Mateusz Winkler - profesjonalny copywriter

Mateusz Winkler - profesjonalny copywriter Zwiększam sprzedaż tekstem, serio!

"Treści AI nie działają"Jeśli tworzysz i publikujesz teksty w 100% za pomocą AI, to wcale się temu nie dziwię.Problemem ...
22/01/2026

"Treści AI nie działają"

Jeśli tworzysz i publikujesz teksty w 100% za pomocą AI, to wcale się temu nie dziwię.

Problemem nie jest sama technologia, ale Twoja perspektywa związana z jej wykorzystaniem.

Jeżeli cały proces oddajesz w "ręce" takiego czy innego narzędzia - nie możesz oczekiwać, że zrobi coś lepiej, niż średnia. Bowiem jego zadaniem z założenia jest uśrednianie wyników.

Dlatego:

Zamiast generować tekst z AI, zacznij tworzyć przy pomocy AI.

Jasne, będzie to wymagało od Ciebie większego zaangażowania.

Ale spójrzmy prawdziwe w oczy.

Chyba lepiej mieć kilka tekstów, które faktycznie działają, niż milion, które nie robią nic.

"Tekst napisany w 5 sekund przez robota, jest czytany przez 0 sekund przez człowieka"Tworzenie treści przy pomocy AI moż...
20/01/2026

"Tekst napisany w 5 sekund przez robota, jest czytany przez 0 sekund przez człowieka"

Tworzenie treści przy pomocy AI może odbywać się na 2 sposoby:

1. Wrzucasz prompta, otrzymujesz tekst i publikujesz. Wówczas Twoje wyniki (z dużym prawdopodobieństwem) trafnie opisuje powyższy cytat.

2. Tworzysz bazę wiedzy i wytyczne, content plan, generujesz strukturę, edytujesz, tworzysz do niej tekst i redagujesz, sprawdzasz merytorycznie i dopiero wtedy publikujesz.

Z mojego doświadczenia wiem, że taka zmiana perspektywy z pkt 1 na 2 sprawia, że wyniki przestają być losowe (na zasadzie, czasami się uda, a czasami nie). Zamiast tego - stają się powtarzalne.

Po czym poznać, że za treścią stoi AI, a nie Twój ulubiony autor?Odpowiadając: nie, wcale nie chodzi o wstawianie "-" za...
15/01/2026

Po czym poznać, że za treścią stoi AI, a nie Twój ulubiony autor?

Odpowiadając: nie, wcale nie chodzi o wstawianie "-" zamiast "—" i odwrotnie.

Oznakami, po których poznaję, że dany twórca posłużył się sztuczną inteligencją i prawdopodobnie nie zaprzątał sobie głowy jakąkolwiek redakcją, są:

1. Konstrukcje typu "To nie ..., to...".

Przykłady:

To nie sprint, to maraton.

To nie science-fiction, to rzeczywistość.

To nie opcja, to konieczność.

Tego typu charakterystycznych konstrukcji jest oczywiście znacznie więcej. Tutaj po prostu posłużyłem się tą najbardziej popularną.

2. Zbyt kwieciste zdania. Pełne metafor, rozbudowanych porównań itp.

Wiecie - takie, nad którymi trzeba pomyśleć i których nie powstydziłby się znany autor książek. Jednak jakimś cudem trafiają do social mediów :)

3. Zbyt mądre i zbyt trafne spostrzeżenia.

Macie czasami tak, że czytacie 1 post i uważacie, że jego autor jest naprawdę bystry? Potem natrafiacie na drugi, który brzmi dziwnie podobnie, a dalej trzeci, czwarty, piątych? Każdy innego autora, ale każdy o bardzo zbliżonej tematyce, konstrukcji i przekazie?

Jasne, to może być zwykły zbieg okoliczności. Jednak doświadczenie podpowiada, że w większości przypadków stoi za tym zagraniczny autor i AI (wykorzystane do przepisania jego myśli).

