26/01/2022
💬 Kilka ostatnio przeprowadzonych audytów nasunęło mi myśl, że w polskim ( i nie tylko ) e-commerce przydałby się projekt pokroju Kuchennych Rewolucji. Otwierający oczy, zwracający uwagę na to co faktycznie istotne, takie delikatne przebudzenie.
📌 Dlaczego?
Firmy są gotowe płacić nawet spore pieniądze za audyt kampanii właśnie w niej upatrując powodów niskiej sprzedaży. Finalnie jednak w większości przypadków stwierdzam, że kampanie działają całkiem sprawnie, zmiana opiekuna nie jest konieczna a jeśli chce się zwiększyć sprzedaż i poprawić wyniki trzeba wziąć się w końcu do pracy zamiast szukać powodów na zewnątrz.
📌 Co w takim razie boli mnie w sektorze e-commerce?
⛔️ Niedopracowana strona produktu. Brak podstawowych informacji, brak języka korzyści, brak rozbudowanego opisu, średniej jakości zdjęcia, brak informacji o koszcie dostawy, mało przyjazne ułożenie elementów.
⛔️ Brak przemyślanego systemu podpowiedzi. Klient szuka spodni jeansowych, ogląda spodnie jeansowe, podpowiadamy mu skarpety w sytuacji, gdy nie kupił jeszcze spodni po które przyszedł. O ile w ogóle takie podpowiedzi w sklepie funkcjonują bo nadal regularnie zwracam na to uwagę.
⛔️ Więcej kategorii niż produktów. Kategorie z zaledwie 2-3 produktami, wiele kategorii pustych. Z drugiej strony kategorie, w których przejść muszę 15 podstron by znaleźć interesujący mnie produkt.
⛔️ Konieczność rejestracji przy zamówieniu. Coraz rzadziej spotykany element ale czasem... muszę się naszukać by dokonać zakupu bez zakładania konta w sklepie.
⛔️ Niedopracowane nazwy i opisy produktów. Zazwyczaj wina opiekuna kampanii, który zaczyna działać z kampanią produktową aby jak najszybciej wystawić fakturę, co skutkuje mało precyzyjnym ruchem.
⛔️ Brak możliwości dodania produktu do koszyka już z poziomu kategorii, listy produktów. Szczególnie w sytuacji, gdy klient chce zrobić większe zakupy a my zmuszamy go do odwiedzenia kart produktowych każdego z nich.
🟩 Te wszystkie elementy sprawiają, że nawet najlepsza kampania Google Ads czy Facebook Ads nie przyniesie nam oczekiwanych rezultatów. Regularnie słyszę jednak, że "ktoś przecież coś kupi", "konkurencja ma brzydszy sklep", "przecież jak klient chce coś kupić to sobie poszuka". Niestety, nie poszuka.
💬 Jakie jeszcze elementy przeszkadzają Wam w sklepach internetowych? Co sprawia, że rezygnujecie z zakupu?
💬 A może sami prowadzicie sklep i podpowiecie jakie zmiany sprawiły, że wyniki zaczęły się zauważalnie poprawiać?