29/05/2025
Nie stać Cię na agencję? OK. Ale nie stać Cię też na rozjechaną markę. Zanim wydasz złotówkę na branding, ogarnij podstawy. Sam.
To nie będzie idealne, ale uwierz mi - lepsze niż (nazywajmy rzeczy po imieniu) wizualny bu**el, który zabija zaufanie do Twojej firmy.
Masz pięć rzeczy, które możesz zrobić od ręki:
1. Przejdź swoją stronę i spójrz na nią jak klient.
Nie jako właściciel, tylko jak ktoś, kto widzi Cię pierwszy raz.
Czy wiesz, co robicie? Dla kogo? Jaką dajecie wartość? Ile to kosztuje?
Jeśli nie, notuj. Masz listę do poprawy.
2. Zrób porządek z logotypami, kolorami, fontami.
Jedno logo. Jedna paleta. Dwa fonty.
Ustaw to na stronie, w prezentacjach i mailach.
Spójność = profesjonalizm. Chaos = amatorszczyzna.
Nie musisz mieć identyfikacji jak Coca-Cola, żeby być spójnym.
3. Złap kartkę papieru i spisz 3 zdania, które najlepiej opisują Twoją firmę.
Co robicie. Dla kogo. Z jakim efektem.
Nie kombinuj. Mów jak człowiek, nie jak folder reklamowy.
Pamiętaj, że „kompleksowo” to można dostać co najwyżej w twarz od rynku :)
4. Sprawdź swój LinkedIn i firmowy profil.
Zdjęcie. Bio. Baner. Ostatnie 3 posty.
Czy to wygląda na firmę, której można zaufać?
Znowu, czy jako klient zaufałbyś takiej firmie?
Jeśli nie, no to masz kolejny priorytet nad którym możesz się skupić.
5. Zrób listę pytań, które najczęściej słyszysz od klientów.
I odpowiedz na nie. Publicznie!
Bez owijania w bawełnę i autentycznie.
Posty, wideo, slajdy. Forma dowolna, ale mów o tym, co naprawdę interesuje ludzi. I na boga... Nie każ pisać całej treści AI’owi. Dzisiaj na LI jest więcej automatyzacji niż prawdziwych ludzi i przebije się jedynie autentyczność.
No a jeśli finalnie jednak nie wiesz, od czego zacząć – odezwij się.
Pomogę Ci ogarnąć to krok po kroku.