NET43 Agencja Reklamowa

NET43 Agencja Reklamowa Jesteśmy profesjonalną agencją reklamową oferującą nowoczesne i skuteczne rozwiązania marketingowe dla Twojego biznesu.

Trzecia liga, dwa kolory i kolejny sezon współpracy z ODRA Skrzynie ZAJĄC Bytom Odrzański. Odświeżona paleta w oparciu o...
04/09/2026

Trzecia liga, dwa kolory i kolejny sezon współpracy z ODRA Skrzynie ZAJĄC Bytom Odrzański. Odświeżona paleta w oparciu o tradycyjne barwy klubowe, nowy font i układ pod posty. Dodatkowo projekt karnetów oraz wydruk ponad 180m2 bannerów na stadionie. Dziękujemy za zaufanie Panie Prezesie Piotr Michalewicz i jak zawsze "Hej Odra goool!" ⚽️

Drodzy obserwujący i przyjaciele firmy, uprzejmie informujemy o wolnym w dniach 25. maja - 5. czerwca. Na pełnych obrota...
20/05/2026

Drodzy obserwujący i przyjaciele firmy, uprzejmie informujemy o wolnym w dniach 25. maja - 5. czerwca. Na pełnych obrotach pracujemy do końca tygodnia - później tel wyłączony i oficjalnie zamieniam garniak na dres i kalosze. Wracamy z nową energią 08/06.

Kreatywność... i relaks bez granic :)

Jeśli bezwiednie scrollując fb w pierwszej chwili pomyślałaś, że to kolejna reklama - wiedz, że w tym momencie z niekryt...
26/02/2026

Jeśli bezwiednie scrollując fb w pierwszej chwili pomyślałaś, że to kolejna reklama - wiedz, że w tym momencie z niekrytą satysfakcją uśmiecham się do mojej płaskiej trzydziestki. Znaczy, że działa. Zresztą, nasza lakmusowa grupa wyjątkowo zgodnie wyraziła pełną aprobatę, nie zgłaszając praktycznie żadnych uwag do projektu. A w związku z feriami, plagą "el quattro" i powiewem od dawna wyczekiwanej wiosny tej zimy, dzisiaj oprócz lokowania produktu trochę contentu edukacyjnego.

W robocie spotkałem się już z różnymi, naprawdę skrajnymi odmianami słowa "logo", dlatego już nawet z tym nie walczę, szkoda prądu, nie chce mi się. A jeśli tym postem chociaż ktokolwiek przyswoi prawidłową terminologię - jako pedagog z wykształcenia poczuję się dydaktycznie spełniony. Ustalmy raz na zawsze: logo składa się (najczęściej) z logotypu tj. nazwy (która wcale nie musi być identyczna z nazwą zarejestrowaną w ceidg), sygnetu (znaku) i opcjonalnie tagline'u czyli określenia branży/oferowanych usług lub sloganu. Oczywiście, w naturze występują przeróżne wariacje znaków firmowych, ale to jest absolutna podstawa. Dlatego tak ważne jest mieć pod ręką logo wektorowe własnego biznesu - nie wspominając już o brandbook'u - w wersjach poziom/pion i achromatycznej (dla znaków z elementami 3d). Wprost uwielbiam, gdy dostaję na maila jako "FW:" od kuzyna grafika rozpixelowanego jpga w RGB z Canvy, którego po intensywnej batalii słownej koniec końców i tak trzeba przerabiać od pod$taw do wektora w CMYKu.

- No ale przecież ja już mam logotyp. Panie Rafale, taki się nie nada???
- Nie.
..

Wracając do meritum: ruszamy z autorskim projektem, który od dawna kiełkował w mojej głowie i powstał na kanwie doświadczeń ze ścianą - mówiąc bardzo delikatnie - januszów biznesu. Nie wiem jak wy, ale no ja jestem tak nauczony, że wszystkie faktury jeśli nie od razu, to płacę w terminie, a każdy wiersz na czerwono po stronie kosztów w excelu siedzi gdzieś tam z tyłu głowy. Byłoby mi zupełnie po ludzku wstyd, że nawet kilka dni wiszę komuś hajs za towar czy wykonaną robotę, bo dług to raczej nic przyjemnego. Niestety, liderzy tego niechlubnego rankingu mają już na liczniku ponad 5 miesięcy zwłoki. Sorry, ale mikołajki się skończyły. Firm zmagających się z podobnymi trudnościami bez wątpienia jest sporo, a może i jeszcze więcej, dlatego łączymy siły z naszą kancelarią i zabieramy się za ten proceder jako całkowicie nowy brand.