P.S. Jeżeli znacie inne symptomy i chcecie się nimi podzielić - sekcja komentarzy należy do Was :)

Marketingowa porada na 2026(dla publikujących w social mediach)Jeśli tworzycie treści przy pomocy AI - dodajcie do swoje...
12/01/2026

Marketingowa porada na 2026

(dla publikujących w social mediach)

Jeśli tworzycie treści przy pomocy AI - dodajcie do swojego prompta to:

"Pisz jak człowiek. Nie używaj dziwnych metafor. Nie stosuj porównań. Nie wymyślaj historii, które nigdy nie miały miejsca."

Dlaczego?

Bo w ten sposób Wasze treści nie będą wyglądały tak samo.

Fakt, że tekst generowany przez AI wygląda przyzwoicie, to jeszcze wcale nie znaczy, że jest dobry.

Dla laika - może tak.

Ale osoba, która zna tę technologię, chociaż kilka miesięcy - jest w stanie dostrzec te same schematyczne treści dosłownie z kilometra.

Marketing 2026 w pigułce:Milion asystentów i agentów do tworzenia contentu.Zero chętnych do czytania.Czy tak będzie wygl...
08/01/2026

Marketing 2026 w pigułce:

Milion asystentów i agentów do tworzenia contentu.

Zero chętnych do czytania.

Czy tak będzie wyglądał ten rok?

(ten tekst w krótszej formie przyjął się jako komentarz, więc może powtórzy swój sukces jako osobny, ale bardziej rozwinięty post ;))

Dziesiątki, setki albo miliony agentów AI do wszystkiego.

Począwszy od szukania i wymyślania tematów.

Poprzez research i tworzenie contentu.

Aż po jego publikację, a dalej - wchodzenie w interakcję z czytelnikami. Tak, są tacy, co nawet wykorzystują technologię to tworzenia sztucznego tłumu.

Wszystko na pół- albo full autopilocie.

Żeby nie było. Samo korzystanie z narzędzi jest spoko. Byłbym hipokrytą, jeśli napisałbym, że jest inaczej.

Przyspiesza i ułatwia pracę. A wielu pozwala przebić barierę, przez którą w ogóle nie byli w stanie tworzyć contentu.

Problem zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy robić "byle więcej, byle szybciej".

W efekcie zarówno tu (w social mediach), jak i w całej sieci, mamy wysyp "twórców" piszących nie tylko TO samo, ale również TAK samo.

Dla tych, którzy tak robią i myślą, że tego nie widać.

Zła wiadomość: widać i to cholernie dobrze.

"AI nie kłamie. Po prostu nie ma nic do powiedzenia"Mądre słowa?Dla mnie - tak. Szkoda, że nie moje ;)Bo zobaczcie:Wrzuc...
08/12/2025

"AI nie kłamie. Po prostu nie ma nic do powiedzenia"

Mądre słowa?

Dla mnie - tak. Szkoda, że nie moje ;)

Bo zobaczcie:

Wrzucacie prompt do ChatGPT, Claude czy jakiegokolwiek innego modelu.

Dostajecie odpowiedź, która wygląda całkiem "zgrabnie", myślicie "super, mam gotowy tekst - można publikować".

No nie, nie można. Tzn. nikt Wam nie zabroni, ale warto wiedzieć, że da się to zrobić lepiej.

Weźmy na przykład wpis blogowy.

Problem w tym, że coś, co dla laika wygląda na merytoryczny tekst, w praktyce jest zwykłą papką.

Wymiksowanym contentem z tysięcy, a może i milionów podobnych tekstów, które AI już przemielił, przetrawił i... sami wiecie co.

Bo AI nie tworzy, ale odtwarza. Szybko, tanio, względnie poprawnie.

Nie stworzy ani jednego, który "coś" wniesie.

Dlatego najlepsze "combo" to człowiek + AI.

Pierwszy wie, CO chce powiedzieć, PO CO i KOMU to mówi. Drugi (drugie?) - sprawia, że pisanie staje się szybsze, łatwiejsze i przyjemniejsze.

