19/05/2026
Pytanie do marketingowców i właścicieli firm:
Ile logotypów w Waszej sekcji „Zaufali nam” ma pod sobą realną, pisemną zgodę na użycie?
Ile case studies z wynikami — osobny zapis na pokazanie, a nie „klient powiedział że ok”?
Ile twarzy z kampanii employer brandingowej — zgodę, która faktycznie obejmuje kanały, w których te materiały chodzą?
Nie „dogadaliśmy się”. Nie „zawsze tak robiliśmy”. No nie „przecież współpracujemy, to oczywiste”.
Tylko: konkretny zapis w umowie albo mail z wyraźnym „tak, możecie”.
Firmy wiedzą, że social proof sprzedaje. Chcą chwalić się klientami, realizacjami i zespołem — i słusznie.
Ale większość robi to na jednym fundamencie: ogólny paragraf w umowie, którego nikt nie czytał.
To działa dokładnie do momentu, w którym przychodzi 𝐦𝐚𝐢𝐥: „𝐏𝐫𝐨𝐬𝐢𝐦𝐲 𝐨 𝐮𝐬𝐮𝐧𝐢ę𝐜𝐢𝐞 𝐧𝐚𝐬𝐳𝐞𝐠𝐨 𝐥𝐨𝐠𝐨 𝐢 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐢𝐜𝐡 𝐦𝐚𝐭𝐞𝐫𝐢𝐚łó𝐰 𝐨 𝐰𝐬𝐩ół𝐩𝐫𝐚𝐜𝐲”.
Napisałam o tym wpis. I im więcej rozmawiam z firmami, tym bardziej wiem, że to jest jeden z tych tematów, o którym wszyscy wiedzą, że powinni ogarnąć — i nikt nie ogarnął.
W artykule: trzy reżimy ryzyka (logo, case study, wizerunek), trzy scenariusze które kończą się źle i konkretny system, który to naprawia.
Link w komentarzu. A Wy — macie to poukładane?
Agnieszka.