Postawiliśmy na minimalizm i jasny przekaz, a sam schemat działania Vindeo jest bardzo prosty. Dajemy skuteczne narzędzie egzekucji należności działające w pełni online, bez zbędnych formalności i spotkań z prawnikiem. Przy wykorzystaniu współczesnych technologii oraz dostępowi do KSeF każdą sprawę analizujemy indywidualnie i jesteśmy w stanie operować na terenie całego kraju. Pomijając nazwę chyba jednak najbardziej jestem dumny z przewodniej barwy określonej przez colorpedię jako m.in. dogwood rose (dereniowy róż?!). W połączeniu z białymi tekstami i odcieniem koszuli twarzy marki uzyskaliśmy zamierzony efekt i cytując jedną z obserwujących "to przyjazna, niezbyt formalna i urzędowa forma windykacji". Całość dopełnia charakterny, smukły font w trzech gęstościach i choć już ciut zakurzony, bo wcześniej nigdy go nie użyłem, to tu akurat siadł perfekcyjnie. Uwierzcie, że opracowanie kompletnej księgi znaku dla Vindeo było naprawdę niesamowitą, designerską frajdą, co w przypadku robienia rzeczy "dla siebie" jest generalnie bardzo rzadkim zjawiskiem.

A Wam jak się podoba? Nazwa / kolor / chłop? Zatrzymałabyś wzrok na takim light boardzie na mieście? Landing page dostępny online pod www.vindeo.pl Rozsyłajcie link potrzebującym albo kontakt od razu przez [email protected]

Hello '26 :) Wracamy do obiegu po wyjątkowo ponadprogramowym wolnym. Naładowani świeżą energią, z nowymi pomysłami i sol...
20/01/2026

Hello '26 :) Wracamy do obiegu po wyjątkowo ponadprogramowym wolnym. Naładowani świeżą energią, z nowymi pomysłami i solidnym buforem cierpliwości. Co poniektórzy w głosie słyszą, że mocno wyhamowałem, chociaż tak szczerze powoli brakowało mi już trochę tej codziennej adrenaliny, spotkań, terminów na wczoraj i firmowych brunchów. Wciągającego zapachu solventu w drukarni (zwłaszcza kiedy w aucie roznosi się "aromat" bannerów nieodbieranych przez tydzień), maili, pedeefów i powiadomień o przychodzących przelewach w apce banku. No natury nie oszukasz. Na wejściu zaczynamy rok mocnym akcentem: poza opracowaniem brandu dla totalnie nowej spółki z produktem na całą UE (o czym w innym odcinku), stałym zleceniom i dużej www dla agencji ochrony, usprawniamy nasze zaplecze hostingowe.

Jak to mówią "człowiek ze wsi wyjdzie", bo jako zdeklarowany mieszczuch jednak gdzieś tam tkwi we mnie pierwiastek bambra (dziadek z Wlkp). Lubię solidnie przygotować grunt pod przyszłe plony. Zasiać, pielęgnować i patrzeć jak mozolnie, ale sukcesywnie twoja praca przynosi efekty, a "pole" rozrasta się z każdą wiosną. Kiedy zaczynałem, cała zawartość stron i poczty wszystkich ówczesnych klientów zmieściłaby się z baaardzo dużym zapasem na płycie CD. Dzisiaj nasza serwerownia zajmuje "szafy" na ponad 12m2, obsługuje prawie 100 domen i trawi 140GB danych miesięcznie zapewniając pocztę kilkuset adresom e-mail.

Z uwagi na rosnące potrzeby Klientów, nowe strony i coraz większy ruch na serwerach podjęliśmy decyzję o upgradzie oferowanego przez nas hostingu. Wskakujemy level wyżej zapewniając nie tylko bardziej pojemne skrzynki mailowe, szybszy dostęp do stron, ale przede wszystkim bezpieczeństwo w postaci SSL'a dla każdej domeny oraz lepszą ochronę przed spamem. Dodatkowo zaktualizowane oprogramowanie na serwerze gwarantuje większy komfort korzystania z poczty w przeglądarce. Oddajemy w wasze ręce zupełnie nową jakość usługi e-mail oraz www.

Kreatywność... i hosting bez granic.

24/12/2025
14/12/2025

Drodzy moi, powoli włączamy tryb "Święta plus", a to oznacza, że od 22/12 do 9/01 idziemy na zasłużone wolne. Najbliższy tydzień jeszcze na pełnych obrotach, ale to naprawdę ostatni moment na pilne zamówienia i gaszenie pożarów. Z doświadczenia wiem czym to pachnie i jestem gotowy na nadchodzące tsunami od poniedziałkowego poranku aż po 16tą w piątek. Dlatego szanujmy swój czas, nie prowokujmy ponadprogramowej dawki kortyzolu i staropolskim zwyczajem tel -> mail -> print ⏰

Post z lekkim poślizgiem i wyszło to zupełnie przypadkowo, że wpisuję się akurat w ten pełen zadumy i refleksji moment. ...
02/11/2025

Post z lekkim poślizgiem i wyszło to zupełnie przypadkowo, że wpisuję się akurat w ten pełen zadumy i refleksji moment. Wprawdzie pozostajemy w temacie wspominek, ale planowałem puścić to w eter w środę 29. Dobra, do brzegu. Szymborski's on fire czyli długo, bez hamulców i przesadnego wersalu.

