12/06/2023
🌇 Przeczytajcie dziś naszą rozmowę z Pawłem Kłudkiewiczem, autorem „Hoża, moja ulica” (Schulewicz Publisher), która otrzymała nominację do naszej Nagrody w kategorii książka o tematyce warszawskiej 🌇
🚩 Co było inspiracją do napisania nominowanej książki?
◾„Hoża to stolica Warszawy” – najczęściej trzymałem się tego zdania, będącego prywatnym żartem, inspiracją i motywacją jednocześnie. Nie ma to wyrażać żadnej lokalnej dumy-pychy. Raczej chodzi mi o to, że być może jak w przypadku fraktali, zgłębienie fragmentu wystarczy za opis całego miasta. I moja ulica jest chyba właśnie takim warszawskim pars pro toto, fragmentem za całość. Hoża to ulica drugoplanowa, można ją sobie wyobrazić gdzieś na osi pomiędzy Sejmem a Dworcem Centralnym, ale wydaje mi się taką właśnie przestrzenią. I w tym właśnie miejscu możliwa jest zupełnie treściwa opowieść o warszawskich przygodach z architekturą, obyczajach, literaturze i codzienności w ciągu zaledwie 20-minutowego spaceru.
🚩 Co najbardziej lubi Pan w swojej książce? Może ma Pan jakiś ulubiony fragment?
◾ Chyba cieszę się, że zdecydowałem się wpleść w treść książki różne moje prywatne ulotności: opis czerwcowego parku, widoku za oknem, procedurę składania prania ze stojaka czy przemykania się zimową ulicą, gdy PKiN znika w smogu. Myślę, że lubię też swój opis warszawskiej ulicy lat 20 XXI wieku, nazwałem to w tekście skryptem dla scenografa („Y, Widok Epoki”).
„Po czym widać, że to ulica z pierwszej ćwierci XXI wieku? Domy, moda, fryzury, oprawki okularów – z tego trudno wnioskować, panuje zupełny eklektyzm. Skrypt dla scenografa byłby raczej pełen drobiazgów: odsłanianie kostek zimą, szare dresy jako strój pół-elegancki, różowe włosy u dziewczyn, męskie pozy na dandysów, przystrzyżone brody. Jakieś drobne wynalazki: białe kabelki od słuchawek, bawełniane biotorby, sznurkowe plecaki, maty do jogi, tatuaże, piercing. Cienkie puchowe kurtki. Bidony z wodą. Na pewno widok telefonu w dłoni. Telefon czytany, telefon robiący zdjęcia, wszechobecny telefon. Ludzie z kawą na wynos, kofeina to używka epoki. Zaokrąglone samochody w nudnych zgaszonych kolorach. Ludzie na elektrycznych hulajnogach. Coraz mniej kundelków, sporo mopsów. A poza tym – ludzie i sprawy, tak samo, jak zawsze.”
🚩 Gdyby miał Pan wymienić najważniejszą dla siebie książkę, to co by to było?
◾ Wracam co kilka lat do „Lotu nad kukułczym gniazdem” Kena Keseya. Ostatni mój powrót, miał miejsce w aurze pandemicznego lockdownu, miałem wtedy 43 lata, i jak zawsze ta niewielka powieść okazała się wspaniała. Chyba główne pytanie, z jakim zostajemy po lekturze to: w imię czego pozwalamy, aby ten w sumie dosyć przyjemny świat (a piszę to mając za oknem słoneczny warszawski maj i szykuję się już trochę na rower) zamieniał się w jeden wielki kołowrót neuroz i przemocy? Siostra Ratched to przecież dokładny rysopis Putina, która chyba świetnie też odnalazłaby się w niejednym januszexie czy na uczelni. Na szczęście jest zawsze ktoś taki jak Randle Patrick McMurphy – prosty, żywy, pozytywny; czasem trudno jest wygrać – ale wierzgać trzeba.