01/06/2026
Chamstwo, błędy i polityczna frustracja. Oto świat Sokołowskich Memów
Po Krakowie zrobiła się moda na referenda. Moda, która nie ma nic wspólnego z prawdziwą obywatelskością, a wszystko z polityczną desperacją. Gdy P*S stracił władzę, nagle odkrył, że samorządy można podpalać od środka – nie programem, nie rozmową, lecz plebiscytem gniewu. W Krakowie zaczęło się od insynuacji, potem od krzyku, a na końcu od próby wmówienia mieszkańcom, że to oni chcą rewolucji. Teraz ten sam scenariusz próbuje się przeszczepić do mniejszych miast. I tak, jak wirus, dotarł również do Sokołowa Podlaskiego.
Tyle że w Sokołowie nie ma żadnego komitetu, żadnej inicjatywy obywatelskiej ani podpisów. Jest za to internetowa szczekaczka – strona „Sokołowskie MEMY”. Profil, który od dawna nie ma nic wspólnego z satyrą. To nie jest humor, nie ironia i nie konstruktywna krytyka. To prymitywna, rynsztokowa propaganda, która sączy się codziennie jak toksyna. Hejt, chamstwo, insynuacje, personalne docinki i obraźliwe komentarze – wszystko podlane sosem taniej sensacji.
Do tego dochodzi poziom językowy, który woła o pomstę do nieba. Błędy ortograficzne tak rażące, że mógłby się ich wstydzić uczeń wczesnych klas podstawówki. Składnia na poziomie szkoły podstawowej, interpunkcja nieistniejąca, styl tak prymitywny, że trudno uwierzyć, iż ktoś dorosły podpisuje się pod tym świadomie. To nie satyra, to lingwistyczna katastrofa, która sama w sobie powinna dyskwalifikować zarówno autorów, jak i wiernych odbiorców tego przekazu jako poważnych uczestników debaty publicznej.
To na pewno nie jest głos mieszkańców.
To jest głosik frustratów, którzy działają pod dyktando tych, którzy nie potrafią pogodzić się z utratą wpływów.
Tymczasem w realnym Sokołowie dzieje się więcej niż przez ostatnie lata poprzedniej kadencji. Miasto pozyskuje konkretne środki finansowe – nie memiczne. Jest finansowanie na dokończenie pływalni, potężny zastrzyk na Centrum Usług Społecznych. W ciągu dwóch lat zrobiono więcej niż przez całą końcówkę poprzednich rządów: nowe nawierzchnie na głównych arteriach, inwestycje drogowe, które wreszcie wyglądają jak XXI wiek. SOK działa jak dobrze naoliwiona maszyna – koncerty, pikniki, wydarzenia, kultura, która wreszcie żyje, a nie wegetuje.
I wygląda na to, że to dopiero początek. W drodze są kolejne inwestycje, środki i imprezy, które mają szansę wyciągnąć miasto z marazmu. Sokołów wreszcie zaczyna oddychać pełną piersią. W memicznej narracji tego jednak nie zobaczysz. Bo memy nie służą do pokazywania faktów – służą do szczucia.
Referendum odwoławcze to jednak nie mem. To nie obrazek z podpisem i nie ironiczny komentarz. To procedura prawna, która wymaga podpisów, frekwencji i realnego poparcia – nie wirtualnej piany pod postem. W Polsce większość takich referendów kończy się nieważnością, bo ludzie mają ważniejsze sprawy niż uczestniczenie w politycznych igraszkach przegranych środowisk.
W tym całym festiwalu chamstwa pojawił się jednak głos, który wybrzmiał inaczej. Pani radna Wioleta Strzała, jedna z nielicznych osób, które nie boją się powiedzieć głośno, że granice zostały przekroczone, stanęła w obronie burmistrzyni. Nie dlatego, że musi, ale dlatego, że ktoś w końcu musiał nazwać rzeczy po imieniu: to, co robią administratorzy profilu, to nie satyra, tylko hejt w czystej postaci. Nie krytyka, lecz personalna nagonka. Nie troska o miasto, tylko polityczna zemsta.
Sokołów Podlaski nie jest Krakowem i nie musi powtarzać krakowskiego scenariusza. Nie musi dać się wciągnąć w memiczne wojny, których jedynym celem jest osłabienie zaufania do lokalnej władzy i stworzenie wrażenia, że „coś się wali”. Nic się nie wali. Wręcz przeciwnie – wreszcie zaczyna się budować.