22/05/2024
Zbigniew Płatek (07.06.1950 – 08.05.2024)
Zbyszka poznałem 30 lat temu.
Na pierwsze spotkanie przyszedł z intrygującą walizeczką. Postawił ją obok, na krześle. W pewnym momencie walizka zaczęła dzwonić, budząc mój niepokój.
Zbyszek położył ją na stole, otworzył. W środku znajdowała się telefoniczna słuchawka na skręconym, spiralnym drucie oraz klawiatura do wybierania numerów.
Zbyszek podniósł słuchawkę i zaczął krzyczeć „halo!... halo!”. Dzwoniła księgowa, ale połączenie zostało zerwane. Próba oddzwonienia nie udała się również.
– Ciężko się z tego dodzwonić gdziekolwiek, jeszcze słaba sieć – stwierdził, odkładając słuchawkę i zamykając walizkę.
Patrzyłem na ów gadżet z rezerwą. Pierwszy raz widziałem mobilny telefon w realu, przedtem tylko na filmie.
– Po co zatem z tym chodzisz, skoro jest do niczego? – spytałem (od razu przeszliśmy na „ty”).
– Wiesz, zawsze to poważnie wygląda… – padła odpowiedź.
Mnie to bardziej rozbawiło, niż wzbudziło respekt.
A potem 14 lutego 1997 r. w „promocji walentynkowej” w Erze (obecnie T-Mobile) nabyliśmy nasze pierwsze telefony komórkowe. Dostaliśmy bardzo podobne numery. Ten numer mam do dziś. Zbyszek też, tyle że do śmierci…
Rok 1996. Postanawiamy uratować Konkurs Kalendarzy organizowany dotąd przez EMPiK. Ponieważ obaj nie mamy pojęcia, jak to zrobić, stwierdzamy zgodnie, że nadajemy się do tego jak mało kto…
Dziarsko skaczemy na głęboką wodę.
No i udało się. Jakimś cudem. Trochę wpadek zaliczyliśmy, trochę musieliśmy dołożyć z własnej kieszeni. Nieważne. Vidical ’97 w wilanowskim Muzeum Plakatu okazał się sukcesem (choć trzeba zaznaczyć, że głównie dzięki żonie Zbyszka, Joli, zmarłej w 2011 roku).
A potem było już tylko lepiej.
Zbyszek był zafascynowany kalendarzami. Pamiętam, jak kiedyś filozoficznie stwierdził:
– Zobacz, nie potrzeba żadnych mechanizmów, kół zębatych, energii do zasilania. Wystarczy trochę papieru i można wykonać przyrząd do odnajdywania się w czasie. Czy można wymyślić coś prostszego? To jest magia!...
Lubił też kalendarze jako wydawca, chociaż z uwagi na napięte terminy na finiszu roku było to zajęcie wyjątkowo stresujące. Kilka niezłych (według mnie) prac udało nam się zrealizować wspólnie.
Wspólnie zrealizowaliśmy również 18 edycji Konkursów Kalendarzy VIDICAL, z czego 16 w Muzeum Plakatu w Wilanowie. To kawał czasu, kawał historii. Na którymś ze spotkań podsumowujących spytałem:
– A pamiętasz, jak żeśmy zaczynali i w ogóle nie wiedzieliśmy co do czego?
– Najgorsze, że teraz wiemy niewiele więcej… – rzucił Zbyszek i na chwilę się zamyślił.
W 2014 roku to ja zadecydowałem, że Vidical 2014 będzie tym ostatnim. Zniechęciła mnie stale zmniejszająca się ilość zgłaszanych prac i ich coraz słabszy artystyczny poziom. Czułem, że czas kalendarzy z papieru się kończy…
Zbyszek przyznał mi rację, ale do końca się z nią nie pogodził. Wciąż łudził się, że dobre czasy dla kalendarzy wrócą. Śledził w Internecie poczynania ZoomArtu i niemieckiego Gregora.
Dziś nie ma już ani jednego, ani drugiego. I nie ma Zbyszka. Odszedł 8 maja 2024 roku, miesiąc przed 74. urodzinami (07.06.1950 r.).