17/05/2026
Refleksja na temat pracy połączonej z Kultura
✨ Noc Muzeów 2026 okazała się dla mnie czymś znacznie więcej niż tylko kolejnym wydarzeniem kulturalnym. Stała się odkryciem na nowo człowieka, którego znam od ponad 20 lat – L**ha Charewicza
📸 Spotykałam go niemal codziennie: zawsze z aparatem przewieszonym przez ramię, zatrzymującego kadry Warszawy, opowiadającego o Starówce, Powiślu, Powstaniu Warszawskim. Erudyta z fenomenalną pamięcią, honorowy członek środowiska batalionu „Kiliński”, człowiek rzucający nazwiskami, historiami i anegdotami jak z karabinu maszynowego. Znałam go z czasów biura w budynku PAST-y, ale dopiero ta wystawa pokazała mi zupełnie inne oblicze L**ha – jego niezwykłą wrażliwość i sposób patrzenia na świat.
🏔️ Retrospektywna wystawa Od warszawskiego Powiśla po Himalaje”zorganizowana w Naczelnym Sądzie Administracyjnym w Warszawie, była prawdziwym artystycznym arcydziełem. Kuratorzy – Małgorzata U. Golińska i Darek Kanak – stworzyli ekspozycję z ogromnym smakiem, klasą i wyczuciem. Każda fotografia miała swoje miejsce, swoją ciszę i własną historię. Wystawa prowadziła widza przez ukochaną Warszawę L**ha, sceny życia codziennego, modę i kobiece outfity lat 60., aż po monumentalne kadry z himalajskich wypraw.
🕊️ Co urzekło mnie najbardziej?
🚃 Fotografia tramwajarki– palącej papierosa w fifce i jednocześnie szydełkującej. Kadr pełen autentyczności, lekkości i charakteru dawnych czasów.
🕊️ Zdjęcie białego gołębia – siedzącego na metalowym koszu wypełnionym bronią. W dzisiejszych czasach nabrało ono niezwykle mocnego znaczenia. Stało się symbolem pokoju w świecie pełnym napięć i niepokojów. W tej jednej fotografii było więcej emocji niż w wielu współczesnych manifestach.
👴🏻 L**h Charewicz – 90-letni fotograf z błyskiem w oku, zawadiackim uśmiechem młodego chłopaka, niesamowitą kulturą i klasą – pokazał mi świat widziany sercem. Jego opowieści podczas wernisażu były idealnym dopełnieniem całego wieczoru. Każde zdjęcie miało własny oddech, własną pamięć i własną duszę.
🎻 Atmosfera wydarzenia była absolutnie wyjątkowa. Przyjaciele L**ha wypełnili przestrzeń sali ciepłem, życzliwością i wzruszeniem. Spontanicznie na skrzypcach zagrał Marek Dumicz, dodając temu wieczorowi jeszcze więcej magii. Było pięknie, prawdziwie, bezpretensjonalnie – po prostu bosko.
🖤 To niezwykłe uczucie móc realizować moje pomysły,które rodzą się w głowie, i obserwować, jak zamieniają się w wydarzenia pełne emocji, wspomnień i sztuki najwyższej próby. Dziękuję wszystkim, którzy dołożyli swoją cegiełkę do tego wyjątkowego wieczoru. Dzięki Wam można było nie tylko zobaczyć fotografie L**ha Charewicza, ale przede wszystkim poczuć jego świat.
**hCharewicz dziekuje Łapko Łapko Osełka Sikora Marek DumiczVioviola Lubacz