Polityka mnie kompletnie nie interesuje. W tv to wyłącznie żużel, czasem netflix, Gesslerowa i kopana. O wydarzeniach z uniwersum dowiaduję się z p***a, który bez względu na porę nieustannie leci w domu rodzinnym. Ostatnio doszły mnie jednak słuchy z Wiejskiej, że prowadzenie działalności będzie liczyć się do stażu pracy. No wow. W końcu jakiś "geniusz" wpadł na to, że własna firma to etat x2 i codziennie pierdyliard spraw do ogarnięcia. Do tego upominanie się o zaległe przelewy 48 dni po terminie, nierówna walka z fikusem Skarbie i tym drugim, podobno od "emerytury".

A skoro zaczęliśmy od cyferek, to Panie i Panowie: z przyjemnością ogłaszamy kryształowe gody naszej (jedynej w swoim rodzaju) agencji. Naprawdę nie wiem kiedy to - nomen omen - przeleciało. Z tego miejsca chciałbym podziękować babie z urzędu pracy, która negatywnie zaopiniowała mój wniosek o dotację, twierdząc, że to nierozwojowa branża. Gwoli jasności pragnę zaznaczyć, że sos z tej puli trafił wtedy do m.in. dziuni od rzęs, pierogarni i mobilnego fryzjera - normalnie innowacyjność w pełnej krasie. I żeby nie było: no offence w stronę beneficjentów, ale rynek ich wessał i wypluł. Serio, wtedy z tej rozmowy kwalifikacyjnej wyszedłem jak zbity pies... W oczach urzędniczki musiałem wyglądać jak żółtodziób. Początkujący prywaciarz zamierzający uprawiać januszerkę biznesu, który wyciąga łapy po kasę na start. To mnie jeszcze bardziej zmotywowało do działania. Choć większość znajomych dziwiła się, że ruszam z firmą bez dotacji na zasadzie "Ale jak to?! Poradzisz sobie?". Wówczas grono moich kontrahentów na umowę o dzieło mogłem policzyć na palcach obu rąk, a na dopiero co założonym koncie firmowym miałem dokładnie 0,00 PLN. Odpaliłem się natychmiast po nadaniu nipu i mimo, że było to 15 lat temu cały czas przed oczami mam $woją pierw$zą wy$tawioną fakturę. Dalej już poleciało.

Mówi się, że trzeba przetrwać pierwsze, najtrudniejsze 2,5 roku. Bez zaległości w zusie, u dostawców, pożyczek u rodziny czy w Providencie. Skrupulatnie budować markę, być autentycznym, oryginalnym i konsekwentnym. Połączyć pracowitość z otwartym charakterem, łapać kontakty i cierpliwie "zasiewać ziarno" pod przyszłe plony w przeróżnych kręgach. I wiesz co? Faktycznie. Zadziałało. Trzeci rok to eksplozja. Zaczęło robić się o nas głośno, byliśmy polecani przez zadowolonych klientów, fama coraz większa, a w N-Sport i żużlowych mediach na kewlarze Andreasa Jonssona przewijało się nasze logo. Powoli zachodząca rdzą skrzynka "info" z dnia na dzień zaczęła się grzać, telefon dzwonił z większą częstotliwością a PIT-5 rósł synchronicznie ze słupkami w Excelu. Kiedy ta machina wrzucała kolejny bieg wylądowałem w szpitalu będąc praktycznie już jedną nogą na drugim brzegu Styksu. Ale o tym w innym odcinku.

Nie będę ukrywał. Początki były trudne. Mozolnie, ale stopniowo pchałem firmę w górę. Spełniałem się w tej robocie choć ciągle czegoś brakowało. Na pewno doświadczenia, trochę biznesowego cwaniactwa, umiejętności sprzedania samego siebie. Kiedy dzisiaj patrzę na np. strony z tamtego okresu nie czuję wstydu. Uśmiecham się do ekranu starego laptopa i doceniam ogromny postęp, który poczyniłem. Widzę tę ewolucję umożliwiającą mi dzisiaj oferowanie szerokiego wachlarza usług na najwyższym poziomie. Nie mam w zwyczaju zaglądać nikomu do portfela, ale jednocześnie rozmowy o hajsie nie stanowią dla mnie tabu. W tej branży naprawdę za kilka kliknięć, dwa odpisane maile i kilkuminutowy telefon można zgarnąć średnią krajową. I wcale nie jest to jakaś egzotyka. Oczywiście, bywają ciężkie, intensywne tygodnie, zarwane nocki i pracujące weekendy. Kortyzol poza skalą, głód urlopu, zaniedbane relacje z najbliższymi, niedobór snu i posiłki o nieregularnych porach. W całym tym szaleństwie zdarza mi się o czymś zapomnieć choć ToDo listę aktualizuję codziennie. Jestem tylko człowiekiem: miewam krótki lont, w tym wieku biomet też już ma znaczenie a zbroja potrafi się stać zbyt ciężka. Ale kiedy w niedzielne południe po kościółku raczę się wolno mieszaną jajecznicą na boczku i mocną, słodką, pełną limonki herbatą nie kryję satysfakcji, że lubię to, co robię.

