30/03/2026
Co zrobil mi Rzym?
Rzym mnie rozpędził.
Do wiosny. Do czucia. Do „tu i teraz”.
Nie chodzi o Koloseum.
Nie chodzi o fontanny.
Chodzi o coś, czego nie da się zaplanować.
O momenty, kiedy idziesz ulicą…
i nagle czujesz więcej.
Bardziej. Intensywniej.
Gdzie wszystko dzieje się inaczej.
Historia nie jest zamknięta w muzeum.
Ona oddycha. Jest w ścianach, w kamieniach, w powietrzu.
Czujesz, że jesteś tylko chwilą…
a jednocześnie częścią czegoś większego.
W Watykanie, wśród tłumów ludzi, znalazłam ciszę. Taką, która nie zatrzymuje,
ale pozwala usłyszeć siebie z głębi.
Przy kawie - czas.
Przy kolacji - obecność.
Przy rozmowach - prawdę.
I ich „piano piano”…
które nie oznacza wolniej.
On oznacza: pełniej i głębiej.
Rzym mi coś przypomniał.
Że życie nie czeka.
Że warto je brać takim, jakie jest.
Że najpiękniej smakuje… kiedy naprawdę w nim jesteś.
Dziękuję i za cudowne towarzystwo, pokazanie nam wszystkich smacznych zakątków Rzymu, za gościnę w za klimat, rozmowy i serce, które tam czuć już od progu.
Dziękuję też wszystkim ludziom, których spotkałyśmy po drodze- za rozmowy,
za uśmiechy, za energię, za tę piękną multikulturowość, która nadaje Rzymowi kolory, jakich nie da się uchwycić na zdjęciach.