10/08/2026
Idę do Ciebie tato.
To zdanie- mantra, które towarzyszy mi w górach, szczególnie gdy ciężkie podejście albo zwyczajnie gdy chwilowy brak sił.
A że góry to życie, dosłownie i symbolicznie, to dobrze by było mieć obok przewodnika, dlatego od jakiegoś czasu czuję potrzebę obecności mojego taty.
A moja droga do niego jest bardzo długa, czasem kręta, innym razem prowadząca na manowce, z których znów wracam, żeby znów do niego. Albo z nim tuż za moimi plecami.
I choć nawet nie zdążyłam go poznać, to często mam wrażenie, że znamy się całe życie.
No właśnie, życie.
Cały czas sprawdza, czy aby drogą, którą idziesz jest Twoja.
Ostatnio mocno tego doświadczyłam w swojej sferze zawodowej, która w moim odczuciu mówi wiele o relacji z ojcem właśnie. Życie zapytało mnie kilka razy czy na pewno chcesz to robić i jak bardzo do tego staniesz.
Stanęłam.
W prawdzie i w odwadze, z ufnością, że dzięki temu, czego doświadczam będę mogła być jeszcze bliżej człowieka, a to podstawa do bycia psychologiem.
Bo jak to mówi moja ulubiona pani profesor, odpowiadając na pytania studentów o wybór narzędzi czy rodzaju terapii, „Najważniejsze to być człowiekiem. Od tego zacznij”
I pytanie, czy zawodowo mogłam być w innym miejscu, wybrać coś łatwiejszego, iść do tego na skróty?
Odpowiedź, no nie mogłam jeśli chciałam iść do taty.
Tata psycholog. To zobowiązuje😎
No więc idę. I czasem też zabieram do niego jego wnuki😊
A Ty idziesz?
Pozdrawiam Cię serdecznie w Twojej drodze, z akcentem na Twoja👑