30/01/2026
Skąd to znam?
– lokalny kult jednostki,
-lokalne portale które „nie będą gryźć ręki, która karmi”,
– narcyzm ubrany w „działanie dla dobra wspólnego”.
Tak to widzą Urzędniczo-Samorządowe Pogaduchy
tak to widzi wielu mieszkańców Naszych Małych Ojczyzn
DLACZEGO LUDZIE IDĄ ZA „LIDEREM”?
▪️Mechanizm, nie nazwisko. ▪️Inspiracja: jedna z Czytelniczek Pogaduch
Są tematy, których człowiek normalnie nie planuje dotykać w ramach samorządowych Pogaduch.
Bo to ciężkie, bo to kontrowersyjne, bo to łatwo przekroczyć granicę między analizą a emocjami.
Ale czasem pojawia się impuls, który nie pozwala przejść obok.
Tak było tym razem.
Jedna z Czytelniczek Pogaduch poleciła mi trudną, ale podobno znakomitą książkę Stephena Marksa „Dlaczego poszli za Hi**erem”. I dodała, że to „analityczna rozprawa o nas – dla nas”.
Nie o Hi**erze.
O ludziach.
O społeczeństwie.
O mechanizmach, które działają w skali państw, ale także — choć w mniejszym natężeniu — w naszych powiatach, gminach i mikro-światach lokalnej polityki.
I tu zaczyna się to, o czym chcę dziś napisać: ❗️nie interesuje mnie Hi**er jako postać historyczna.
❗️Interesuje mnie mechanizm, który sprawił, że ogromna grupa zwykłych ludzi dała się poprowadzić, choć powinna była widzieć, że idzie za kimś niebezpiecznym.
Bo mechanizm nie zniknął. On żyje.
🩸1. Ludzie nie idą za „Hi**erem”. Idą za nadzieją.
Historia uczy jednej rzeczy: społeczeństwo zawsze najpierw szuka kogoś, kto da odpowiedzi proste, szybkie i wygodne.
Kto powie:
– „To nie wasza wina.”
– „Ktoś was skrzywdził.”
– „Ja was obronię.”
– „Ja wiem lepiej.”
Gdy pojawia się chaos, kryzys albo zwykła frustracja, taka narracja ma siłę narkotyku. To nie jest „niemiecki przypadek”. To jest ludzki przypadek.
Ten sam wzorzec pojawia się zawsze, gdy społeczeństwo czuje się zagrożone lub źle traktowane — czy to w Berlinie 1933, czy w gminie X w roku bieżącym.
🩸2. Konformizm: cichy klej, który spaja nawet najgorszy system
Człowiek nie lubi odstawać.
Nie lubi ryzykować.
Nie lubi być „tym pierwszym, który się wychyli”.
Niemcy lat 30. nie byli inni niż Polacy, Włosi, Amerykanie czy mieszkańcy dowolnej współczesnej gminy. Byli tacy jak my: chcieli żyć spokojnie i nie szukać kłopotów.
Jeśli większość zaczyna klaskać — instynktownie dołączasz.
Jeśli większość mówi, że „lider jest świetny” — przytakujesz, bo co ci po konflikcie z sąsiadami?
Ten mechanizm działa w każdej radzie gminy, w każdym urzędzie, w każdym środowisku podległym jednej dominującej osobowości.
🩸3. Propaganda wcale nie musi być wielka. Wystarczy, że jest lokalna.
Goebbels miał radio, prasę i państwo.
Lokalny „silny lider” ma:
– gminny fanpage,
– gazetkę za publiczne pieniądze,
– lokalne portale które „nie będą gryźć ręki, która karmi”,
– powiązanych towarzysko działaczy czy organizacje.
Nie trzeba krzyczeć.
Wystarczy powtarzać.
Mechanizm jest ten sam: trzeba stworzyć własną narrację, najlepiej z jednym bohaterem pierwszoplanowym — „zbawcą gminy”.
🩸4. Charyzmatyczny lider z cechami dominującymi – i podatni na to ludzie
Nie trzeba być Hi**erem.
Wystarczy mieć określony zestaw cech:
– przekonanie o własnej wyjątkowości,
– absolutna wiara w swoją rację,
– nieumiejętność przyjmowania krytyki,
– skłonność do obrażania się i do antagonizowania „wrogów”,
– głęboka potrzeba kontroli,
– narcyzm ubrany w „działanie dla dobra wspólnego”.
Tacy ludzie rodzą się wszędzie.
W partiach, w firmach, w szkołach, w urzędach — i oczywiście w samorządach.
A społeczeństwo?
Społeczeństwo ma zwyczaj nagradzać pewność siebie bardziej niż kompetencję.
🩸5. A dlaczego ci, którzy widzą problem, milczą?
Bo nie chcą kłopotów.
Bo mają kredyt.
Bo boją się utraty pracy.
Bo „wszyscy mówią, że jest dobrze”.
Bo nikt nie chce zostać samotnym bohaterem.
Mechanizmy opresji nie muszą być drastyczne.
Czasem wystarczy atmosfera strachu, szeptana plotka albo drobna publiczna ośmieszająca uwaga lidera.
I ludzie wiedzą swoje:
„Nie wychylaj się.”
Niestety — ten cichy konformizm podtrzymuje każde toksyczne przywództwo. Te wielkie i te maleńkie, samorządowe.
🩸6. Uniwersalny mechanizm, nie uniwersalny człowiek
Dlatego nie ma sensu szukać „współczesnych Hi**erów”.
To zbyt proste i zbyt głupie.
Ale trzeba szukać mechanizmów, które pozwalają takim ludziom dojść do władzy i trwać przy niej, nawet jeśli krzywdzą, zastraszają, manipulują albo kreują rzeczywistość na swoją modłę.
I właśnie to pokazuje, że Marks miał rację:
to rozprawa o nas, nie o nim.
🩸7. A w samorządach?
Mechanizm jest dokładnie ten sam, tylko w skali 1:1000.
To jest:
– lokalny kult jednostki,
– brak realnej opozycji,
– wyciszanie niewygodnych głosów,
– narracja „gmina to ja”,
– rozdawanie stanowisk i inwestycji jak prywatnych prezentów,
– rady, które boją się sprzeciwić,
– mieszkańcy przyzwyczajeni do „jakoś to idzie”,
– aparat zależności: granty, umowy, etaty, znajomości.
Nie potrzeba wielkiego zła, żeby wyszły podobne efekty.
Wystarczy kilka ludzkich słabości i jeden lider przekonany o własnej nieomylności.
🩸8. Na koniec
Tekst powstał z inspiracji jednej z Czytelniczek, która zwróciła uwagę na książkę Marksa i zaproponowała, żeby spojrzeć szerzej — nie na nazwiska, ale na mechanizmy.
To była bardzo dobra podpowiedź. Dziękuję.
🩸Bo jeśli czegoś powinniśmy się nauczyć z historii, to tego, że nie ma społeczeństw „odpornych”.
🩸Są tylko te, które patrzą władzy na ręce — i te, które wolą wierzyć, że ktoś „zrobi porządek”.