To chyba idealny temat na piątek.Aleksandra Przegalinska opublikowała wpis, w którym informuje, że na pewnej stronie (bl...
05/12/2025

To chyba idealny temat na piątek.

Aleksandra Przegalinska opublikowała wpis, w którym informuje, że na pewnej stronie (blogu) pojawił się kłamliwy artykuł na jej temat.

Nie jestem ani prawnikiem, ani specem od ochrony danych. Dlatego skupię się na tym, na czym (chyba :)) się znam.

Jak takie strony działają “od kuchni”?

Według moich obserwacji cały schemat przedstawia się mniej-więcej tak:

1. Delikwent stawia sobie prostą stronę na gotowym szablonie Wordpressa. Dla wprawionej osoby cała konfiguracja, zakup domeny i uruchomienie zajmuje max 1 - 2 godziny.

2. Buduje (lub kopiuje już wcześniej przygotowany) automat, który generuje automatyczne wpisy blogowe - z AI, rzecz jasna.

3. Codziennie publikują się kolejne wpisy. Bez weryfikacji, bez redakcji, na pełnym automacie. Bo niby po co coś sprawdzać?

4. Dane na temat właścicieli strony, jej administratorów itp. są zazwyczaj zmyślone. Natomiast domena / hosting - kupione w taki sposób, aby ciężko było dotrzeć do ich właściciela.

W przypadku, który teraz omawiam, cały regulamin “stoi” na imieniu i nazwisku oraz popularnym adresie z Warszawy. Leems legit ;)

Pewnie zapytacie, po co takie coś się robi?

Odpowiadam: dla kasy, oczywiście.

Takie “serwisy contentowe“ powstają po to, aby: budować widoczność w Google, generować ruch, a następnie go monetyzować. Zazwyczaj sprzedając linki lub (rzadziej) - dodając reklamy.

Czy to etyczne? Nie.
Czy opłacalne? Nie mam dostępu do konta tego “biznesmena”. Jednak patrząc po widoczności serwisu (ponad 2000+ fraz w TOP10) - obstawiam, że tak.

Pytanie, czy coś z tym zrobimy? Czy przejdziemy z takimi akcjami do porządku dziennego?

“Coś mi tu śmierdzi”, czyli... Jak rozpoznać ofertę, która jest za dobra, aby była prawdziwa? I w 99% przypadków właśnie...
27/06/2025

“Coś mi tu śmierdzi”, czyli...

Jak rozpoznać ofertę, która jest za dobra, aby była prawdziwa? I w 99% przypadków właśnie tak jest.

Po pierwsze - nierealne wyniki.

W Polsce, gdzie większość społeczeństwa marzy o zarabianiu średniej krajowej - praktycznie wszyscy “guru” obiecują ogromne pieniądze.

10, 15, 50k? W tydzień albo miesiąc? PHI! Żaden problem.

Po drugie - palmy i egzotyka w tle.

Nie wiem, czy uczą ich tego na jakichś specjalnych szkoleniach, ale praktycznie każdy musi występować na w lokalizacjach, które od razu kojarzą się z bogactwem. No po prostu musi ;)

Po trzecie - strona www zrobiona na kolanie.

To znak rozpoznawczy - chociaż tutaj muszę zaznaczyć, że prawdziwi eksperci też często takie mają. W skrócie - ich strony internetowe bardziej przypominają notatki w Wordzie.

”Chcesz mi powiedzieć, że zarabiasz dziesiątki tysięcy złotych na konsultacjach i szkoleniach, ale nie stać Cię na wydanie 5 - 10k na porządną stronę. No tak, to takie oczywiste ;).”

Po czwarte - łatwość wdrożenia.

Wszystko jest dla nich banalnie proste i do wdrożenia "ot tak". Wcale nie musisz mieć doświadczenia, nabywać umiejętności itp. Wystarczy, że skorzystasz z ich usług / kupisz szkolenie itp.

Po piątek - sekretna technika.

