25/08/2026
Przez lata w marketingu uczono nas jednego: zatrzymaj uwagę odbiorcy jak najdłużej.
Więcej czasu na platformie.
Więcej kliknięć.
Więcej reakcji.
Więcej powrotów.
Dziś coraz częściej zadaję sobie jednak inne pytanie: Gdzie kończy się skuteczny marketing, a zaczyna odpowiedzialność za człowieka po drugiej stronie ekranu?
W USA trwa bardzo ważna dyskusja dotycząca Mety i wpływu mechanizmów platform społecznościowych na stan psychiczny dzieci i młodzieży. Mowa m.in. o infinite scroll, algorytmach rekomendacji, powiadomieniach i rozwiązaniach tworzonych po to, by jak najdłużej zatrzymać nas przy ekranie.
Temat ten jest mi szczególnie bliski.
Od lat pracuję w marketingu i sprzedaży. Doskonale wiem, jak cenna jest uwaga odbiorcy, ale dziś pracuję również z młodymi ludźmi nad cyfrowym dobrostanem i widzę drugą stronę tej samej monety. Dlatego coraz mocniej wierzę, że marketing przyszłości nie może polegać wyłącznie na tym, jak skutecznie zdobyć uwagę. Powinien również pytać, jak jej nie nadużywać.
Nie chodzi o demonizowanie social mediów. Sama korzystam z nich zawodowo każdego dnia. Chodzi o świadomość i o to, żeby technologia była narzędziem, a nie czymś, co przejmuje naszą koncentrację, czas czy poczucie własnej wartości. Możemy wykorzystywać ją do budowania biznesu, relacji, marki osobistej i kariery. Warto umieć też powiedzieć sobie: to ja decyduję, na co przeznaczam swoją uwagę. Być może jedną z najważniejszych kompetencji przyszłości nie będzie już samo zdobywanie informacji. Będzie nią zarządzanie własną uwagą. Mam poczucie, że o tym powinniśmy dziś mówić zdecydowanie częściej.