26/04/2026
Coraz częściej widzę na grupach na Facebooku posty właścicieli firm z pretensjami, że pracownicy — fryzjerki, kosmetyczki, recepcjonistki, kasjerki — „nie prowadzą im social mediów”, nie wrzucają relacji, nie publikują postów, nie pokazują swojej pracy na firmowych profilach.
I szczerze? To jest bardzo niepokojący trend.
Jeśli zatrudniasz fryzjerkę, zatrudniasz ją do świadczenia usług fryzjerskich. Jeśli zatrudniasz sprzedawcę, to do sprzedaży. Nie do bycia jednocześnie content creatorem, copywriterem, fotografem i social media managerem.
Prowadzenie social mediów to nie jest „dodatkowa drobnostka”, którą pracownik ma robić z automatu między klientami.
To jest osobna kompetencja. Osobna usługa. Osobna praca.
Jeśli w zakresie obowiązków nie zostało jasno ustalone tworzenie treści do social mediów, a tym bardziej nie przewidziano za to dodatkowego wynagrodzenia — nie można oczekiwać, że pracownik będzie wykonywał taką pracę bezinteresownie.
Mam wrażenie, że wielu osobom zaczęło się wydawać, że każdy pracownik z telefonem ma z automatu robić marketing firmy.
Nie. Tak to nie działa.
I warto powiedzieć to głośno: wrzucanie postów, rolek, relacji, budowanie obecności marki — to jest praca, za którą normalnie płaci się specjalistom.
Dla zobrazowania: nawet obsługa polegająca na publikacji jednego posta tygodniowo może być osobno wycenianą usługą. Firmy płacą za to freelancerom, agencjom i social media managerom konkretne stawki.
Nie oczekujmy od ludzi, że będą wykonywać swój zawód i równolegle za darmo robić marketing.
A właścicieli firm zachęcam: zanim uznacie, że pracownik „powinien wrzucać posty”, sprawdźcie, ile kosztuje zatrudnienie osoby od social mediów. To często otwiera oczy.
Jestem ciekawa, czy też obserwujecie ten trend?