31/10/2025
📖 Czy warto dalej blogować? A może czas na cyfrowy detoks?
Ostatnio dostałem maila od Neila Patela, w którym z pasją przekonuje, że rezygnacja z blogowania to cyfrowe samobójstwo.
W skrócie: jego zespół przeanalizował 20 firm — połowa dalej blogowała, połowa przestała. Wyniki? Blogujący mieli +85,8% więcej ruchu z LLM-ów (czytaj: AI), +9,1% wzrostu przychodów.
Ci, co zrezygnowali, stracili 39,7% ruchu z SEO i zaliczyli -10,4% w przychodach.
Brzmi jak wyrok, prawda?
Ale hola hola, zanim rzucisz się do WordPressa i zaczniesz pisać o „10 sposobach na lepszy poranek” — mam dla Ciebie mały twist.
Znam klienta, który zrezygnował z blogowania, przestał publikować na YouTube, a jego konto bankowe wygląda jak numer telefonu do NASA. Miliony. Bez contentu. Bez SEO. Bez „hej kochani, dziś opowiem Wam o mojej porannej rutynie”.
Więc nie, to nie jest prawda objawiona. Blogowanie nie jest magicznym zaklęciem, które otwiera sejfy. Ale…
Może gdyby dalej publikował, zarabiałby jeszcze więcej? Może jego marka byłaby jeszcze silniejsza? Może AI poklepałoby go po plecach i powiedziało: „Dzięki za świeży content, stary
wyjadaczu”.
Blogowanie ewoluuje. To nie jest już tylko pisanie dla Google’a. To sygnał dla AI, że żyjesz, oddychasz i masz coś do powiedzenia. A AI lubi świeże mięso — znaczy, świeże dane, znaczy świerzą treść.
Więc jeśli masz bloga, nie kasuj go w przypływie jesiennej melancholii. Może nie musisz pisać codziennie. Może wystarczy raz na miesiąc. Ale daj znać światu (i AI), że jesteś tu i masz coś do powiedzenia.
A jeśli nie masz bloga? Spoko. Można zarabiać bez niego. Ale wtedy musisz mieć coś innego, co robi hałas. Reklamy, social media, podcasty, taniec na TikToku — cokolwiek działa.
Na koniec wrzucam infografikę od Neila. Fajna, kolorowa, wygląda jakby ją robił ktoś, kto zna się na rzeczy. Ale pamiętaj — to nie jest wyrocznia. To tylko dane. A dane są jak przyprawy — dobre, ale nie zastąpią mięsa.
Niech wysokie dane bedą z Tobą
Kamil K.