17/08/2026
📌CZY SPRZEDAJĄC SWOJE USŁUGI, CZUJESZ SIĘ CZASAMI JAK AKWIZYTOR?
Ostatnio na jednej z facebookowych grup zobaczyłam takie pytanie:
„Ile/ilu z Was czuje się jak akwizytor, próbując sprzedawać swoje usługi?”
I wywiązała się bardzo ciekawa dyskusja.
Jedna osoba napisała, że to bardzo popularny zestaw przekonań, szczególnie wśród osób budujących markę w obszarze rozwoju osobistego.
Ktoś inny zwrócił uwagę na coś, co moim zdaniem jest niezwykle ważne. Czasami problemem nie jest samo sprzedawanie, ale to, czego uczymy się o sprzedaży i marketingu.
Jeżeli ktoś przez wiele miesięcy słyszy, że musi być bardziej widoczny, bardziej przebojowy, bardziej „sprzedażowy”, publikować według określonego schematu, pokazywać idealne życie, idealne wnętrza i idealne zdjęcia, to w pewnym momencie może przestać być sobą.
Padł też bardzo trafny komentarz o tym, że ludzie nie są głupi.
I trudno się z tym nie zgodzić.
Klient naprawdę potrafi wyczuć różnicę między:
„Pokażę Ci, czym się zajmuję, bo wierzę, że mogę Ci pomóc” a
„Muszę Cię jakoś przekonać, że jestem najlepsza, więc będę udawać kogoś, kim nie jestem”.
➡️I tutaj dochodzimy do mojej odpowiedzi na pytanie z grupy:
Ja działając w internecie nie mam z tym problemu.
Pokazywanie tego, czym się zajmuję, mówienie o swoich usługach, edukowanie, publikowanie treści sprzedażowych, przypominanie o ofercie? To dla mnie naturalna część pracy.
Ale...
Wystarczy, że znajdę się na spotkaniu twarzą w twarz z ludźmi albo spotkam znajomych i nagle jest trochę inaczej.
Mam problem z tym, żeby powiedzieć:
„Hej, a może potrzebujesz właśnie moich usług?”
Co ciekawe, wizytówki noszę w dużej liczbie w portfelu.
Czyli jestem przygotowana. Tylko jakoś trudniej je wyjąć i powiedzieć: „To może Ci się przydać”.
I myślę, że wiem dlaczego.
Wyrosłam z handlu i marketingu. Przez lata sprzedawałam różne rzeczy, ale zawsze sprzedawałam coś dla kogoś. Produkt. Usługę.
Rozwiązanie. Pomysł.
A teraz sprzedaję siebie, swoją wiedzę, doświadczenie i sposób pracy. I to robi ogromną różnicę.
Bo kiedy sprzedajesz produkt, łatwiej powiedzieć:
„Ten produkt jest dobry, ponieważ...”
Kiedy sprzedajesz własną usługę, w głowie może pojawić się:
„A co jeśli pomyślą, że się przechwalam?”
„A co jeśli uznają, że jestem nachalna?”
„A może lepiej nic nie mówić i poczekać, aż sami zapytają?”
I właśnie tutaj moim zdaniem zaczyna się prawdziwy problem.
Nie z brakiem umiejętności sprzedaży.
Tylko z przekonaniem, że sprzedaż oznacza narzucanie się.
A przecież można sprzedawać inaczej. Można powiedzieć, czym się zajmujesz. Można pokazać efekt swojej pracy. Można opowiedzieć, komu pomagasz. Można przypomnieć o swojej ofercie.
Można powiedzieć: „Jeżeli masz taki problem, mogę Ci pomóc”.
I zostawić drugiej osobie decyzję.
Bez wciskania. Bez manipulacji. Bez udawania eksperta, którym nie jesteś. Bez tworzenia kolejnej kopii osoby, którą zobaczyłaś na Facebooku.
Bo chyba właśnie tego najbardziej brakuje mi dzisiaj w internecie.
Więcej ludzi, mniej „produktów”. Więcej własnego charakteru.
Więcej prawdziwych historii. Więcej normalnych zdjęć. Więcej własnego języka.
I przede wszystkim więcej odwagi, żeby powiedzieć:
„Tak, mam usługę. Tak, chcę ją sprzedać. I nie oznacza to, że jestem akwizytorem.”
Bo sprzedaż sama w sobie nie jest niczym złym.
Problem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy próbujemy sprzedawać nie swoją usługę, ale wykreowaną wersję siebie.
A jak jest u Ciebie?
Łatwo mówisz innym, czym się zajmujesz i co oferujesz, czy właśnie w bezpośrednim kontakcie pojawia się myśl: „Nie chcę się narzucać”?
Miłego tygodnia!