28/11/2025
Jak długo będziemy w Polsce pić alkohol przy dzieciach?
Wczoraj siedzieliśmy na rodzinnym obiedzie,
pierwszy raz z naszym synkiem.
Dużo radości, śmiechów, opowieści.
Było naprawdę miło.
Do czasu, aż przy stole obok jeden z wujków otworzył wódkę, drugi nalał.
Jeszcze zanim to się stało, moja żona powiedziała delikatnie:
„My nie pijemy przy dziecku, dobrze?
I nie dajemy go nikomu kto pił.”
Skinęli głowami, ale i tak wypili. Nie przy dziecku, po prostu ,,z boku”.
W pewnym momencie jeden z nich podchodzi i mówi:
„Dawaj, wezmę małego na ręce.”
Nie zataczał się, ani nie krzyczał. Nie był agresywny. Tylko po prostu czuć było alkohol.
Powiedzieliśmy spokojnie:
„Nie, nie zgadzamy się.
Nie chcemy, żeby synek czuł zapach alkoholu na sobie.
Wiem, że chcesz dobrze, ale to dla nas ważne.”
W odpowiedzi było:
„Nie przesadzaj. Zawsze tak było i nic się złego nikomu nie stało.”
Czułem, że łamiemy starą tradycję,
alkohol i zabawa z dziećmi.
Chociaż miało nie być alkoholu…
Tu był moment, który znam już dobrze.
Ten moment napięcia przy stole.
Kiedy czujesz na sobie spojrzenia.
Obrażenie i ciszę, która mówi: „Wy to jacyś dziwni”.
Nie zmieniliśmy zdania. Po rozmowie w cztery oczy z żoną uderzyło mnie coś bardzo mocnego:
W Polsce dla wielu ludzi normalne jest pić przy dzieciach.
Normalne jest przytulać je pod wpływem alkoholu.
Jest też normalne to, że dziecko widzi, że ciepło, bliskość i żarty pojawiają się dopiero po kilku kieliszkach.
Ale ja nie chcę, aby mój syn uczył się, że alkohol to, atrybut dorosłości ani przepustka do czułości.
Nie chcę, żeby jego obraz bliskości brzmiał:
„Wujek jest ciepły, kiedy się napije.”
„Dorośli czują się lepiej, kiedy piją.”
W naszym kraju kultura alkoholowa zaczyna się w domu. Nie wtedy, gdy dziecko ma 17 lat.
Tylko wtedy, gdy od małego jest z nami i patrzy, chłonąc świat jak gąbka.
I potem w podstawówce ten, kto wypije więcej piw, jest „kozakiem”.
Bo tak się robi u dorosłych w domu, bo „każdy pije”.
A ja chcę, żeby mój synek wiedział, że, kocham go na sto procent.
I okazuje mu to bez wsparcia procentów.
A Wy jak uważacie? Czy picie przy dziecku to rzeczywiście „nic takiego”?