Na XV-lecie firmy prezentujemy piętnaście projektów logo, które wyszły spod naszej ręki i uwierzcie, że nie był to łatwy wybór. Dałbym więcej, ale zostawiam je sobie jako kanwę pod kolejne posty. Mnogość, różnorodność i skrajność branż z jakimi mieliśmy czy mamy do czynienia naprawdę może zaskoczyć. Ten post to także ukłon w stronę naszych Klientów. Bez Was nie bylibyśmy w tym miejscu - dziękuję za zaufanie. Enjoy!

Ostatnio na warsztacie mieliśmy prezentacje pod szkolenia z branży horeca. Z pozoru robota jak każda inna: ogólna koncep...
17/10/2025

Ostatnio na warsztacie mieliśmy prezentacje pod szkolenia z branży horeca. Z pozoru robota jak każda inna: ogólna koncepcja, "szablon", teksty kopiuj-wklej czyli generalnie zieeew. Instynktownie jednak wyłapywałem coraz to lepsze smaczki o tym, co dzieje się "wewnątrz" biznesu gastronomicznego i na jak wiele szczegółów trzeba zwracać uwagę. To nie cena decyduje o rezerwacji. Na to "coś", co przesądza o sukcesie lub niepowodzeniu lokalu wpływa mnóstwo składowych. Doskonałym przykładem budowania marki i stałego rozwoju jest goszcząca w sercu zielonogórskiego deptaku restauracja Amarone & Pizza Pi Ewolucji, którą przeszedł ten lokal nie powstydziłby się sam Ray Kroc (jakby coś, to ten od McD's). No ale po kolei.

Gdybym miał wybrać ulubioną kuchnię i wskazać wymarzone miejsce na wyczekany urlop postawiłbym bez zająknięcia na Italię. Ta gościnność, otwartość i południowy temperament. Dystans do siebie, dolce vita i randomowi lokalsi wołający "Ciao!" kilka razy dziennie. Espresso w klimatycznej kawiarence nad błękitnym Adriatykiem, niezwykle aromatyczne i proste zarazem tradycyjne makarony. Świeże owoce morza i obłędne, najlepsze riso jakie jadłem w życiu. Pyszne wino od "zaprzyjaźnionego" bambra uderzające do głowy za 2,5 euro za litr. Do tego ulubiony provolone, podwędzana scamorza, cienkie plastry mortadelli z pistacjami i prosciutto crudo 🤌

Dlatego gdy wiosną 2012 na Piazza dell'ufficio postale (Placu Pocztowym... rell) hucznie otwierała się pierwsza prawdziwa trattoria, nie kryłem zadowolenia, że oryginalne włoskie smaki wreszcie zawitały do zg. Historia tej topowej marki, którą mamy przyjemność tworzyć zaczęła się jednak dużo wcześniej. Świętując ze znajomymi na Palmiarni brąz Fabulazu 2008 trafiliśmy w trybie "autopilota" do najbliższej czynnej knajpy. Pizza Pi - mała restauracyjka na rogu Drzewnej i Kupieckiej oczarowała mnie od samego wejścia. Zapachem, klimatem i niezwykle rodzinną atmosferą z udziałem samego właściciela. Zostawiłem wizytówkę i lawina ruszyła.

Mimo dwukrotnej zmiany adresu, rotacji na stanowisku Szefa Kuchni i rewolucjach w karcie za każdym razem od progu "wita" Cię ten sam, charakterystyczny i niekopiowalny zapach. Pizza od zawsze smakuje identycznie, a receptura owianego już sławą sosu Szefa pozostaje nadal tajemnicą. Dla Amarone & Pizza Pi nieprzerwanie dostarczamy materiały reklamowe w postaci kart, podkładek na stoły, voucherów, roll-up'ów i wielu innych. Od samego początku obsługujemy stronę www restauracji i jesteśmy odpowiedzialni za kampanie promocyjne, grafiki na sociale oraz pozycjonowanie. Pełne menu i historia włoskich smaków w zg na www.amarone.zgora.pl

Adres

Składowa 13/4
Zielona Góra
65-010

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy NET43 Agencja Reklamowa umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij