27/06/2024
Zanim przeczytasz post, chce Ci przedstawić case study z moim własnym udziałem, który dobrze wyjaśnia dzisiejszy temat.
Ostatnio razem z moją dziewczyną Olą zapisaliśmy się na trening do dość popularnego studia EMS w Polsce. Zostaliśmy przyjęci przez kulturalnego trenera, który na początek objaśnił nam, na czym polega taki trening, czego możemy się spodziewać, zrobił z nami wywiad, czym się zajmujemy, czy uprawiamy jakiś sport itd.
Nie będę tutaj dawał swoich wniosków odnośnie samego treningu, to zostawię na inny post, dlatego trochę przewiniemy taśmę i przejdziemy sobie już do momentu próby sprzedaży nam pakietu treningów EMS.
I teraz tak: usiedliśmy sobie po treningu i trener wręcza nam wyniki z TANITY. Moje wyniki były perfekcyjne: idealne BMI, prawidłowa ilość tkanki tłuszczowej, idealna zawartość wody, bardzo dobra masa mięśni i masa tkanki beztłuszczowej, wiek metaboliczny – 23 lata (a mam 28). Ogólnie trener do niczego nie mógł się przyczepić.
Po przedstawieniu moich wyników, mówi do mnie „no u Pana wszystko jest w porządku”. I w tym momencie zabił swoją sprzedaż.
Bo jeżeli wszystkie wyniki mam w porządku to po co mam chodzić na treningi EMS?
I tutaj wkracza sprzedawanie wartości, a nie treningów.
Wcześniej trener, pytając o nasze zainteresowania, odpowiedziałem mu, że gram w siatkówkę od 10 lat, trenuję 3-4 razy w tygodniu no i ogólnie kocham ten sport.
Uważam, że to były dla niego już jasne informacje, do czego powinien nawiązywać podczas treningu wprowadzającego, a potem podczas sprzedaży. Jeżeli ktoś kocha swój sport, to znaczy, że chce być w nim lepszy. I tak samo jest w moim przypadku.
Dlatego, zamiast nawiązywać do moich wyników, które i tak były bardzo dobre lub do problemów z barkiem (przecież nie jest on fizjoterapeutą), mógł nawiązać do siatkówki.
„Wzmocni Pan swoje mięśnie, przez co będzie Pan mocniej uderzał piłkę”.
„Dodatkowo będzie Pan szybszy na boisku i bardziej skoordynowany”.
„Treningi EMS w naszym studio pozwolą Panu zwyciężać więcej turniejów”.
„Dostosujemy treningi EMS do Pana treningów siatkówki tak, aby zmaksymalizować wyniki”.
„Ma Pan zazwyczaj turnieje w sobotę? Dobrze, to będziemy robić treningi EMS we wtorki, aby ciało mogło się odpowiednio zregenerować”.
Takie komunikaty powinny wybrzmieć z ust trenera.
Nie to, że mam problem z barkiem – on nie jest fizjoterapeutą, a dodatkowo wkracza na nieznany teren i finalnie okazuje się, że mam od niego większą wiedzę w tym zakresie niż on sam.
Nie to, że wyniki mam super i w sumie to jak Pan chce, może Pan sobie wykupić takie treningi u nas.
Tylko to, że gram w siatkówkę, chcę być lepszy, zwinniejszy, mocniej uderzać piłkę.
Widzisz różnicę?
_________________________________
Chcesz dowiedzieć się więcej, jak rozwijać swoje studio EMS? Wejdź w link w BIO i skorzystaj z darmowej konsultacji 1:1.