałby sobie, jak i swojej partnerce, Marcie-Krystynie (tej od wojewody), swoisty immunitet i nietykalność. Dzięki temu afery związane z prowadzeniem przez nią Fundacji na Rzecz Ziemi Milickiej nigdy nie ujrzałyby światła dziennego.
Najbardziej paradoksalne w tym wszystkim jest jednak to, że choć Okoń robił wszystko, by odwołać Dorotę Folmer, ta – nieświadoma jego prawdziwych intencji i zakulisowych gier z tamtego okresu – dziś go gloryfikuje. Stawia go za wzór, podkreślając jego rzekomy moralny kręgosłup.
I tak oto powstał kuriozalny polityczny trójkąt, który można trafnie podsumować akronimem SOFa (Strzelecki – Okoń – Folmer). To nazwa wyjątkowo celna w kontekście "matematyki stołków" – ostatecznie w całej tej układance chodziło wyłącznie o wygodne, miękkie miejsce do siedzenia i trzymanie się posad bez względu na okoliczności. Ważniejsze jest przecież mieć a nie być.
Niedoszły starosta Okoń współpracuje dziś byłym przewodniczącym rady Strzeleckim oraz z byłą starostą Folmer, którą obaj jeszcze niedawno chcieli strącić ze stołka, by przejąć władzę w powiecie. Dorota Folmer za swoje polityczne nieszczęścia wini dziś radnych z P*S-u, którzy jak ona mieli stracić władzę i stanowiska, jednocześnie stając ramię w ramię z ludźmi, którzy od początku z zimną krwią kopali pod nią dołki.
Jak widać, w lokalnej polityce wczorajsi zamachowcy bez mrugnięcia okiem wchodzą w rolę wiernych sprzymierzeńców, a ofiara sama zaprasza ich na salony. Bo tam, gdzie zaczyna się "matematyka stołków", kończy się logika i przyzwoitość, a polityczna ślepota staje się najwygodniejszym wyborem i usprawiedliwieniem własnej, bezgranicznej głupoty.