Poznali największe tajniki marketingu i sprzedaż, dzięki którym zarabiają miliony. Jednak nie są aż tak pazerni i chętnie się z Tobą podzielą. Oczywiście, za "drobną" opłatą - jakieś 997 zł ;)

Co jeszcze jest dla Was sygnałem, że dana oferta jest zbyt piękna, aby była realna? Dajcie znać.

25/06/2025

Miałem ogromną przyjemność wystąpić w podcaście Piotrka.

Duma tym większa, że to 100 odcinek :)

Zapraszam do odsłuchania!

P.S. Wiecie, że to moje pierwsze takie wystąpienie? Siedzę w branży już ładnych parę lat, a dopiero w tym roku przełamałem się, aby nie tylko pisać, ale również coś powiedzieć.

Od razu przepraszam za ewentualne niedociągnięcia z mojej strony. Wiecie - trema, stres i takie tam ;)

"Nie możemy o tym pisać na blogu / social mediach / newslettera, bo konkurencja podejrzy i zrobi to samo"Ok… a co się st...
14/05/2025

"Nie możemy o tym pisać na blogu / social mediach / newslettera, bo konkurencja podejrzy i zrobi to samo"

Ok… a co się stanie, jeśli Twoja firma tego nie zrobi?

Ile kosztuje ją brak działania lub niewykorzystywanie pełnego potencjału, jaki daje produkcja i dystrybucja treści?

Rozumiem, że takie obawy mogą paraliżować.

W praktyce większość konkurentów nie zrobi z tym nic albo zrobi to, ale… zdecydowanie za późno.

Na tyle późno, że zdążysz wypracować sobie solidną przewagę, a potem - tylko ją powiększać.

Moja rada: nie rób (czytaj: nie ograniczaj) swojego marketingu z myślą o konkurencji.

Rób go z myślą o odbiorcach (klientach).

Czego absolutnie NIE znoszę w pracy nad treściami?(ale mimo wszystko muszę to robić - prawie codziennie)Myślę, że wielu ...
12/05/2025

Czego absolutnie NIE znoszę w pracy nad treściami?
(ale mimo wszystko muszę to robić - prawie codziennie)

Myślę, że wielu content marketerów ma podobnie.

Żeby nie było - uwielbiam content marketing. Tym, czego nie lubię, jest sprawdzanie tekstów pod kątem błędów.

Wiecie, jak to jest.

Wydaje Wam się, że napisaliście wszystko na tip-top, bo "w Wordzie nie ma żadnych podkreśleń na czerwono".

Ale… gdy zaczynacie czytać, nagle okazuje się, że treści zawierają literówki, błędy gramatyczne itp. Naturalnie - takie, których nie “widzi” autokorekta w Wordzie :)

Poprawki potrafią zabrać mnóstwo czasu, a mimo tego - i tak często nie uda się “wyłapać” wszystkich błędów.

Co zrobiłem, aby odrobinę to sobie ułatwić?

Tutaj nie będzie zaskoczenia, bo… zaprosiłem do współpracy AI (a w moim przypadku Claude w wersji 3.7).

Gdy uważam, że dany tekst na stronę, artykuł blogowy, wpis w social media itp. jest skończony - wrzucam go do narzędzia wraz z odpowiednim promptem.

Następnie otrzymuję całą listę elementów, które trzeba lub można poprawić.

Oczywiście, rozwiązanie nie jest idealne. Jednak śmiało mogę powiedzieć, że rozwiązuje problem literówek oraz błędów gramatycznych, które bardzo trudno dostrzec “gołym okiem”.

Wskazówka: po wprowadzeniu pierwszych poprawek - polecam “przepuścić” taki tekst jeszcze 1x albo 2x.

AI bardzo często nie dostrzega wszystkich błędów od razu.

P.S. Jeśli ktoś chce zobaczyć prompt, z którego korzystam - dajcie znać.

Adres

97/200
Tomaszów Mazowiecki

Telefon

+48507708626

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Mateusz Winkler - profesjonalny copywriter umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Mateusz Winkler - profesjonalny copywriter:

Udostępnij